Gdyby ktoś szukał jednego obrazu oddającego kondycję rynku kryptowalut w kwietniu 2026 roku, trudno o trafniejszy niż sobotnia scena z Mar-a-Lago. Donald Trump, urzędujący prezydent Stanów Zjednoczonych, wygłasza keynote na zamkniętej konferencji dla niespełna trzystu posiadaczy tokena noszącego jego nazwisko. Na widowni – obok CEO Tethera Paolo Ardoino, szefowej Ark Invest Cathie Wood i prezesa Anchorage Digital Nathana McCauleya – zasiada Mike Tyson. Token $TRUMP jest w tym momencie wart niecałe trzy dolary, czyli ponad 96 procent mniej niż w dniu swojego styczniowego szczytu z 2025 roku.
Rok później, trzy dolary niżej
Premierowa edycja tego formatu odbyła się w maju 2025 roku w klubie golfowym w Wirginii. Tamto wydarzenie wywołało falę zakupów tokena, przyciągnęło protestujących pod bramy obiektu i na tygodnie zdominowało debatę o etyce prezydenckich interesów biznesowych. Rok później powtórzenie scenariusza okazało się niemożliwe – nie z powodu braku ambicji organizatorów, ale dlatego, iż rynek kryptowalutowy znalazł się w zupełnie innym miejscu.
W maju 2025 roku $TRUMP kosztował blisko piętnaście dolarów. W sobotę 26 kwietnia 2026 roku kurs oscylował wokół 2,83 dolara, a w trakcie samej konferencji zjechał do 2,53 dolara, w pobliże historycznego minimum. Według danych CoinGecko najniższy odnotowany poziom tokena to 2,52 dolara, co oznacza, iż w momencie przemówienia prezydenta $TRUMP dosłownie ocierał się o dno. W niedzielny poranek 27 kwietnia notowania ustabilizowały się w okolicach 2,61 dolara.
Spadła nie tylko cena, ale też skala zaangażowania. Firma analityczna Nansen oszacowała, iż 297 zakwalifikowanych uczestników tegorocznej gali posiadało tokeny o łącznej wartości około 29 milionów dolarów. Rok wcześniej analogiczna grupa dysponowała portfelami wartymi 148 milionów. Wolumen transakcji na zdecentralizowanych platformach w okresie poprzedzającym konferencję skurczył się z blisko 12,9 miliarda dolarów do zaledwie 1,4 miliarda.
Kto traci, kto zarabia
Mechanika finansowa wokół $TRUMP jest tak skonstruowana, iż spadek kursu tokena nie oznacza automatycznie strat dla jego twórców. Podmioty powiązane z organizacją Trumpa oraz jego partnerem biznesowym Billem Zankerem pobierają prowizje od każdej transakcji – niezależnie od kierunku ceny. Według ustaleń Reutersa łączne przychody rodziny prezydenta z przedsięwzięć kryptowalutowych przekroczyły miliard dolarów, z czego co najmniej 336 milionów pochodziło z samych opłat transakcyjnych na memecoinie w pierwszym półroczu 2025 roku.
Dla drobnych inwestorów rachunek wygląda odwrotnie. Ktoś, kto kupił $TRUMP w okolicach styczniowego szczytu 2025 roku za ponad siedemdziesiąt dolarów, stracił ponad 96 procent zainwestowanego kapitału. Nastroje wśród posiadaczy tokena są na tyle gorzkie, iż jeden z uczestników ubiegłorocznej kolacji – duński inwestor Morten Christensen – w rozmowie z Politico opisał atmosferę portali społecznościowych wprost: dominuje powszechne przekonanie, iż cały projekt to zwykłe oszustwo. Mimo to sam Christensen przyjechał na galę, traktując ją jako okazję do nawiązania kontaktów biznesowych – nie zaś jako sygnał do zakupu tokena.
Pozew na miliard dolarów i dociekliwi senatorowie
Do atmosfery rozczarowania doszedł w tym tygodniu otwarty konflikt prawny. Justin Sun, chiński miliarder kryptowalutowy i jednocześnie lider rankingu posiadaczy $TRUMP zarówno w ubiegłym, jak i w tegorocznym konkursie, 22 kwietnia złożył pozew przeciwko World Liberty Financial – firmie kryptowalutowej prowadzonej przez synów prezydenta. Sun zarzuca spółce zamrożenie jego tokenów WLFI wartych potencjalnie choćby miliard dolarów, pozbawienie go prawa głosu w zarządzaniu projektem oraz – jak opisał to w pozwie cytowanym przez CBS News – instalację ukrytych narzędzi blokujących sprzedaż jego aktywów.
World Liberty Financial, na czele której stoi Zach Witkoff – syn Steve’a Witkoffa, wysłannika administracji Trumpa do negocjacji z Iranem – odrzuciła zarzuty i w mediach społecznościowych oskarżyła Suna o działania wymagające podjęcia kroków ochronnych. Sam Sun na sobotniej gali w Mar-a-Lago się nie pojawił, choć jego portfel wciąż widnieje na pierwszym miejscu listy posiadaczy.
Równolegle trwa presja polityczna. Trójka senatorów Partii Demokratycznej – Elizabeth Warren, Adam Schiff i Richard Blumenthal – w liście z 8 kwietnia skierowanym do organizatorów konferencji zażądała pełnej dokumentacji dotyczącej roli prezydenta w planowaniu wydarzenia i przepływów finansowych powiązanych z tokenem. Senator Blumenthal nie kryje poglądu, iż mamy do czynienia z bezprecedensowym przypadkiem czerpania zysków z urzędu prezydenckiego. Jednocześnie sam przyznaje w rozmowie z Politico, iż prezydent Trump – jak to ujął – „znormalizował swoją korupcję”, a znaczna część opinii publicznej po prostu się do niej przyzwyczaiła.
Prezydent reguluje branżę, w której zarabia
Kluczowy problem leży nie tyle w samym istnieniu prezydenckiego memecoina, co w fakcie, iż Trump jednocześnie aktywnie kształtuje regulacje dotyczące kryptowalut. Na sobotniej konferencji prezydent odniósł się wprost do Digital Asset Market Clarity Act – najważniejszej ustawy mającej stworzyć ramy prawne dla branży. Jak podał CoinDesk, Trump dał do zrozumienia, iż Biały Dom nie pozwoli lobby bankowemu zablokować tej legislacji. Banki od miesięcy sprzeciwiają się przepisom o nagrodach stablecoinowych, argumentując, iż zagrożą one ich tradycyjnemu modelowi biznesowemu opartemu na depozytach. Ten opór skutecznie spowolnił prace legislacyjne w Senacie.
Problem w tym, iż ta sama ustawa jest jednocześnie polem bitwy o zapisy etyczne. Demokraci domagają się wprowadzenia zakazu czerpania osobistych korzyści z rynku kryptowalut przez wysokich rangą urzędników – przepisu, który wprost uderzyłby w interesy biznesowe rodziny Trumpów. Clarity Act, uchwalony przez Izbę Reprezentantów w lipcu 2025 roku, utknął w Senacie jeszcze przed wielkanocną przerwą. Według analizy CoinDesk wciąż istnieje ścieżka legislacyjna pozwalająca na jego uchwalenie w tym roku, ale prezydencki konflikt interesów pozostaje jedną z głównych przeszkód.
Rzeczniczka Białego Domu Anna Kelly w odpowiedzi na pytania Reutersa stwierdziła, iż aktywa prezydenta znajdują się w funduszu powierniczym zarządzanym przez jego dzieci i iż Trump działa wyłącznie w interesie społeczeństwa amerykańskiego. „Nie ma żadnych konfliktów interesów” – dodała.
Bitcoin, ropa i geopolityka
Na szerszym tle rynku kryptowalut trudno mówić o entuzjazmie. Bitcoin w piątek 25 kwietnia otworzył sesję w okolicach 77 600 dolarów, a w sobotę zamknął się blisko 79 000 dolarów – wciąż poniżej psychologicznej bariery 80 tysięcy, której trwałe przełamanie mogłoby ożywić nastroje. Łączna kapitalizacja rynku kryptowalut oscyluje wokół 2,5-2,6 biliona dolarów, a dominacja Bitcoina wzrosła do poziomu około 60 procent – najwyżej w bieżącym roku – co oznacza dalszą marginalizację altcoinów i memecoinów.
Przyczyn stagnacji jest kilka i wzajemnie się wzmacniają. Trwający od początku marca konflikt zbrojny z Iranem wywindował cenę ropy Brent powyżej stu dolarów za baryłkę (w piątek 24 kwietnia zamknięcie na poziomie 105,33 dolara), podsycając obawy inflacyjne i obniżając apetyt na ryzyko. Nadchodzący tydzień posiedzeń czterech wielkich banków centralnych – Banku Japonii, Fedu, EBC i Banku Anglii – dodatkowo wzmacnia ostrożność inwestorów.
Do tego dochodzi ogólna ucieczka od memecoinów jako kategorii aktywów. David Grider, partner w Finality Capital Partners, w rozmowie z Politico stwierdził wprost: memecoiny są teraz „bardzo nie w łaskach”. Tokeny oparte wyłącznie na wiralowym zainteresowaniu, pozbawione jakiejkolwiek wartości użytkowej, przeżywają fazę głębokiego rozczarowania – i choćby prezydencki branding nie jest w stanie odwrócić tego trendu.
Co z tego wynika dla rynków
Sobotnia gala w Mar-a-Lago to wydarzenie, które dla tradycyjnych rynków finansowych ma znaczenie raczej pośrednie, ale symptomatyczne. Pokazuje, jak dalece zaciera się granica między polityką a spekulacją, między regulowaniem branży a czerpaniem z niej zysków. Dla rynku kryptowalut jest dowodem na to, iż faza bezrefleksyjnego entuzjazmu dobiegła końca. Token prezydenta USA stracił 96 procent wartości, jego największy inwestor pozywa firmę rodziny prezydenckiej, a samo wydarzenie – które rok temu generowało miliardy w wolumenie transakcji – tym razem przeszło niemal bez śladu na wykresach cenowych.
Rok temu organizacja protestu pod bramami klubu golfowego była spontaniczna i głośna. Tym razem Public Citizen, organizacja, która koordynowała ubiegłoroczne manifestacje, w ogóle nie planowała demonstracji – częściowo ze względów logistycznych, częściowo dlatego, iż jak ujęła to jej współprezydent Lisa Gilbert, szokująca wartość tego typu wydarzeń po prostu się wyczerpała.
W świecie, w którym ropa kosztuje ponad sto dolarów, Nikkei po raz pierwszy w historii przebija 60 000 punktów, a Wall Street czeka na decyzje banków centralnych, kryptowalutowy cyrk prezydenckiego memecoina brzmi jak przypis. Ale to przypis, który mówi wiele o tym, dokąd zmierza regulacja cyfrowych aktywów w Ameryce – i kto na tym zarabia.

2 godzin temu







