Wystarczyło kilkanaście minut przemówienia z Białego Domu, żeby wymazać środkową euforię na giełdach od Tokio po Seul. Dolar błyskawicznie odrobił straty, ropa znów poszła w górę, a Iran postawił warunki, które Waszyngton raczej odrzuci. Inwestorzy, którzy liczyli na szybki rozejm, muszą się rozczarować.
Jeszcze w środę 1 kwietnia parkiety na całym świecie przeżywały jeden z najlepszych dni od roku. Nikkei 225 wystrzelił o 5,2 proc., koreański Kospi poszybował o 8 proc., europejski Stoxx 600 dorzucił ponad 3 proc. Ropa Brent na moment spadła poniżej magicznej bariery 100 dolarów za baryłkę. Powód? Donald Trump dał do zrozumienia, iż amerykańskie wojska mogą opuścić Iran „w ciągu dwóch do trzech tygodni”. Rynki natychmiast przeczytały to jako zapowiedź zawieszenia broni.
Okazało się jednak, iż przeczytały źle.
„Cofniemy ich do epoki kamienia łupanego”
W nocy z środy na czwartek, o godz. 3:00 czasu polskiego, Trump stanął za mównicą w Białym Domu i wygłosił orędzie do narodu w sprawie operacji „Epic Fury”. Przyznał wprawdzie, iż „podstawowe cele strategiczne” Stanów Zjednoczonych w Iranie „są bliskie realizacji”, ale w tym samym zdaniu zapowiedział, iż przez najbliższe dwa do trzech tygodni amerykańskie siły zbrojne będą uderzać w irańskie cele „niezwykle mocno”. Padły też słowa o „cofnięciu Iranu do epoki kamienia łupanego”.
Zabrakło tego, czego oczekiwały rynki: konkretnego harmonogramu deeskalacji, warunków zawieszenia broni, jasnego sygnału, iż dyplomacja jest blisko przełomu. Dwa do trzech tygodni, o których mówił wcześniej Trump, okazały się nie harmonogramem pokoju, ale harmonogramem intensyfikacji bombardowań. To zasadnicza różnica.
Azja reaguje w minutę
Reakcja giełd azjatyckich była natychmiastowa. Nikkei 225 – jeszcze rano na plusie – w kilkanaście minut po przemówieniu stracił 1,4 proc. Kospi, dzień wcześniej jeden z najsilniej rosnących indeksów na świecie, runął o 2,82 proc. Mniejsze spółki na koreańskim Kosdaqu potaniały o 3 proc. Australijski S&P/ASX 200, który sesję rozpoczął wzrostami, zamknął ją 0,48 proc. niżej. Hongkoński Hang Seng otworzył się pół procenta w dół, a kontynentalny CSI 300 ledwo utrzymał się na zero.
Indeks MSCI Asia Pacific, który dzień wcześniej zanotował najlepszą sesję od roku, cofnął się o 1,5 proc. i wymazał znaczną część środkowych zysków.
Na Wall Street kontrakty futures na S&P 500 i Nasdaq 100 niemal się nie zmieniały – sygnał, iż amerykański rynek wstrzymuje oddech przed kolejnym rozdziałem kryzysu.
Dolar wraca do łask, waluty ryzykowne pod presją
Rynek walutowy zareagował równie czytelnie. Dolar, który przez dwie poprzednie sesje słabł na fali nadziei pokojowych, gwałtownie odrobił straty. Indeks DXY podskoczył do poziomu 99,925, zyskując 0,3 proc. po przemówieniu.
Zmiana sentymentu dopiero się zaczyna. Rynki dopiero sobie uświadamiają, iż wojna prawdopodobnie jeszcze się zaostrzy, zanim nastąpi deeskalacja, a dolar ma przestrzeń do dalszego umocnienia, ponieważ globalna gospodarka po prostu istotnie zwolni.
Euro cofnęło się do 1,1554 dolara, funt do 1,3254 – oba oddały zyski z ostatnich sesji. Dolar australijski i nowozelandzki straciły po około 0,6 proc. Jen japoński osłabił się do 159,25 za dolara, choć wciąż utrzymuje się poniżej poziomu 160, który rynki traktują jako „czerwoną linię” potencjalnej interwencji Banku Japonii.
Ropa znów drożeje, a IEA ostrzega: w kwietniu będzie gorzej
Na rynku surowcowym scenariusz powtórzył się niemal jak w laboratorium. Brent, który dzień wcześniej zamknął się 3 proc. niżej przy ok. 101 dol./bbl, po słowach Trumpa znów poszedł w górę o 4 proc., osiągając 105 dolarów. WTI przebił z powrotem barierę 100 dol.
Tło dla tych ruchów jest wyjątkowo niekorzystne. Szef Międzynarodowej Agencji Energetycznej Fatih Birol tego samego dnia ostrzegł, iż „straty podaży ropy w kwietniu będą dwukrotnie wyższe niż w marcu”. W Cieśninie Ormuz – wciąż faktycznie zablokowanej przez irańską marynarkę – utknęło szacunkowo do 20 mln baryłek dziennie ropy i produktów paliwowych. Birol sygnalizował, iż IEA rozważa kolejne uwolnienie strategicznych rezerw. Polscy kierowcy odczuwają to na własnej kieszeni – od 2 kwietnia maksymalna cena benzyny 95 wynosi 6,21 zł za litr, a oleju napędowego 7,66 zł.
Iran stawia warunek
Równolegle z przemówieniem Trumpa pojawiły się doniesienia, które dodatkowo komplikują drogę do pokoju. Jak podał Reuters, powołując się na starsze irańskie źródło dyplomatyczne, Teheran domaga się „gwarantowanego zawieszenia broni, które zakończy wojnę na stałe”. We wtorek do Iranu dotarli mediatorzy, ale – jak podkreśla źródło – rozmowy dotyczyły „kontynuacji dyplomacji”, a nie warunków tymczasowego rozejmu.
Irańska strona oficjalnie zaprzeczyła wcześniejszym twierdzeniom Trumpa, jakoby to „nowy prezydent irańskiego reżimu” poprosił o zawieszenie broni. Waszyngton z kolei stawia warunek otwarcia Cieśniny Ormuz – choć jeszcze kilka dni temu Wall Street Journal informował, iż Trump był skłonny zaakceptować zakończenie operacji choćby przy zamkniętej cieśninie.
Rozbieżność między warunkami obu stron jest ogromna i rynki to widzą.
Co dalej? Piątkowy NFP i kwiecień pełen niewiadomych
Najbliższe dni przyniosą kolejny test nerwów. W piątek Biuro Statystyki Pracy opublikuje marcowy raport o zatrudnieniu (NFP). Konsensus zakłada wzrost o 59 tys. etatów przy stopie bezrobocia 4,4 proc. Wyraźne pogorszenie na rynku pracy mogłoby przywrócić oczekiwania na obniżki stóp przez Fed, które w ostatnich tygodniach zostały praktycznie wymazane z rynkowych wycen. Dziś szansa na cięcie stóp na najbliższym posiedzeniu FOMC (28-29 kwietnia) wynosi niemal zero – rynek wycenia choćby ponad 10 proc. prawdopodobieństwa podwyżki.
Nie lepiej jest po europejskiej stronie Atlantyku. EBC utrzymuje stopy bez zmian, ale prognoza inflacji na 2026 r. została podniesiona z 2,0 do 2,6 proc. Joachim Nagel z Bundesbanku otwarcie mówi o możliwej podwyżce na posiedzeniu 30 kwietnia.
Jedno jest pewne: każdy tweet z Truth Social, każde przemówienie z Białego Domu i każdy ruch w Cieśninie Ormuz będą w najbliższych tygodniach ważyć więcej niż jakikolwiek raport makroekonomiczny. Inwestorzy, którzy w środę kupowali w nadziei na pokój, w czwartek rano mogli się o tym boleśnie przekonać.
Źródła: Reuters, CNBC, WSJ

1 godzina temu





