Donald Trump polecił amerykańskim negocjatorom, aby w przyszłych rozmowach z Iranem domagali się od Teheranu odszkodowań za osoby zabite i ranne w atakach przypisywanych irańskim władzom oraz wspieranym przez nie organizacjom. To odpowiedź na warunki postawione wcześniej przez Iran. Wymiana żądań wyraźnie zmniejsza szanse na szybkie porozumienie.
Prezydent USA poinformował w poniedziałek, iż kwestia odszkodowań ma zostać formalnie włączona do przyszłych negocjacji z Iranem. Donald Trump odpowiedział w ten sposób na postulaty Teheranu, który domaga się rekompensaty za szkody wyrządzone podczas trwającego od ponad pięciu miesięcy konfliktu.
Trump napisał w serwisie Truth Social, iż Stany Zjednoczone powinny otrzymać odszkodowania za osoby zabite lub ciężko ranne przez irańskie ładunki wybuchowe, a także w konfliktach, w które zaangażowane były władze w Teheranie i powiązane z nimi ugrupowania.
Prezydent USA odwołał się przy tym do działalności generała Kasema Sulejmaniego, wieloletniego dowódcy elitarnej jednostki Al-Kuds w Korpusie Strażników Rewolucji Islamskiej. Sulejmani zginął w styczniu 2020 r. w amerykańskim ataku przeprowadzonym w Bagdadzie.
Na liście Trumpa znalazły się również rodziny irańskich demonstrantów zabitych podczas antyrządowych protestów. Prezydent wskazał ponadto krewnych 17 amerykańskich marynarzy, którzy zginęli w zamachu na niszczyciel USS Cole w Jemenie w 2000 r. W tym przypadku konieczne jest jednak zastrzeżenie, iż FBI przypisuje przeprowadzenie ataku Al-Kaidzie, a nie Iranowi.
Poleciłem moim przedstawicielom, aby zdecydowanie uwzględnili tę kwestię we wszelkich przyszłych negocjacjach – zapowiedział Trump.
Sześć warunków postawionych przez Teheran
Deklaracja amerykańskiego prezydenta była reakcją na żądania przedstawione w weekend przez Iran. Mohammad Baqer Zolqadr, ustępujący sekretarz Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego, wymienił sześć warunków, które – według Teheranu – Waszyngton powinien spełnić, zanim możliwe będzie pełne otwarcie cieśniny Ormuz.
Iran domaga się:
- zakończenia działań wojennych przeciwko Iranowi i jego sojusznikom,
- zaprzestania gróźb militarnych,
- zniesienia blokady irańskich portów,
- wycofania amerykańskich sił morskich i lotniczych z bezpośredniego otoczenia Iranu,
- zniesienia sankcji oraz uwolnienia zamrożonych irańskich aktywów,
- wypłaty odszkodowań za szkody wojenne.
Minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Araghchi poinformował, iż rozmowy z Omanem dotyczące nowych zasad żeglugi są na zaawansowanym etapie. Zastrzegł jednak, iż ewentualne porozumienie techniczne z Maskatem nie będzie równoznaczne z automatycznym otwarciem cieśniny. Według niego najpierw muszą zostać spełnione warunki polityczne przekazane Stanom Zjednoczonym za pośrednictwem mediatorów.
Rozmowy prowadzone głównie przez pośredników
Sytuację dodatkowo komplikuje brak jednoznaczności co do samego formatu negocjacji. Administracja Trumpa przekonuje, iż kontakty z Iranem realizowane są i są prowadzone dyskretnie. Teheran publicznie zaprzecza jednak, by uczestniczył w bezpośrednich rozmowach z przedstawicielami USA.
W praktyce zasadniczą rolę mediatora odgrywa Oman. To właśnie przez Maskat przekazywane są propozycje dotyczące żeglugi, sankcji, blokady irańskich portów oraz warunków ewentualnej deeskalacji. Problem polega na tym, iż negocjacje techniczne coraz mocniej łączą się z kwestiami politycznymi i wojennymi.
Jeszcze w ubiegłym tygodniu administracja amerykańska sygnalizowała, iż porozumienie może być blisko. Sekretarz skarbu USA Scott Bessent mówił choćby o możliwości osiągnięcia ustaleń w ciągu kilkudziesięciu godzin. Żadne porozumienie nie zostało jednak ogłoszone, a najnowsza wymiana warunków wskazuje, iż różnice między stronami pozostają zasadnicze.
Odszkodowania mogą stać się kolejną barierą
Żądanie przedstawione przez Trumpa może być elementem presji negocjacyjnej, a nie bezwzględnym warunkiem wznowienia rozmów. Sam prezydent napisał, iż reparacje powinny znaleźć się w przyszłych negocjacjach – nie stwierdził natomiast jednoznacznie, iż bez wcześniejszej zgody Teheranu na ich wypłatę rozmowy nie będą możliwe.
Polityczne znaczenie tej deklaracji jest jednak duże. Waszyngton nie tylko odrzuca irańskie roszczenia, ale także odpowiada własnym, potencjalnie znacznie szerszym rachunkiem. Rozmowy o technicznych zasadach przywrócenia żeglugi mogą przez to przekształcić się w spór o odpowiedzialność za dziesięciolecia przemocy na Bliskim Wschodzie.
Tego rodzaju rozliczenie byłoby niezwykle trudne do zaakceptowania przez którąkolwiek ze stron. Iran nie zamierza rezygnować z żądań dotyczących sankcji, blokady portów i odszkodowań wojennych. Administracja Trumpa nie chce natomiast stworzyć wrażenia, iż płaci Teheranowi za przywrócenie swobody żeglugi.
Rynek coraz mniej wierzy w szybki przełom
Brak postępu w rozmowach natychmiast przełożył się na notowania ropy. We wtorek rano, 11 sierpnia, październikowe kontrakty na Brent kosztowały około 87,87 dol. za baryłkę, a wrześniowe kontrakty na WTI około 82,37 dol. Surowiec drożał czwartą sesję z rzędu.
Rynek ocenia, iż nowe żądania obu stron ograniczają prawdopodobieństwo szybkiego porozumienia. choćby jeżeli Omanowi uda się uzgodnić z Iranem techniczne zasady wyznaczenia nowych szlaków żeglugowych, pozostanie zasadniczy spór polityczny: czy otwarcie cieśniny ma być bezwarunkowe, jak oczekują Stany Zjednoczone, czy też poprzedzone ustępstwami Waszyngtonu.
Na tym etapie negocjacje nie zostały formalnie zerwane. Zamiast oczekiwanego przełomu pojawiła się jednak kolejna warstwa roszczeń, która może istotnie wydłużyć rozmowy. Dla rynku ropy oznacza to dalszą zależność od komunikatów Trumpa, stanowiska władz w Teheranie i skuteczności omańskiej mediacji.
Źródła: PAP Biznes, Associated Press, Reuters

1 godzina temu







