Prezydent Stanów Zjednoczonych po raz pierwszy w historii otworzy sesję jednocześnie na obu największych giełdach świata z Gabinetu Owalnego. Pretekstem jest uruchomienie federalnego programu kont inwestycyjnych dla dzieci, który zdążył już zebrać ponad 6 milionów zapisów – ale też poważne głosy krytyki.
W poniedziałek 6 lipca 2026 roku, tuż przed godziną 15:30 czasu polskiego, Donald Trump dokona bezprecedensowego gestu – z Gabinetu Owalnego zainicjuje otwarcie sesji zarówno na nowojorskiej giełdzie NYSE, jak i na Nasdaq. Nigdy wcześniej obie platformy nie przeprowadzały wspólnej ceremonii otwarcia z Białego Domu. Wydarzenie ma uświetnić oficjalne uruchomienie programu „Trump Accounts” – federalnych kont inwestycyjnych dla amerykańskich dzieci, które formalnie ruszyły 4 lipca, w dniu 250. rocznicy niepodległości Stanów Zjednoczonych.
Kevin Hassett, dyrektor Narodowej Rady Ekonomicznej, ogłaszając ceremonię pod koniec czerwca, nie krył politycznego wydźwięku inicjatywy. Stwierdził wówczas, iż trudno być socjalistą, kiedy posiada się kapitał – nawiązując do rosnącej popularności demokratycznych socjalistów w amerykańskiej polityce przed jesiennymi wyborami do Kongresu.
Jak działają „Trump Accounts”
Program, formalnie oznaczony jako konta 530A, powstał na mocy ustawy podatkowej z lata 2025 roku, potocznie nazywanej „big beautiful bill”. Jego mechanika przypomina indywidualny plan emerytalny (IRA), ale z istotnymi różnicami. Dla każdego dziecka urodzonego w latach 2025-2028, posiadającego amerykańskie obywatelstwo i numer Social Security, Departament Skarbu wpłaca jednorazowo 1000 dolarów z budżetu federalnego. Rodziny mogą następnie wpłacać do 5000 dolarów rocznie, a pracodawcy – dodatkowe 2500 dolarów na pracownika. Środki rosną w sposób odroczony podatkowo i nie mogą być wypłacone przed ukończeniem przez dziecko 18 lat.
Zarządzanie kontami powierzono bankowi BNY Mellon, a aplikację mobilną do śledzenia stanu rachunków stworzono we współpracy z Robinhood – platformą, która kilka lat temu stała się symbolem demokratyzacji rynku kapitałowego. Domyślnym instrumentem inwestycyjnym jest fundusz ETF SPDR Portfolio S&P 500 od State Street, choć Departament Skarbu ogłosił na początku lipca rozszerzenie oferty o fundusze BlackRock i Vanguard.
Według komunikatu Social Security Administration z 3 lipca, do programu zapisano już ponad 6 milionów dzieci, z czego około milion kwalifikuje się do natychmiastowego otrzymania wpłaty startowej. W samym Nowym Jorku program obejmuje blisko 187 tysięcy dzieci uprawnionych do federalnej dotacji oraz ponad 754 tysiące kwalifikujących się do dodatkowego grantu 250 dolarów od fundacji Michaela i Susan Dellów, którzy zadeklarowali na ten cel 6,25 miliarda dolarów.
Obietnica kontra rzeczywistość
Oficjalna strona TrumpAccounts.gov prezentuje imponujące projekcje: jednorazowa wpłata 1000 dolarów miałaby urosnąć do 243 tysięcy dolarów, gdy właściciel konta skończy 55 lat. Przy maksymalnych wpłatach rocznych 5000 dolarów saldo mogłoby sięgnąć choćby 13 milionów. Te szacunki opierają się na historycznej średniej rocznej stopie zwrotu indeksu S&P 500, przekraczającej 10 procent.
Firma analityczna Morningstar, która na zlecenie CNBC przeprowadziła symulacje uwzględniające zmienność rynkową, realne zachowania inwestorów i różnice dochodowe, rysuje znacznie bardziej stonowany obraz. Według tych wyliczeń, 55-latek, który otrzymał wyłącznie jednorazowy grant 1000 dolarów bez dalszych wpłat, może w średnim scenariuszu liczyć na saldo około 38 tysięcy dolarów – sześć razy mniej, niż sugeruje rządowa strona.
Kluczową zmienną jest tak zwany „leakage” – skłonność posiadaczy kont do wcześniejszych wypłat po osiągnięciu pełnoletności. Morningstar pokazuje, iż w dolnych 25 procentach symulowanych scenariuszy, choćby przy regularnych wpłatach 1000 dolarów rocznie, konta mogą być całkowicie opróżnione przed 55. rokiem życia – głównie przez osoby o niższych dochodach, które sięgają po te środki na bieżące potrzeby.
Bogaci zyskają więcej
Najpoważniejszy zarzut wobec programu formułuje waszyngtoński Urban Institute. W swoich analizach organizacja wskazuje, iż bez dodatkowych mechanizmów wyrównawczych konta staną się de facto narzędziem pogłębiania nierówności majątkowych. Rodziny o wyższych dochodach są w stanie systematycznie wpłacać maksymalne kwoty, rzadziej dokonują wcześniejszych wypłat i lepiej rozumieją mechanizmy rynku kapitałowego. Tymczasem rodziny o niskich dochodach – te, którym program miał pomóc najbardziej – częściej sięgają po środki przedwcześnie i w mniejszym stopniu korzystają z efektu procentu składanego.
Dane Rezerwy Federalnej, na które powoływał się sam CNBC relacjonując poniedziałkową ceremonię, pokazują dobitnie kontekst: górny 1 procent amerykańskich gospodarstw domowych pod względem dochodów posiada połowę całego majątku ulokowanego w akcjach. Program „Trump Accounts”, inwestujący środki wyłącznie w amerykański rynek akcji, strukturalnie premiuje tych, którzy już są zaznajomieni z tym rynkiem.
Urban Institute rekomenduje wprowadzenie dodatkowych wpłat federalnych dla rodzin o niskich dochodach, obniżenie limitu rocznych wpłat przy jednoczesnym zwiększeniu grantu startowego dla najuboższych, a także powiązanie programu z politykami zwiększającymi podaż mieszkań i obniżającymi koszty edukacji – tak, by przyszłe wypłaty z kont nie napędzały inflacji cenowej aktywów.
Giełda w pobliżu rekordów
Ceremonia w Gabinecie Owalnym nie jest przypadkowa pod względem timingu. Dow Jones Industrial Average ustanowił 1 lipca nowy historyczny rekord zamknięcia na poziomie 52 319 punktów i zbliża się do psychologicznej bariery 53 000. S&P 500 oscyluje w okolicach 7500 punktów, a kontrakty terminowe na poniedziałkową sesję sugerują otwarcie na plusie – futures na S&P 500 rosną o 0,4 procent, a na Nasdaq 100 choćby o blisko 1 procent, napędzane oczekiwaniami związanymi z jutrzejszym włączeniem SpaceX do indeksu.
Trump wielokrotnie powoływał się na wzrosty giełdowe jako dowód skuteczności swojej polityki gospodarczej. Program kont inwestycyjnych dla dzieci wpisuje się w tę narrację – tworzy miliony nowych, systemowych uczestników rynku kapitałowego i wiąże losy kolejnego pokolenia Amerykanów z wynikami indeksów giełdowych. Pytanie, na które ekonomiści wciąż szukają odpowiedzi, brzmi: czy ten mechanizm faktycznie wyrówna szanse, czy jedynie utrwali istniejące podziały – dając bogatszym kolejne narzędzie optymalizacji podatkowej, a biedniejszym – obietnicę, którą życie może gwałtownie zweryfikować.
Źródło: CNBC

2 godzin temu







![Wimbledon oszalał po tej akcji. Nazwali ją „point of the tournament” [WIDEO]](https://i.iplsc.com/-/000N0HQRXJVTFO82-C461.jpg)