Trump sam sobie blokuje fotel szefa Fed. Nominacja Warsha ugrzęzła w Senacie

5 godzin temu

Prezydent USA uruchomił śledztwo przeciwko Powellowi. Teraz to samo śledztwo torpeduje jego własnego kandydata na następcę. Do wygaśnięcia kadencji obecnego szefa Rezerwy Federalnej zostały niespełna dwa miesiące, a na horyzoncie nie widać choćby daty przesłuchania.

Kevin Warsh miał być tym, który odmieni amerykańską politykę monetarną. Były gubernator Rezerwy Federalnej, nominowany przez Donalda Trumpa pod koniec stycznia, miał objąć schedę po Jerome Powellu i – jak oczekuje wielu ekonomistów – poprowadzić bank centralny w kierunku obniżek stóp procentowych. Tyle iż od ogłoszenia kandydatury minęły prawie dwa miesiące, a Komisja Bankowa Senatu nie wyznaczyła choćby terminu przesłuchania. Kadencja Powella kończy się 15 maja. Zegar tyka, a polityczny klincz pogłębia się z każdym tygodniem.

Republikanin blokuje republikańskiego kandydata

Kluczem do całej układanki jest senator Thom Tillis z Karoliny Północnej – republikanin, bez którego głosu nominacja nie przejdzie przez komisję przy obecnej, minimalnej przewadze partyjnej. Tillis postawił sprawę jasno: nie zagłosuje za żadnym kandydatem na stanowisko w Fed, dopóki administracja nie wycofa się ze śledztwa karnego wymierzonego w urzędującego przewodniczącego Powella.

To śledztwo prowadzi prokurator Jeanine Pirro – wieloletnia sojuszniczka Trumpa. Formalnie dotyczy ono wielomiliardowego remontu siedziby Fed w Waszyngtonie i zeznań Powella przed Kongresem. Nieoficjalnie mówi się o czymś zupełnie innym. Powell od miesięcy opiera się naciskom Białego Domu, które sprowadzają się do jednego żądania: obniżajcie stopy procentowe szybciej i mocniej. Sam zainteresowany zaprzecza jakimkolwiek nieprawidłowościom, a siedmiu członków Komisji Bankowej, którzy byli świadkami wspomnianych zeznań, publicznie oświadczyło, iż żadne przestępstwo nie zostało popełnione.

Tillis, co warto podkreślić, wcale nie ma zastrzeżeń do samego Warsha. Wręcz przeciwnie – po osobistym spotkaniu z kandydatem na początku marca powiedział dziennikarzom, iż jest „pod wrażeniem jego kompetencji” i „od dawna zna jego dorobek”. Tyle iż zasada, której broni, jest dla niego ważniejsza niż personalia. „To nie chodzi o ludzi, tylko o proces” – przekonywał w Kapitolu. „Nie mam pojęcia, jak zareagowałyby rynki, gdyby nagle utrwaliło się przekonanie, iż szef Fed pełni swoją funkcję na życzenie prezydenta.”

Sąd uchyla wezwania, prokuratura idzie w zaparte

13 marca sprawa nabrała nowego obrotu. Sędzia federalny James Boasberg uchylił wezwania do stawienia się, które Departament Sprawiedliwości wystawił Rezerwie Federalnej. W uzasadnieniu nie pozostawił wiele miejsca na interpretację – stwierdził wprost, iż istnieją dowody na to, iż wezwania miały na celu „nękanie i wywieranie presji na Powella, aby ustąpił prezydentowi albo zrezygnował ze stanowiska i zrobił miejsce dla nowego szefa Fed”.

Pirro natychmiast zapowiedziała apelację, nazywając orzeczenie „skandalicznym”. Dla senatora Tillisa ta decyzja jest kolejnym dowodem na to, iż całe dochodzenie nie ma podstaw – ale jednocześnie oznacza dalsze przedłużanie procesu nominacyjnego. „Apelacja od tego orzeczenia tylko opóźni zatwierdzenie Kevina Warsha” – napisał Tillis w serwisie X.

Sprawa Cook jako trzeci front

Jakby tego było mało, nad przyszłością Rezerwy Federalnej wisi jeszcze jedna niewiadoma. Sąd Najwyższy rozpatruje sprawę Trump v. Cook – dotyczącą próby zwolnienia przez prezydenta gubernator Fed Lisy Cook. Podczas styczniowych argumentów ustnych sędziowie okazali głęboki sceptycyzm wobec uprawnień prezydenta do usuwania członków Rady Gubernatorów. Tillis komentuje tę inicjatywę z niespotykaną u republikańskiego senatora ostrością, nazywając ją „młodzieżową”. „Ktokolwiek wpadł na ten pomysł, sam powinien zostać zwolniony” – powiedział dziennikarzom na Kapitolu.

Orzeczenie Sądu Najwyższego może zapaść w najbliższych tygodniach i będzie miało precedensowe znaczenie dla granic prezydenckich kompetencji wobec banku centralnego – niezależnie od tego, kto akurat zasiądzie w fotelu jego szefa.

Dokumenty też się spóźniają

Do problemów natury czysto politycznej dochodzą kwestie proceduralne. Jak ustalił Semafor, Komisja Bankowa nie otrzymała jeszcze od Białego Domu pełnej dokumentacji wymaganej do rozpoczęcia procesu zatwierdzenia. Prawdopodobnym powodem opóźnienia jest skomplikowana deklaracja majątkowa. Warsh jest mężem Jane Lauder, wnuczki założycielki imperium kosmetycznego Estée Lauder. Podobne komplikacje finansowe opóźniały wcześniej przesłuchanie szefa SEC, Paula Atkinsa – który również trafił do Waszyngtonu z majątkiem wymagającym wielostronicowych ujawnień.

Rynki czekają, ale nie bezczynnie

Dla inwestorów cała ta waszyngtońska przepychanka ma wymiar bardzo konkretny. Warsh jest postrzegany jako kandydat skłonny do obniżania stóp procentowych – choć jego poglądy są bardziej złożone, niż sugeruje to uproszczona etykietka „gołębia”. Podczas pierwszej kadencji w Fed (2006–2011) zasłynął raczej jastrzębim podejściem. W ostatnich latach zmienił jednak ton, opowiadając się za niższymi stopami przy jednoczesnym zmniejszaniu bilansu banku centralnego. Bloomberg zauważył, iż sama nominacja Warsha skłoniła rynki do wyceniania bardziej łagodnej polityki monetarnej w przyszłości.

Problem w tym, iż od momentu nominacji kontekst gospodarczy zdążył się wywrócić do góry nogami. Ceny ropy wzrosły o ponad 40 procent od rozpoczęcia amerykańsko-izraelskich nalotów na Iran pod koniec lutego – Brent przekracza dziś 103 dolary za baryłkę. Inflacja w USA wciąż utrzymuje się punkt procentowy powyżej celu Fed. W lutym amerykańska gospodarka niespodziewanie straciła 92 tysiące miejsc pracy. Rynki wyceniają teraz co najwyżej jedną obniżkę stóp w całym 2026 roku. Część analityków zaczyna stawiać pytanie, które jeszcze dwa tygodnie temu brzmiałoby jak abstrakcja: czy Fed mógłby w tym roku stopy podnieść?

Co się stanie, jeżeli Warsh nie zdąży?

Gdyby proces zatwierdzenia nie zakończył się przed 15 maja, Powell formalnie przestanie pełnić funkcję przewodniczącego – choć przez cały czas pozostanie członkiem Rady Gubernatorów, bo jego kadencja jako członka zarządu biegnie do stycznia 2028 roku. W takim scenariuszu obowiązki szefa Fed przejąłby najstarszy stażem gubernator. Sytuacja bezprecedensowa i z pewnością ostatnia, jakiej życzyłby sobie Biały Dom.

Ironia jest gęsta. Trump, który latami krytykował Powella za zbyt ostrożne podejście do obniżek, uruchomił machinę prawną, która teraz stoi na drodze jego własnemu kandydatowi. Tillis – republikanin chwalący kompetencje Warsha – blokuje nominację w imię zasady, którą uważa za ważniejszą od partyjnej lojalności: niezależności Fed od presji Białego Domu.

Tymczasem właśnie dziś, we wtorek 17 marca, rozpoczyna się dwudniowe posiedzenie FOMC. Decyzje podejmuje jeszcze zespół Powella. Rynki nie oczekują zmian stóp, ale nowe projekcje makroekonomiczne i ton komunikatu mogą okazać się najważniejsze dla nastrojów inwestorów w najbliższych tygodniach. A pytanie, kto poprowadzi Fed w drugiej połowie roku, na razie nie ma odpowiedzi.

Źródła: Semafor, Reuters, Bloomberg

Idź do oryginalnego materiału