Trump stawia Iranowi ultimatum: porozumienie albo „dokończenie sprawy”. Ropa Brent powyżej 114 USD

7 godzin temu

Donald Trump zapowiada, iż niedługo zdecyduje, co dalej z Iranem. W niedzielnym wywiadzie dla programu „Sunday Morning Futures” w Fox News postawił sprawę jasno:

„Muszę podjąć decyzję: czy to dokończę, co byłoby bardzo łatwe, czy zawrę porozumienie? To wszystko. My nie gramy w gierki.”

Jak podaje Bloomberg, Trump sugerował już wcześniej, iż amerykańskie uderzenia na Iran mogą zostać wznowione po wyborach połówkowych 3 listopada. W stronę Zatoki Perskiej skierował dodatkowe siły, w tym trzecią grupę lotniskowcową. Amerykańscy urzędnicy ostrzegają, iż szczególnie niebezpieczny może być okres między wyborami a zaprzysiężeniem nowego Kongresu. Jednocześnie wynegocjowane porozumienie uznają za najbardziej prawdopodobny sposób zakończenia konfliktu.

Plany ataku są gotowe

Według CNN, które powołuje się na dwóch amerykańskich urzędników, siły USA na Bliskim Wschodzie mogą rozpocząć nową, potencjalnie dużą operację przeciw Iranowi „w ciągu 96 godzin od otrzymania” rozkazu. Na liście celów są irańska infrastruktura energetyczna, obiekty wojskowe i instalacje jądrowe. Rozmówcy stacji twierdzą, iż Trump skłania się ku szeroko zakrojonej akcji, ale przypominają, iż w przeszłości wycofywał się w ostatniej chwili. Izrael wstrzymał na razie samodzielne uderzenia i przygotowuje się do wspólnej operacji z USA, najpewniej po amerykańskich wyborach.

W niedzielę Trump zapewnił, iż „dziś uderzenia nie będzie”. Waszyngton już jednak ogranicza obecność dyplomatyczną i wojskową w regionie. Ambasada w Rijadzie jest objęta nakazem wyjazdu personelu, który nie jest niezbędny. Ograniczenia obsady dotyczą też placówek w Jordanii, Libanie, Katarze i Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Teheran: okno dyplomacji pozostaje otwarte

Iran odpowiada dwutorowo. Rzecznik MSZ Esmail Baghaei zapewnił, iż wiadomości wciąż trafiają do Amerykanów przez pośredników. Dodał jednak, iż żaden Irańczyk nie zaakceptuje „całkowitej kapitulacji”, której według niego domaga się Waszyngton. Szef dyplomacji Abbas Araghczi stwierdził, iż ewentualna nowa wojna nie zmieni stanowiska Teheranu. W niedzielę w Teheranie byli katarscy mediatorzy, którzy działali w koordynacji z USA. Iran podtrzymuje propozycję otwarcia cieśniny Ormuz w zamian za zniesienie amerykańskiej blokady jego portów. Trump ją jak dotąd odrzuca.

Na odległość działają też Huti. W weekend wspierani przez Iran rebelianci z Jemenu znów zaatakowali lotnisko w Rijadzie, kilka godzin po jego ponownym otwarciu, a także saudyjskie stacje pomp ropy.

Ropa: chwila oddechu, ryzyko zostaje

W poniedziałek rano rynek ropy nieco się uspokoił. Ropa Brent tanieje o ok. 1,9%, do ok. 114,5 USD za baryłkę, a WTI o ok. 2,2%, do ok. 101 USD. To korekta po tygodniu, w którym Brent zyskał 6% i w piątek przekroczył 117 USD, najwyżej od marca. Na początku października ropa kosztowała mniej niż 97 USD.

Analitycy nie uważają poniedziałkowej korekty za zmianę trendu.

„Obawy przed wznowieniem działań zbrojnych na Bliskim Wschodzie, które napędzały ubiegłotygodniowy rajd, dziś rano osłabły, ale ta ulga może okazać się chwilowa. Spodziewamy się utrzymania podwyższonej zmienności, z ryzykiem przechylonym w górę” – ocenia Vandana Hari z Vanda Insights.

Priyanka Sachdeva z Phillip Nova uważa, iż spadek bardziej odzwierciedla korektę pozycji niż rzeczywistą poprawę podaży. Szef Międzynarodowej Agencji Energetycznej Fatih Birol powiedział w poniedziałek w Singapurze, iż nie spodziewa się powrotu rynków energii w 2027 roku do stanu sprzed wojny, która zaczęła się 28 lutego.

Najbliższe dni wyznaczą kolejne terminy. We wtorek odbędą się wybory w Izraelu, w tym tygodniu decyzję o stopach podejmie Fed, a 3 listopada przyjdą wybory połówkowe w USA. jeżeli plany, o których pisze CNN, się potwierdzą, właśnie po nich może zapaść decyzja Trumpa, a razem z nią kierunek, w którym pójdzie cena ropy Brent.

Idź do oryginalnego materiału