Patokawalerki – to pojęcie, które ma już swoje stałe miejsce na rynku mieszkaniowym w Krakowie. Lokale o mikroskopijnej powierzchni mnożą się w Krakowie, bo są chętni na ich kupno. Winą za takie rozwiązania obarczani są deweloperzy. Tymczasem miasto samo włącza się w ten niekorzystny trend. To miasto Kraków właśnie sprzedało lokal mieszkalny o powierzchni niespełna 15 metrów kwadratowych, na których są trzy pomieszczenia! Można powiedzieć, iż walka o prawo do tej mikrokawalerki była zacięta.
Na początku września pod młotek poszło gminne mieszkanie na os. Sportowym. Przetargi na sprzedaż gminnych lokali mieszkalnych nie są czymś wyjątkowym, ale w tym przypadku mamy do czynienia z nietypową nieruchomością. Chodziło bowiem o lokal mieszkalny o powierzchni użytkowej niespełna 15 metrów kwadratowych (dokładnie – 14,75 m kw.). na tej powierzchni są trzy pomieszczenia: pokój z aneksem kuchennym, przedpokój i WC.

Cena wywoławcza za to „coś” wynosiła 132 tys. złotych. Na licytację zgłosiła się czwórka chętnych. Ostatecznie cena została podbita do 174 tys. złotych.
Do tej kwoty nowy właściciel będzie jeszcze musiał sporo dołożyć. Lokal kwalifikuje się do remontu. Instalacje wewnętrzne kwalifikują się do wymiany. Stolarka budowlana też kwalifikuje się do wymiany. A i tak nie będzie można wydzielić w tym mieszkaniu łazienki. Z informacji pozyskanej z Zarządu Budynków Komunalnych w Krakowie wynika, iż pod kątem wymagań prawno-budowlanych – ze względu na wysokość pomieszczeń (2,40 m) – w lokalu brak jest możliwości utworzenia łazienki (możliwe jest wyłącznie ewentualne wydzielenie WC z umywalką oraz przepływowym podgrzewaczem wody).
Mikrokawalerki oferowane przez deweloperów maja łazienki, ta sprzedana przez miasto – nie. A tak jest uznana za lokal mieszkalny. I do tego byli na nią chętni.

3 godzin temu






