Twoje płatności Bitcoin mogą ujawnić więcej, niż się spodziewasz

2 godzin temu

Z biznesowego punktu widzenia istnieje poważny problem związany z transakcjami bitcoinowymi, o którym rzadko się mówi. Załóżmy, iż firma płaci dostawcy w BTC, korzystając z adresu portfela, który był już wcześniej używany. W rzeczywistości można sprawdzić więcej niż tylko dane z faktury.

W tej chwili, kiedy to czytasz, konkurent może otworzyć eksplorator bloków i sprawdzić, komu zapłaciłeś w bitcoinach za ostatnią transakcję – ile, kiedy i na rzecz jakiego kontrahenta. Śledzenie transakcji nie jest problemem dla osób, które mają coś do ukrycia. To stałe ryzyko biznesowe: przepływy środków, relacje z partnerami i przepływ transakcji są widoczne dla wszystkich, kto zechce poświęcić popołudnie na prześledzenie śladu.

Odruchowo zakłada się, iż ta ekspozycja zaczyna się w łańcuchu bloków, w momencie podpisania transakcji. Tak jednak nie jest. W lipcu 2026 r. naukowcy z grupy DistriNet przy KU Leuven przetestowali 85 najpopularniejszych portfeli w postaci rozszerzeń przeglądarki i odkryli, iż same portfele ujawniają wystarczająco dużo informacji, by zidentyfikować i śledzić swoich użytkowników – jeszcze zanim jakakolwiek transakcja zostanie podpisana.

Portfel wysyła zapytanie do zewnętrznego serwera w celu wyświetlenia salda, a zapytanie to już zawiera adres w postaci jawnej. Nie ma tu mowy o żadnym exploicie; rozszerzenia zachowują się dokładnie tak, jak zostały zaprojektowane. Spośród wszystkich 85 rozszerzeń sama luka umożliwiająca identyfikację dotyczy 36 portfeli, co stanowi około 82% badanych instalacji — jest to podgrupa, w odniesieniu do której mierzone są wszystkie kolejne liczby w tej sekcji.

Dotyczy to choćby tych uczciwych. Andy Greenberg spędził dekadę jako najbardziej skrupulatny kronikarz przestępczości kryptowalutowej, opisując hakerów, handlarzy i osoby zajmujące się praniem brudnych pieniędzy, którzy traktowali łańcuch bloków jako kryjówkę — i obserwując, jak śledczy wyławiają ich stamtąd jednego po drugim. Zajęło mu dziesięć lat, by zrozumieć, jak daleki od niemożliwości wykrycia był w rzeczywistości Bitcoin. Rejestr, który miał ich chronić, stał się dowodem, który doprowadził do ich skazania.

To fałszywe poczucie bezpieczeństwa działa w jedną stronę – ludzie, którzy zakładają, iż zrobili wystarczająco dużo, by zachować prywatność, to w większości ci, którzy nigdy nie mieli nic do ukrycia: darczyńca, którego cała historia darowizn jest teraz publiczna, dziennikarz, którego źródła można wywnioskować ze śladu płatności, czy wspomniany powyżej kontrahent B2B.

Prawie każdy z tych poziomów dzieje się z tobą, a nie z twojej inicjatywy. W dalszej części tego artykułu w pełni opisuję te zagrożenia — i wskazuję jedyne ogniwo, które kiedykolwiek leżało w twojej mocy.

Co wycieka z portfela poza samą transakcją

Portfel kryptowalutowy może ujawnić informacje, zanim jeszcze dokonasz transakcji. Aby wyświetlić saldo, portfel przeglądarkowy zwykle łączy się z zewnętrznymi serwerami i wysyła im adres Twojego portfela. Naukowcy z KU Leuven przetestowali 85 popularnych portfeli w postaci rozszerzeń przeglądarki, reprezentujących około 35 milionów instalacji w Chrome Web Store. Odkryli, iż 36 portfeli — obejmujących około 82% badanych instalacji — można było zidentyfikować i śledzić w ten sposób.

Siedemnaście portfeli, obejmujących około 23 milionów instalacji, mogło również ujawniać powiązania między różnymi adresami należącymi do tego samego użytkownika. W 22 z 36 portfeli, których dotyczyło to zagrożenie, strony internetowe mogły przez cały czas odczytywać adres choćby po tym, jak użytkownik cofnął dostęp i ponownie uruchomił przeglądarkę.

Istnieje jeszcze jeden problem. Strony internetowe często mogą wykryć, jakie rozszerzenia portfeli ma zainstalowane dana osoba, choćby jeżeli użytkownik w ogóle nie podłączył portfela. Badacze odkryli również, iż 23 z 36 podatnych portfeli mogły ujawniać adres poprzez treści ładowane z innej strony internetowej, bez konieczności klikania czegokolwiek przez użytkownika.

Większość dostawców portfeli, z którymi skontaktowali się badacze, nie potraktowała tego jako poważnego błędu. Coinbase Wallet, Coin98 i Hana wprowadziły zmiany, podczas gdy inni, w tym MetaMask, Rabby i OKX, tego nie zrobili. Badacze przetestowali również 30 zdecentralizowanych aplikacji i stwierdzili, iż tylko 11 z nich prawidłowo cofało dostęp do portfela, gdy użytkownicy klikali „odłącz” lub wylogowywali się.

Gdy adres stanie się widoczny, publiczny łańcuch bloków dostarcza pozostałych informacji.

Firmy zajmujące się analizą łańcucha bloków poszukują wzorców transakcji, które sugerują, iż kilka adresów należy do tej samej osoby lub organizacji.

Na przykład, jeżeli kilka portfeli wielokrotnie przesyła środki między sobą lub współdziała w podobny sposób, oprogramowanie może je pogrupować. Jeden znany adres może zatem doprowadzić analityków do kilku innych.

Dzieje się to na ogromną skalę. Do połowy 2026 r. firma Chainalysis poinformowała, iż pogrupowała ponad 1 miliard adresów łańcucha bloków w ponad 134 000 zidentyfikowanych podmiotów.

Przenoszenie środków między łańcuchami bloków również niekoniecznie zrywa ślad. Analitycy mogą śledzić aktywa poprzez mosty między sieciami. Korzystanie z zdecentralizowanej giełdy nie ukrywa automatycznie transakcji, ponieważ wymiany są przez cały czas publicznie rejestrowane w łańcuchu bloków.

Wynik jest dość prosty: adres portfela może wyglądać jak losowy ciąg znaków, ale gdy powiąże się z nim wystarczającą aktywnością, może stać się szczegółowym profilem finansowym.

Istnieją rzeczywiste przykłady potwierdzające skuteczność tego podejścia. Po ataku ransomware na Colonial Pipeline w 2021 roku amerykańscy śledczy prześledzili przepływ bitcoinów przez kilka portfeli i odzyskali około 2,3 miliona dolarów z 4,4 miliona dolarów zapłaconego okupu.

Helix: mechanizm, którego nie da się oszukać próbami ukrycia

W początkowych latach istnienia Bitcoina serwis Helix cieszył się dużą popularnością na rynkach darknetowych. Został stworzony w jednym celu: aby uczynić bitcoiny niemożliwymi do wyśledzenia. Larry Dean Harmon prowadził tę usługę jako serwis mieszający (tumbler) w latach 2014–2017, mieszając monety klientów, aby zaciemnić pochodzenie ich środków, a wynik tego procesu sprzedawał jako „czyste” bitcoiny. Cały model opierał się na ukryciu. Usługa ta istniała wyłącznie po to, by zerwać powiązanie między pochodzeniem monety a jej miejscem docelowym.

Przez serwis przepłynęło około 354 468 BTC, co w tamtym czasie stanowiło około 311 mln dolarów. Mieszanie zmieniło wygląd śladu; nie usunęło go jednak. Każda moneta przez cały czas pozostawiała trwały ślad w łańcuchu bloków, którego nie można było później zmienić ani usunąć.

Harmon pobierał prowizję w wysokości 2,5% od każdej transakcji, a prowizja ta trafiała tam, gdzie trafiały wszystkie inne monety: na łańcuch bloków, na stałe. Prowizja, którą pobierał za prowadzenie usługi ukrywania, stała się zapisem, który prowadziło z powrotem do jej operatora. Jedyna usługa zaprojektowana od podstaw w celu wymazania śladu wpisała swojego właściciela w ślad, którego nie mogła wymazać.

Jak ślad portfela zostaje powiązany z konkretną osobą

Przykład Helix pokazuje, iż przenoszenie bitcoinów niekoniecznie usuwa ślad. Jednak śledzenie przepływu środków to tylko połowa zadania. Analitycy muszą jeszcze powiązać te adresy portfeli z konkretną osobą lub firmą.

Zazwyczaj dzieje się to, gdy środki trafiają na regulowaną giełdę. Giełdy wiedzą, które adresy wpłat należą do ich klientów, i przechowują dane identyfikacyjne uzyskane w ramach weryfikacji KYC. jeżeli śledczy namierzą bitcoiny na jednym z tych adresów, mogą zażądać szczegółów konta w ramach postępowania prawnego.

To pojedyncze powiązanie może ujawnić znacznie więcej niż jedną transakcję. jeżeli analiza łańcucha bloków wskazała już, iż kilka adresów prawdopodobnie należy do tego samego właściciela, zidentyfikowanie jednego z nich pozwala przypisać nazwisko do całej grupy. Giełda może znać jedynie adres, który pojawił się na jej platformie, ale wcześniejsza analiza pozwala połączyć go z pozostałymi.

Czasami nie jest potrzebny żaden wniosek prawny. Osoby prywatne i firmy regularnie same publikują adresy portfeli — na stronach internetowych, stronach z darowiznami, w czatach Telegramu lub na profilach publicznych. Gdy adres zostanie jawnie powiązany z imieniem i nazwiskiem, widoczne stają się również jego przeszłe transakcje.

Dla firm stanowi to podstawowy problem związany z prywatnością. Płatność na rzecz dostawcy może ujawnić wcześniejsze płatności, ruchy środków oraz innych kontrahentów. Ponieważ transakcje w łańcuchu bloków są trwałe i opatrzone sygnaturą czasową, zidentyfikowany portfel może ułatwić odtworzenie działalności z ostatnich lat.

Gdzie śledzenie w łańcuchu bloków może dać błąd

Nie oznacza to jednak, iż analiza łańcucha bloków jest zawsze poprawna.

Systemy służące do powiązania portfeli opierają się w dużej mierze na wzorcach i prawdopodobieństwie. Mogą one generować fałszywe alarmy i pomijać fakty: niewinna aktywność może zostać oznaczona jako podejrzana, podczas gdy podejrzana aktywność może zostać przeoczona.

Jednym z problemów jest historia transakcji. Bitcoiny mogą przechodzić przez wielu właścicieli. jeżeli monety wcześniej przeszły przez mixer lub portfel uznany za ryzykowny, późniejszy właściciel może zostać obciążony tym podejrzeniem, mimo iż nie ma nic wspólnego z wcześniejszą aktywnością.

W jednym z udokumentowanych przypadków kupującemu w sieci P2P zamrożono konto, ponieważ bitcoiny, które otrzymał, przeszły przez mikser, zanim stały się jego własnością.

Dla giełd i innych podmiotów podlegających regulacjom takie błędy wiążą się z konkretnymi kosztami. Fałszywy alarm może spowodować zamrożenie środków legalnego klienta i stworzyć problem z przestrzeganiem przepisów oraz obsługą klienta.

Istnieją również ograniczenia dotyczące tego, co mogą zobaczyć firmy śledzące. Kryptowaluty skupiające się na prywatności, takie jak Monero, pozostają znacznie trudniejsze do śledzenia. Dochodzenia mogą również zostać wstrzymane, gdy środki dotrą do giełd w jurysdykcjach, które odmawiają współpracy.

Nawet największe firmy zajmujące się analizą łańcucha bloków dokonały znacznych korekt. Na początku 2025 roku firma Chainalysis obniżyła swoje szacunki dotyczące kryptowalut skradzionych przez Koreę Północną w poprzednim roku z 1 mld dolarów do 660,5 mln dolarów — co stanowi korektę o ponad 300 mln dolarów po ponownej ocenie kilku ataków hakerskich.

Wiarygodność tych systemów została również zakwestionowana w sądzie. Obrona w sprawach dotyczących m.in. Bitcoin Fog i Tornado Cash poddała w wątpliwość, jaką wagę należy przypisywać analizom generowanym przez zastrzeżone oprogramowanie, którego osoby postronne nie mogą w pełni zbadać.

Ta kontrola ma znaczenie, ponieważ Chainalysis jest również głównym wykonawcą rządowym w Stanach Zjednoczonych. Niezależne doniesienia oparte na dokumentacji federalnej wykazały, iż firma otrzymała ponad 93,2 mln dolarów w ramach kontraktów rządowych.

Największe ryzyko związane z błędnym wynikiem ponoszą niewinni użytkownicy. Błędne powiązanie może spowodować zamrożenie konta. W krajach o słabszych zabezpieczeniach te same narzędzia śledzące mogą ujawnić tożsamość darczyńców, dziennikarzy lub osób finansujących opozycję polityczną. Śledzenie w łańcuchu bloków może ujawnić wiele informacji, ale wynik nigdy nie powinien być traktowany jako automatycznie poprawny.

Jedyny element śladu, nad którym użytkownicy wciąż mają kontrolę

Większość opisanych powyżej zagrożeń wykracza poza kontrolę użytkownika. Portfele mogą ujawniać adresy jeszcze przed dokonaniem transakcji. Analiza łańcucha bloków pozwala połączyć wiele adresów, a regulowane giełdy mogą powiązać te portfele z prawdziwą tożsamością dzięki danych KYC.

Częścią, nad którą użytkownicy wciąż mają kontrolę, jest bezpośrednie połączenie między nadawcą a odbiorcą. Kiedy jeden portfel dokonuje płatności na rzecz innego, połączenie to zostaje trwale zapisane w łańcuchu bloków i może później ujawnić kontrahentów, przepływy środków oraz relacje biznesowe.

ChangeNOW wprowadziło funkcję „Prywatne przelewy”, aby wyeliminować to bezpośrednie połączenie. Funkcja ta kieruje płatność przez oddzielny adres jednorazowy, dzięki czemu odbiorca nie otrzymuje środków bezpośrednio od nadawcy. Przerywa to widoczną ścieżkę między nadawcą a odbiorcą, nie twierdząc jednak, iż cała transakcja staje się anonimowa.

Pozostają jednak inne rodzaje narażenia. Metadane portfela przez cały czas mogą wyciekać, analiza łańcucha bloków przez cały czas pozwala śledzić powiązaną aktywność, a kontrole AML przez cały czas mają zastosowanie na etapach wpłaty, przelewu i wypłaty.

Dla partnerów API funkcja „Przelewy prywatne” stanowi opcjonalną opcję w ramach istniejącej infrastruktury przelewów. Wykorzystuje ten sam klucz API i model opłat oraz nie wymaga oddzielnego produktu ani integracji. Jej cel jest węższy: usunięcie jedynego widocznego powiązania, którego użytkownicy mogą faktycznie nie nawiązać.

Wniosek

Wróćmy do punktu wyjścia. Andy Greenberg przez lata wierzył, iż łańcuch bloków ukrywa osoby z niego korzystające, a ostatecznie doszedł do przeciwnego wniosku: „zajęło mi dekadę, by zdać sobie sprawę, jak bardzo Bitcoin jest w rzeczywistości przeciwieństwem czegoś, czego nie da się namierzyć”. To właśnie jest podstawa całego artykułu. Niemożliwość namierzenia, jako cecha całkowita, nie istnieje. Portfel ujawnia informacje, łańcuch rejestruje, a klaster pozwala ustalić nazwisko.

To jest stanowisko, które warto zajmować jako partner. Nie anonimowość – która, jak pokazuje dekada śledzonych monet, jest raczej opowieścią niż adekwatnością – ale jasne określenie, która warstwa jest zamknięta, a która pozostaje otwarta. Prywatne transfery eliminują jedyne ogniwo, które użytkownik mógł sam stworzyć.

BeInCrypto Polska - Twoje płatności Bitcoin mogą ujawnić więcej, niż się spodziewasz

Idź do oryginalnego materiału