Poniedziałkowa sesja rozpoczyna tydzień, który może okazać się przełomowy dla wycen na globalnych rynkach finansowych. Inwestorzy, poza bieżącym śledzeniem negocjacji pokojowych między Waszyngtonem a Teheranem, będą musieli zmierzyć się z serią publikacji makroekonomicznych o fundamentalnym znaczeniu – z amerykańskim wskaźnikiem inflacji PCE na czele. Dodatkowo w środę decyzję w sprawie stóp procentowych podejmie Bank Rezerwy Nowej Zelandii (RBNZ), a z Chin na koniec tygodnia napłyną dane o koniunkturze przemysłowej. Wszystko to dzieje się w środowisku, w którym szok naftowy wywołany wojną na Bliskim Wschodzie przez cały czas kształtuje oczekiwania inflacyjne i wymusza rewizję scenariuszy polityki monetarnej na całym świecie.
Poniedziałek sam w sobie przynosi ograniczoną płynność. Rynki w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii pozostają zamknięte z okazji Memorial Day i Spring Bank Holiday, co oznacza brak handlu na NYSE, Nasdaq i rynku obligacji skarbowych. Również Hongkong i Korea Południowa nie prowadzą dziś notowań. W tej sytuacji impuls cenowy płynie głównie z sesji azjatyckiej – japoński Nikkei 225 wystrzelił w poniedziałek powyżej 65 000 punktów po raz pierwszy w historii, zyskując ponad 3 procent. Z kolei ropa Brent spadła o blisko 6 procent poniżej 98 dolarów za baryłkę, a dolar amerykański osłabił się do poziomu 99,03 na indeksie DXY. Rynki reagują w ten sposób na weekend pełen sygnałów o postępie rozmów pokojowych w sprawie Iranu – choć prezydent Trump zastrzegł, iż nie będzie się śpieszył z finalizacją umowy.
Czwartkowy odczyt PCE – najważniejsza publikacja tygodnia
Kluczowym wydarzeniem dla globalnych rynków będzie czwartkowa publikacja indeksu cen wydatków konsumpcyjnych (PCE) za kwiecień – preferowanego miernika inflacji Rezerwy Federalnej. W marcu wskaźnik bazowy PCE wzrósł do 3,2 procent w ujęciu rocznym, najwyżej od końca 2023 roku, przy jednoczesnym skoku głównego indeksu PCE do 3,5 procent. Konsensus rynkowy na kwiecień zakłada dalszy wzrost bazowego PCE do 3,3 procent rok do roku. Gdyby dane okazały się wyższe od prognoz, znacząco wzrosłoby prawdopodobieństwo podwyżki stóp procentowych w USA jeszcze przed końcem roku.
Rynek terminowy wycenia w tej chwili 23 punkty bazowe zacieśnienia ze strony Fed do grudnia, a pełna podwyżka o 25 punktów bazowych jest w pełni zdyskontowana na styczeń 2027 roku. To radykalna zmiana w porównaniu z początkiem roku, gdy rynki zakładały jeszcze dwie obniżki stóp. Protokoły z ostatniego posiedzenia FOMC, opublikowane w minionym tygodniu, ujawniły najbardziej podzielone głosowanie od 1992 roku – jeden z członków zarządu opowiedział się za obniżką, podczas gdy kilku innych skłaniało się ku zaostrzeniu polityki. Nowy przewodniczący Fed Kevin Warsh, zaprzysiężony dopiero w piątek 22 maja, stoi przed niełatwym zadaniem wyważenia presji inflacyjnej z coraz wyraźniejszymi sygnałami słabnięcia konsumenta. Przypomnijmy – indeks nastrojów konsumenckich Uniwersytetu Michigan spadł w maju do rekordowo niskiego poziomu 48,2 punktu, napędzany obawami o rosnące ceny paliw.
Tego samego dnia inwestorzy otrzymają również drugą estymację PKB USA za pierwszy kwartał 2026 roku. Wstępny odczyt wskazał na wzrost w tempie 2,0 procent w ujęciu annualizowanym – poniżej oczekiwań rynkowych na poziomie 2,3 procent – co w zestawieniu z podwyższoną inflacją budzi obawy o scenariusz stagflacyjny. Dodatkowo opublikowane zostaną dane o zamówieniach na dobra trwałe, wnioskach o zasiłki dla bezrobotnych oraz dochodach i wydatkach Amerykanów.
RBNZ: pauza z jastrzębim podtekstem
W środę Bank Rezerwy Nowej Zelandii ogłosi decyzję w sprawie stóp procentowych, a następnie opublikuje pełen raport o polityce monetarnej z nowymi projekcjami. Zdecydowana większość ekonomistów ankietowanych przez Reutersa spodziewa się utrzymania oficjalnej stopy gotówkowej (OCR) na poziomie 2,25 procent. Rynek wycenia zaledwie 20-procentowe prawdopodobieństwo podwyżki na tym posiedzeniu, ale jednocześnie zakłada kumulatywne zacieśnienie o 80 punktów bazowych do końca roku, a mediana ankiety wskazuje na dwie podwyżki, które mają doprowadzić OCR do 2,75 procent pod koniec czwartego kwartału. najważniejsze będzie to, jak RBNZ oceni równowagę ryzyk – z jednej strony importowana inflacja podsycana cenami energii, z drugiej słabnący popyt wewnętrzny i rosnące moce przerobowe w gospodarce nowozelandzkiej.
Australia: czy inflacja przekroczy 5 procent?
Również w środę uwaga analityków skoncentruje się na australijskim odczycie CPI za kwiecień. Po marcowym skoku inflacji do 4,6 procent – napędzanym bezprecedensowym, 32-procentowym miesięcznym wzrostem cen paliw – rynek spodziewa się dalszego przyspieszenia dynamiki cen w okolice 5 procent. Reserve Bank of Australia, który od początku roku podniósł stopy trzykrotnie (do 4,35 procent), wyraźnie zasugerował, iż tempo dalszego zacieśniania będzie uzależnione od napływających danych. Piątkowy, słabszy od prognoz raport z rynku pracy – zatrudnienie spadło o 18 600 osób, a stopa bezrobocia wzrosła do 4,5 procent – nieco osłabia presję na kolejne podwyżki, ale utrzymująca się inflacja powyżej celu nie daje bankowi centralnemu komfortu.
Europa i Azja: sentyment ekonomiczny i PMI z Chin
W czwartek opublikowany zostanie wskaźnik nastrojów ekonomicznych dla strefy euro za maj. Kwietniowy odczyt przyniósł wyraźne pogorszenie – ESI spadł o 3,2 punktu do 93,0 – a kontekst rosnących kosztów energii i zapowiadanej przez członków Rady Prezesów EBC podwyżki stóp w czerwcu (Yannis Stournaras określił ją jako „potencjalnie nieuniknioną” dla zachowania wiarygodności banku) sugeruje, iż odbudowa sentymentu nie będzie łatwa. Z kolei w niedzielę uwagę zwrócił chiński wskaźnik PMI dla przemysłu, który w kwietniu zwolnił do 50,3 – tuż powyżej granicy ekspansji. Spowolnienie sprzedaży detalicznej w Chinach do symbolicznych 0,2 procent rok do roku stawia pytanie o trwałość ożywienia w drugiej co do wielkości gospodarce świata.
Ropa naftowa wyznacza kierunek
Wszystkie te publikacje należy interpretować przez pryzmat sytuacji na Bliskim Wschodzie. Prawie trzymiesięczny konflikt doprowadził do faktycznego zamknięcia Cieśniny Ormuz – szlaku, którym przed wojną przepływała jedna piąta światowych dostaw ropy i gazu skroplonego. Choć poniedziałkowy spadek Brent poniżej 98 dolarów przynosi ulgę, analitycy podkreślają, iż choćby po ewentualnym podpisaniu porozumienia powrót do normalnych przepływów zajmie miesiące. Do tego czasu podwyższone ceny energii będą kontynuować przenoszenie się na inflację bazową, komplikując decyzje banków centralnych od Waszyngtonu przez Frankfurt po Sydney.
Dla inwestorów oznacza to tydzień intensywnej pracy analitycznej. Czwartkowe dane PCE mogą przesądzić o tym, czy rynkowa narracja przesunie się definitywnie w stronę podwyżki stóp Fed, czy też da Warshowi przestrzeń do utrzymania wyczekującego stanowiska. Jedno jest pewne – zmienność, która w ostatnich tygodniach znacząco spadła (VIX zakończył piątek na poziomie 16,75), może gwałtownie wrócić, jeżeli dane makro rozmyją się z geopolitycznym optymizmem.

3 godzin temu






