Ukraina wznowiła ataki dronów na rosyjskie rafinerie, i to w momencie, gdy w Rosji zaczął słabnąć kryzys paliwowy. Według Bloomberga z rosyjskich stacji zniknęły już długie kolejki, bo wzrósł import paliw, a krajowe rafinerie częściowo wróciły do pracy. Dla inwestorów ważne jest jedno pytanie: czy ataki znów ograniczą podaż diesla w Europie i podtrzymają wysokie marże rafineryjne, które od miesięcy napędzają kursy spółek paliwowych.
Trzy rafinerie w trzy dni
W piątek drony uderzyły w rafinerię w obwodzie samarskim. Był to pierwszy potwierdzony atak na rosyjski zakład paliwowy od około dwóch tygodni. W weekend celem była Ufa, gdzie znajdują się trzy rafinerie należące do grupy Rosnieft, oraz zakład przemysłowy w obwodzie niżnonowogrodzkim, gdzie działa rafineria Norsi koncernu Łukoil. W poniedziałek drony po raz piąty od początku października trafiły w węzeł Transnieftu w obwodzie samarskim. To jeden z największych w Europie węzłów przesyłu ropy. Ma 71 zbiorników i kieruje surowiec do rafinerii oraz do ropociągu Przyjaźń.
Wicepremier Rosji Aleksander Nowak powiedział w państwowej telewizji, iż ukraińskie ataki zaburzają światowy rynek paliw i wpływają na ceny.
Dwa tygodnie przerwy i szybki powrót rosyjskich rafinerii
Przerwa była krótka, ale wystarczyła Rosji, żeby gwałtownie zwiększyć produkcję. 11 października Donald Trump ogłosił „rozejm energetyczny” między Moscow a Kijowem. Wcześniej uzgodnił z Rosją umowę na dostawy diesla. Według Rosjan ostatnie ataki na rafinerie przeprowadzono 16 października. Później rosyjskie zakłady gwałtownie uruchamiały wyłączone instalacje. Według źródeł Reutersa w drugiej połowie miesiąca przerabiały około 5 mln baryłek ropy dziennie, czyli o 25% więcej niż na początku października. Produkcja diesla wzrosła do około 225 tys. ton dziennie, a z tego mniej więcej 80 tys. ton mogło trafić na eksport.
Moskwa zaczęła już wykorzystywać tę nadwyżkę. Zakaz eksportu diesla przedłużono do końca roku, ale kwoty eksportowe na listopad mają wzrosnąć czterokrotnie, do 2 mln ton, czyli około 0,5 mln baryłek dziennie. Według Los Angeles Times Waszyngton zawiesił też amerykańskie sankcje na rosyjski diesel do początku kwietnia 2027 roku.
Ukraina twierdzi, iż nigdy nie zgodziła się na żądaną przez Jareda Kushnera 30-dniową przerwę w atakach. Wołodymyr Zełenski nie komentuje ostatnich uderzeń w rafinerie. Według „The Guardian” chce w ten sposób uniknąć gniewu Białego Domu.
Rynek na razie patrzy na Iran
Wznowione ataki nie podniosły cen. W poniedziałek kontrakty na gasoil na giełdzie ICE tanieją o 3,7%, do 1423 USD za tonę. Ropa Brent traci ponad 3%, bo rynek ma nadzieję na postęp w rozmowach USA z Iranem w Dosze. Na ceny ropy i paliw najmocniej wpływa dziś Bliski Wschód, a ataki na rosyjskie rafinerie mają mniejsze znaczenie.
Nie oznacza to jednak, iż zagrożenie dla rosyjskich rafinerii nie ma znaczenia. Międzynarodowa Agencja Energetyczna w październikowym raporcie przypomina, iż we wrześniu łączny eksport diesla z Rosji i Bliskiego Wschodu spadł o 1,3 mln baryłek dziennie, czyli o ponad 60% rok do roku. Hurtowe ceny diesla w Europie doszły wtedy do rekordu około 220 USD za baryłkę. MAE zauważa też, iż złagodzenie rosyjskich ograniczeń eksportowych kilka zmieni, bo eksport ogranicza przede wszystkim brak sprawnych mocy rafineryjnych w Rosji. Agencja ocenia, iż rynek diesla pozostanie napięty do 2027 roku.
Dla rynku najważniejsze jest więc, czy Rosja będzie mogła dalej zwiększać przerób ropy. Każdy skuteczny atak zmniejsza ilość paliwa, którą Moskwa mogłaby wysłać za granicę.
Kto zarabia na drogim dieslu
Rynek akcji od miesięcy zarabia na takim scenariuszu. W tym roku kursy dużych europejskich spółek naftowych wzrosły od początku roku o 40-90%. Najmocniej zyskały firmy, które mają dużo rafinerii: Repsol, Neste, Orlen. Marża na dieslu w Europie, czyli różnica między ceną paliwa a ceną ropy, prawie się podwoiła od listopada 2025 roku, gdy wynosiła około 46 USD za baryłkę.
Sytuacja nie jest jednak jednoznacznie korzystna. MAE zwraca uwagę, iż rekordowe stawki frachtu i drożejąca ropa obniżyły europejskie marże na dieslu ze 100 USD do około 60 USD za baryłkę na początku października. Do tego dochodzi ryzyko polityczne. Czechy chcą opodatkować nadzwyczajne zyski rafinerii, co dotyczy m.in. należącego do Orlenu Unipetrolu. Pisaliśmy już o tym, iż kurs Orlenu od lat podąża za marżami rafineryjnymi i reaguje na nie z opóźnieniem. Dlatego zmiany w podaży rosyjskiego diesla mają znaczenie dla akcjonariuszy płockiego koncernu.
Najbliższe dni pokażą więcej. 5 listopada Orlen publikuje wyniki za trzeci kwartał, w którym marże na paliwach były rekordowe. W drugiej połowie miesiąca mogą się odbyć trójstronne rozmowy USA, Rosji i Ukrainy. jeżeli dojdzie w nich do prawdziwego rozejmu energetycznego, rosyjski diesel może szybciej wrócić na rynek, a europejski kryzys dieslowy mógłby zacząć słabnąć. jeżeli ataki będą trwać, Rosja przez cały czas nie będzie w stanie zwiększyć eksportu, a marże na dieslu pozostaną wysokie, co sprzyja europejskim rafineriom, w tym Orlenowi.

4 godzin temu






