Ukraina intensywnie szuka alternatywnych dróg eksportu zbóż po kolejnych problemach z transportem przez Morze Czarne. W grę wchodzą porty i infrastruktura kolejowa państw sąsiednich. Marcin Wroński ze Związku Zawodowego Rolnictwa Samoobrona ostrzega, iż o ile ukraińskie zboże zacznie szerokim strumieniem trafiać do eksportu przez Polskę, może to ograniczyć możliwości sprzedaży krajowego ziarna i dodatkowo uderzyć w ceny.
Ukraińskie zboże zaleje polskie porty? Wroński: Grozi nam powtórka z 2022 roku!Ukraina szuka nowych dróg dla swojego zboża
Problemy Ukrainy z eksportem ponownie narastają. Rosyjskie ataki na infrastrukturę portową nad Morzem Czarnym zmuszają Kijów do zwiększania przepustowości alternatywnych szlaków. Rozmowy dotyczą przede wszystkim transportu przez Dunaj, Mołdawię i Rumunię oraz wykorzystania kolei i portów państw regionu.
Zdaniem Marcina Wrońskiego potencjalne zwiększenie tranzytu przez Polskę powinno być traktowane z dużą ostrożnością.
„Jest to bardzo niekorzystna sytuacja dla naszych rolników, ponieważ o ile do takich porozumień dojdzie, to porty zamiast rozładowywać nasz rynek z nadwyżek, będą wysyłać ukraińskie zboże zamiast polskiego do naszych naturalnych klientów, których zaopatrujemy od lat” – ocenia Marcin Wroński.
Jak podkreśla, problem nie musi polegać wyłącznie na fizycznym pozostaniu ukraińskiego ziarna w Polsce. Kluczowa może być konkurencja o przepustowość terminali, kolei, magazynów i portów.
Wroński: polskie zboże może zostać w magazynach
Polskie porty są jednym z najważniejszych kanałów pozwalających wywozić nadwyżki zbóż z krajowego rynku. o ile duża część ich przepustowości zostałaby przeznaczona na obsługę ukraińskiego tranzytu, może pojawić się konkurencja o możliwości przeładunkowe.
Wroński obawia się, iż jej konsekwencje odczują przede wszystkim gospodarstwa.
„Konsekwencje dla nas mogą być opłakane, ponieważ zostaniemy z niesprzedanym zbożem w kraju, co wpłynie na spadek cen” – ostrzega.
Taki scenariusz byłby szczególnie niebezpieczny w okresie, gdy po żniwach rolnicy potrzebują możliwości szybkiej sprzedaży części produkcji, a zwiększona podaż na krajowym rynku zwykle oznacza dodatkową presję na ceny.
Ukraina może mieć problem z magazynowaniem milionów ton ziarna
Skala problemu po stronie ukraińskiej jest znaczna. Tamtejsze władze ostrzegają, iż przy ograniczonych możliwościach eksportowych magazyny mogą gwałtownie się zapełnić.
Według informacji przekazywanych przez stronę ukraińską łączna pojemność magazynowa wynosi około 59 mln ton, a pod koniec jesieni niedobór wolnej przestrzeni może sięgnąć około 11 mln ton.
Jednocześnie alternatywne szlaki lądowe i rzeczne nie są w tej chwili w stanie w pełni zastąpić eksportu prowadzonego przez porty Morza Czarnego. Reuters informował, iż ich możliwości mogą odpowiadać jedynie mniej więcej połowie wolumenu wcześniej obsługiwanego drogą morską.
To właśnie dlatego Kijów zwiększa presję na rozwijanie kolejnych korytarzy transportowych.
„Dlaczego w Polsce panuje cisza?”
Marcin Wroński zwraca uwagę przede wszystkim na brak jasnej informacji dotyczącej ewentualnego wykorzystania polskiej infrastruktury.
„Czy polski rząd i ministerstwo rolnictwa przygotowuje się na taką ewentualność, nie informując nas o niczym? Zastanawiające jest to, iż strona ukraińska twierdzi, iż są intensywne rozmowy z Polską o wykorzystaniu naszej infrastruktury kolejowej i portowej do tranzytu zboża, a u nas panuje na ten temat dziwna cisza” – mówi.
Na tym etapie publicznie potwierdzone są przede wszystkim rozmowy Ukrainy z Mołdawią i Rumunią oraz działania na rzecz zwiększania przepustowości europejskich korytarzy solidarnościowych.
Dlatego kwestia ewentualnego zwiększenia transportu przez Polskę wymaga przede wszystkim jasnego stanowiska polskich władz i określenia zasad, na jakich taki tranzyt miałby się odbywać.
Do tego dochodzi spór o embargo
Drugim problemem jest przyszłość polskiego zakazu importu części produktów rolnych z Ukrainy. Polska utrzymuje jednostronne ograniczenia obejmujące m.in. pszenicę, kukurydzę, rzepak i słonecznik.
Komisja Europejska oczekuje wycofania krajowych ograniczeń stosowanych przez Polskę, Węgry i Słowację. W lipcu pojawiły się również sygnały, iż przy braku porozumienia Komisja może rozważyć dalsze działania wobec państw utrzymujących jednostronne zakazy.
W efekcie na rynku nakładają się dwa niezależne zagrożenia: presja na zwiększenie tranzytu ukraińskiego ziarna przez państwa UE oraz spór dotyczący możliwości jego bezpośredniego importu.
„Grozi nam realna powtórka z 2022 roku”
Dla Wrońskiego najważniejsze jest uniknięcie scenariusza sprzed czterech lat, gdy duże ilości ukraińskiego ziarna trafiły do państw przygranicznych, a problemy logistyczne spowodowały, iż część surowca zamiast przejechać tranzytem, pozostała na lokalnych rynkach.
„Jedno jest pewne – grozi nam realna powtórka z 2022 roku na rynku zbóż. Czy zostały wyciągnięte jakiekolwiek wnioski sprzed czterech lat? Ja w to wątpię” – podsumowuje Marcin Wroński, zastępca przewodniczącego Związku Zawodowego Rolnictwa Samoobrona w województwie kujawsko-pomorskim.
Dla polskich rolników najważniejsze będzie więc nie samo pytanie, czy Polska pomoże Ukrainie w tranzycie, ale na jakich zasadach miałoby się to odbywać i czy pierwszeństwo w wykorzystaniu krajowych portów oraz infrastruktury eksportowej będzie miało polskie zboże.
Jeżeli tych zasad zabraknie, konkurencja o porty i odbiorców może stać się kolejnym czynnikiem pogarszającym sytuację na krajowym rynku zbóż.

1 godzina temu


![Rolnik zaorał asfalt w Gliwicach [AKTUALIZACJA]. Zwrot w sprawie – RPO bada legalność aresztu](https://sklep.agroprofil.pl/wp-content/uploads/2025/07/prenumerata_x6m_2024_ewyd.jpg)

![Ceny zbóż rosną na finiszu żniw. Kukurydza zdrożała aż o 10 zł [NOTOWANIA]](https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/08/12/h_940350_1280.webp)










