Unia chce walczyć z paczkami z Chin. Zapłacą za to klienci?

7 godzin temu

Czy 1 lipca 2026 roku unijny rynek e-commerce czeka kosztowna zmiana? Po tym terminie Komisja Europejska planuje objąć każdą małą przesyłkę spoza Wspólnoty o wartości poniżej 150 euro stałą opłatą celną. W zamyśle opłatę mają ponieść dostawcy, W praktyce za nową politykę Brukseli mogą zapłacić ostatecznie klienci. Dlaczego? Bo dostawcy doliczą opłatę celną do wartości paczki. Ministerstwo Finansów przyznaje, iż taki scenariusz jest prawdopodobny.

Problemów jest więcej, a w termin jest bliski. Wciąż brakuje gotowych rozwiązań technicznych i prawnych. Nie wiadomo, kto fizycznie będzie pobierał pieniądze.. Mechanizm poboru opłaty wciąż pozostaje niewyjaśniony. Nie rozstrzygnięto dotąd, czy ciężar administracyjny spadnie na krajowe urzędy celne, operatorów pocztowych i kurierskich, czy może zostanie przerzucony bezpośrednio na platformy sprzedażowe.

„Aktualnie na poziomie Komisji Europejskiej prowadzone są prace mające na celu optymalizację rozwiązań zarówno w zakresie zniesienia zwolnień z opłat celnych od lipca 2026 roku, jak również wprowadzenia opłaty manipulacyjnej od listopada 2026 roku.” – wyjaśnia Ministerstwo Finansów na pytania Biznes Alert o stan prac nad tym pomysłem. To właśnie ten brak konkretów budzi największy niepokój branży logistycznej i handlowej.

Kosztowna fikcja darmowych opłat

Oficjalna narracja unijna zakłada, iż nowe daniny mają obciążać zagranicznych dostawców i wielkie platformy e-commerce. Ministerstwo Finansów przyznaje jednak, iż taki scenariusz może okazać się jedynie teorią, która nie przetrwa starcia z rynkową rzeczywistością.

„Zgodnie z założeniami wprowadzane opłaty mają obciążać dostawców. Nie można jednak wykluczyć, iż będą one przenoszone w całości lub częściowo na odbiorców towarów, na przykład poprzez doliczanie ich do ceny zakupu” – zaznacza ministerstwo. W praktyce oznacza to, iż każda, choćby najtańsza przesyłka, może stać się odczuwalnie droższa.

Państwa trzecie” dostaną rykoszetem

Reforma uderzy we wszystkich dostawców spoza UE, co jest szczególnie istotne w kontekście państw takich jak Tajwan, Korea Południowa czy Japonia. Choć często postrzega się te zmiany jako „wojnę z chińskimi gigantami”, rykoszetem dostaną mniejsi sprzedawcy i niszowi producenci, których towary staną się w Europie mniej konkurencyjne.

Mimo niejasności płynących z Brukseli, polska strona zapewnia, iż od strony infrastrukturalnej jest przygotowana na nadchodzące zmiany. Systemy celne mają posiadać odpowiednią przepustowość, by poradzić sobie z nowymi obowiązkami.

„Polska administracja celna będzie gotowa zarówno pod względem technicznym, jak i organizacyjnym” – zapewnia Ministerstwo Finansów. Resort argumentuje, iż KE opiera nowe wymogi na istniejących matrycach danych, co ma zagwarantować płynne przejście na nowy system.

Mała paczka i duże konsekwencje

Niezależnie od działania systemów informatycznych, ostateczne działanie reformy jest łatwe do przewidzenia. Stała opłata od małych przesyłek to koniec ery tanich, okazjonalnych zakupów z odległych rynków. Choć Bruksela przekonuje o walce o „uczciwą konkurencję”, dla polskiego klienta będzie to po prostu kolejna pozycja na rachunku, której nie da się uniknąć.

Reforma ma objąć całą Unię Europejska bez wyjątków. Choć prace wciąż trwają, polscy urzędnicy zaznaczają, iż kraje członkowskie czekają na końcowe instrukcje, by wdrożyć nowe prawo:

„Zmiany w zakresie e-commerce zaplanowane przez Komisję Europejską na 2026 rok będą wdrażane jednolicie w całej Unii Europejskiej” – wyjaśnia Ministerstwo Finansów w rozmowie z BiznesAlert. Resort zaznacza, iż w tej chwili w KE trwa opracowywanie nie tylko zmian legislacyjnych, ale i wymagań dla systemów informatycznych, które mają obsłużyć gigantyczną liczbę zgłoszeń.

Idź do oryginalnego materiału