Brak wody w glebie zaczyna być jednym z najpoważniejszych problemów początku sezonu. Z analiz IUNG Puławy wynika, iż deficyty wilgoci są już wyraźnie widoczne w wielu regionach Polski, a szczególnie trudna sytuacja dotyczy centralnej i zachodniej części kraju. W najbliższym czasie względne nasycenie gleby wodą może tam spaść choćby do poziomu 10 procent.
Rośliny już cierpią z braku wody. Najgorzej w centralnej i zachodniej PolsceDla rolników to bardzo niepokojący sygnał. Rośliny wchodzą w ważne fazy rozwojowe, a w wielu miejscach już teraz korzystają z ograniczonych zasobów wody. choćby jeżeli w najbliższych dniach pojawią się opady, mogą one poprawić sytuację tylko chwilowo. Prognozy na początek maja wskazują, iż problem suszy glebowej może gwałtownie wrócić i jeszcze się pogłębić.
Gleba wysycha, a najgorzej jest w centrum i na zachodzie Polski
Mapy opracowywane w ramach projektu Clim4Cast, finansowanego przez Unię Europejską, pokazują, iż susza glebowa obejmuje coraz większy obszar kraju. Szczególnie trudna sytuacja występuje w centralnej i zachodniej Polsce, gdzie wilgotność gleby może spaść do bardzo niskich wartości.
Najbardziej alarmujące są prognozy wskazujące na możliwość osiągnięcia przez względne nasycenie gleby wodą poziomu około 10 procent. Tak niski poziom wilgoci oznacza, iż rośliny mają bardzo ograniczony dostęp do wody, a ich wzrost może zostać zahamowany.
W praktyce może to oznaczać słabsze krzewienie zbóż, problemy z regeneracją roślin po zimie, większą podatność na stres oraz gorsze wykorzystanie składników pokarmowych z gleby.
Opady mogą pomóc, ale tylko na krótko
Prognozy na najbliższe dni przewidują opady deszczu, które miejscami mogą chwilowo poprawić warunki wilgotnościowe. Największej poprawy można spodziewać się zwłaszcza w południowo-zachodniej części kraju.
Problem w tym, iż taka poprawa może być krótkotrwała. Według prognoz na pierwsze dni maja sytuacja z wilgotnością gleby ponownie zacznie się pogarszać. To oznacza, iż pojedynczy deszcz nie rozwiąże problemu suszy, jeżeli nie pojawią się regularne opady o odpowiedniej intensywności.
Dla plantacji najważniejsze będzie nie tylko to, ile deszczu spadnie, ale również jak gwałtownie woda odpłynie lub odparuje. Przy przesuszonej glebie i wietrznej pogodzie straty wilgoci mogą być bardzo szybkie.
Wielkopolska z mocno przesuszoną glebą
Obecnie oznaki suszy glebowej widoczne są na większości powierzchni kraju. Bardzo trudna sytuacja występuje m.in. w Wielkopolsce. Z wyjątkiem części środkowej regionu gleba jest tam mocno przesuszona.
Wilgotność wierzchniej warstwy gleby w niektórych gminach spada do poziomu około 25 procent. To bardzo niekorzystna informacja dla plantacji, zwłaszcza tych, które po zimie potrzebują wody do odbudowy systemu korzeniowego i intensywnego wzrostu.
W takich warunkach szczególnego znaczenia nabiera zatrzymywanie wody w glebie. Każdy zabieg ograniczający parowanie i poprawiający retencję może mieć znaczenie dla kondycji roślin. Dotyczy to zarówno struktury gleby, jak i ograniczania niepotrzebnych przejazdów oraz zabiegów, które dodatkowo przesuszają wierzchnią warstwę pola.
Kwiecień nie odbudował zasobów wody
Według danych IUNG Puławy opady deszczu w pierwszej dekadzie kwietnia były na większości obszaru Polski niskie. Późniejsza fala opadów miejscami przyniosła wyższe sumy deszczu, ale poprawa sytuacji hydrologicznej była krótkotrwała.
Po przejściu deszczowego frontu gleba gwałtownie zaczęła ponownie tracić wilgoć. w tej chwili w wielu regionach kraju widać już skutki niedoborów wody. To pokazuje, iż jednorazowe opady po suchym początku sezonu nie wystarczają do trwałej odbudowy zasobów wodnych.
Największym problemem jest to, iż deficyt wody narasta w momencie, gdy zapotrzebowanie roślin na wodę będzie coraz większe. Maj to okres intensywnego wzrostu wielu upraw, a w przypadku rzepaku także czas kwitnienia i budowania potencjału plonu.
Niskie stany rzek potwierdzają problem
O niedoborach wody świadczy nie tylko przesuszona gleba, ale także sytuacja na rzekach. Stany wód w wielu rzekach kraju są niskie lub średnie. Pojawiły się już obszary suszy hydrologicznej.
Susza hydrologiczna występuje m.in. na odcinku górnej Noteci, prawie do źródeł w rejonie gminy Chodecz i dalej w kierunku gminy Więcbork w województwie kujawsko-pomorskim. Problem objął również rzekę Radomkę w województwie mazowieckim na całej jej długości oraz odcinek górnej Warty od Poraja do Liswarty w województwie śląskim.
Na dzień 28 kwietnia stany w prawie wszystkich rzekach Polski układały się w strefach wód niskich i średnich. W Warcie w Poznaniu stan wody wynosił 168 cm. Tego samego dnia średni dopływ do zbiornika Jeziorsko wynosił 22,10 m sześc./s, a odpływ 25,70 m sześc./s.
To pokazuje, iż problem niedoboru wody ma szerszy charakter i nie ogranicza się wyłącznie do wierzchniej warstwy gleby.
Susza i przymrozki to groźne połączenie dla upraw
Plantacje są w tej chwili narażone nie tylko na deficyt wody, ale również na przymrozki wiosenne. To szczególnie groźne połączenie, ponieważ rośliny osłabione suszą gorzej znoszą gwałtowne spadki temperatury.
Największe ryzyko dotyczy upraw znajdujących się w fazach wrażliwych, zwłaszcza kwitnącego rzepaku oraz sadów. Przymrozki mogą prowadzić do uszkodzenia kwiatów, ograniczenia zawiązywania nasion i owoców, a w skrajnych przypadkach do dużych strat w plonie.
Od 2025 roku za okres występowania przymrozków wiosennych uznaje się czas od 1 kwietnia do 30 czerwca. Resort rolnictwa przychylił się do wniosku izb rolniczych i zmienił definicję tego zjawiska. Zgodnie z wytycznymi dla komisji klęskowych, przymrozki wiosenne oznaczają szkody spowodowane spadkiem temperatury poniżej 0°C w tym właśnie okresie, skutkujące całkowitym lub częściowym zniszczeniem roślin albo utratą plonu lub jego części.
Plantacje potrzebują deszczu i stabilizacji pogody
Obecna sytuacja na polach wymaga uważnej obserwacji. Uprawy są już osłabione przez niedobory wody, a kolejne dni mogą pogłębić stres roślin. o ile nie pojawią się regularne opady, skutki suszy będą coraz bardziej widoczne.
Najbardziej narażone są plantacje na słabszych stanowiskach, gleby lekkie, pola bez dobrej struktury oraz uprawy, które płytko się ukorzeniły. Tam deficyt wody może przełożyć się na szybsze żółknięcie, ograniczenie wzrostu i słabsze pobieranie składników pokarmowych.
Rolnicy mogą mieć nadzieję, iż zapowiadane opady poprawią sytuację, ale na razie prognozy nie dają podstaw do dużego optymizmu. Jeżeli maj nie przyniesie stabilnych opadów, susza glebowa może stać się jednym z głównych czynników ograniczających tegoroczny plon.

1 godzina temu













