Fot. Maria Lupan / UnsplashWzrost cen ropy i gazu po eskalacji napięć na Bliskim Wschodzie nie powinien w tej chwili wywoływać paniki – ocenia prezes Urzędu Regulacji Energetyki Renata Mroczek. Jej zdaniem sytuacja energetyczna Polski jest dziś znacznie stabilniejsza niż kilka lat temu.
Prezes Urzędu Regulacji Energetyki Renata Mroczek oceniła, iż obecne napięcia na Bliskim Wschodzie, choć wpływają na ceny surowców energetycznych, nie stanowią na razie zagrożenia dla bezpieczeństwa energetycznego Polski i Europy. Jak zaznaczyła, instytucje oraz przedsiębiorstwa energetyczne na bieżąco monitorują sytuację na rynkach.
Zdaniem szefowej URE nie ma w tej chwili przesłanek, które wskazywałyby na możliwość powtórzenia kryzysu energetycznego z początku wojny w Ukrainie. Podkreśliła, iż po tamtych wydarzeniach Polska znacząco wzmocniła swoje bezpieczeństwo energetyczne, m.in. poprzez dywersyfikację źródeł dostaw surowców.
Na stabilność sytuacji wpływa również pora roku. Sezon zimowy, w którym zapotrzebowanie na gaz jest najwyższe, dobiega końca, a magazyny surowca pozostają wypełnione. Dzięki temu presja na rynek jest w tej chwili mniejsza niż w okresie największego zapotrzebowania na energię.
Mroczek zwróciła także uwagę na mechanizm taryfowy stosowany w sektorze gazowym. Ceny dla odbiorców są ustalane na podstawie kontraktów zawieranych z dużym wyprzedzeniem i obowiązują zwykle przez około rok. W efekcie krótkotrwałe wahania cen na światowych rynkach nie przekładają się bezpośrednio na rachunki płacone przez odbiorców. Jednocześnie zaznaczyła, iż zmienność notowań surowców jest naturalną reakcją rynku na napięcia geopolityczne.

2 godzin temu














