USA i Chiny mają nowego rywala w świecie AI? Arabowie wchodzą do gry!

21 godzin temu

Jeszcze kilka lat temu Arabia Saudyjska była symbolem epoki baryłek. Dziś chce być globalnym eksporterem… mocy obliczeniowej. Ten sam kraj, który przez dekady opierał się na ropie, teraz ściąga Nvidię, AMD, fundusze VC, startupy i samego Muska,
żeby zbudować coś, co ma konkurować z Doliną Krzemową.

W centrum tej transformacji stoi projekt Humain Narodowy mega-startup, który nie powstał w garażu, tylko na zamówienie państwa, z miliardowym budżetem, planami budowy klastrów danych o mocy liczonej w gigawatach i jednym prostym celem: wskoczyć od razu na podium światowej sztucznej inteligencji.

W tym materiale zobaczysz, dlaczego Arabia nie żartuje, jak wygląda ich układ z USA, Nvidia i xAI oraz czemu wszyscy, od Japonii po BlackRock, ustawiają się dziś w kolejce do Rijadu.

Jeśli myślałeś, iż rewolucja AI wydarzy się tylko w USA i Chinach — ten materiał Cię zaskoczy. Zaczynamy.

USA i Chiny mają nowego rywala w świecie AI? Arabowie wchodzą do gry!

Załóż konto na Freedom24 i odbierz choćby 20 darmowych akcji o wartości choćby kilkaset dolarów każda!

Szczegółowy opis promocji znajdziesz na: https://freedom24.club/dnarynkow_welcome

Od baryłek do bitów

Jeszcze niedawno Arabia Saudyjska kojarzyła się inwestorom głównie z ropą. Dziś w Rijadzie lądują szefowie Doliny Krzemowej, bo kraj chce zostać trzecim największym eksporterem… mocy obliczeniowej. Zamiast baryłek Arabia chce sprzedawać dostęp do obliczeń, a w centrum tej zmiany stoi nowy byt, o którym dwa lata temu nikt nie słyszał. Humain.

Humain ma najważniejsze zadanie. Zbudować gigantyczne klastry danych i wciągnąć do kraju najbardziej pożądany towar współczesnej gospodarki, czyli akceleratory Nvidii i AMD. Problem w tym, iż bez zgody USA ten projekt nie ruszy. Dlatego sukcesor tronu odwiedza Biały Dom, a Humain negocjuje dostęp do chipów z Waszyngtonem równie intensywnie, co z Doliną Krzemową.

W tle trwa wyścig o saudyjski czek. Na konferencjach firmowanych przez Rijad pojawiają się Musk, szef Nvidii, największe fundusze, a choćby premier Japonii, która mówi do inwestorów: „Zamknijcie się i zainwestujcie wszystko u nas”. Brzmi jak żart, ale dobrze oddaje atmosferę. Każdy chce kawałek tego tortu.

Arabia Saudyjska widzi swoją szansę. Ma kapitał, tani prąd i ambicję, żeby wejść do gry, w której dotąd rządziły USA i Chiny. Teraz spróbuje udowodnić, iż potrafi zamienić surowcową potęgę w potęgę obliczeniową.

Koniec ropnej pewności

Arabia Saudyjska dobrze wie, iż era niekończących się przychodów z ropy nie będzie trwać wiecznie. Szczególnie, iż wiele prognoz przewiduje spadek popytu na ropę w nadchodzących latach i dekadach.

Zresztą sam rok 2025 był już festiwalem obniżania prognoz dla ropy na 2026 rok, wiec Saudów straszy nie tylko niższy popyt, ale też spadające ceny.

Dlatego od wielu już lat Arabia Saudyjska próbuje zbudować drugą nogę gospodarki. I właśnie tu wchodzi sztuczna inteligencja, traktowana nie jako modny dodatek, tylko jako najważniejszy silnik całej strategii rozwojowej.

AI jako rdzeń Vision 2030

Pod parasolem Vision 2030 powstała narodowa strategia danych i AI. Ma jeden główny cel. Sprawić, żeby gospodarka działała szybciej, taniej i bardziej efektywnie. W praktyce to oznacza digitalizację administracji, automatyzację procesów w zdrowiu i energetyce, lepszą analitykę w transporcie czy bardziej zaawansowane zarządzanie danymi w sektorze publicznym. Saudyjczycy widzą w tym realne pieniądze, bo analizy globalnych firm konsultingowych wyraźnie pokazują, iż to właśnie na Bliskim Wschodzie AI może podnieść wydajność gospodarki najmocniej.

Przykład? Raport McKinsey z 2024 roku szacuje, iż zastosowanie GenAI w 63 najczęściej spotykanych obszarach biznesowych, mogłoby co roku dokładać do gospodarek państw GCC (Zatoki Perskiej) dodatkowe 21–35 miliardów dolarów wartości. Arabia Saudyjska ma tutaj największy potencjał, co widać na wykresie.

Drugi powód jest równie ważny. Arabia wie, iż bez mocnego sektora AI nie będzie w stanie konkurować globalnie. Świat przesuwa się z produkcji fizycznej do produkcji cyfrowej, od maszyn do modeli. Kto kontroluje dane i moc obliczeniową, ten kontroluje wartość dodaną. Dla kraju, który przez dekady był głównie eksporterem surowców, to szansa na awans o kilka lig w górę. Kraj ma potencjał do wykonania tak zwanego żabiego skoku.

Trzeci element to polityka. AI daje Arabii wpływy, których wcześniej nie miała. Możesz mieć największe rezerwy ropy, ale jeżeli chcesz dziś negocjować z USA i Doliną Krzemową, musisz zaoferować coś innego niż baryłki. Miliardowe inwestycje w centra danych, partnerstwa technologiczne i rozwój lokalnej infrastruktury stają się walutą, dzięki której Rijad jest dużo bliżej zachodnich big techów niż kiedykolwiek wcześniej.

Arabia potrzebuje AI z tych samych powodów, dla których firmy technologiczne potrzebują prądu. Bez niej nie zbuduje nowoczesnej gospodarki, nie przyciągnie talentów i nie odegra żadnej roli w globalnym łańcuchu wartości. Dlatego od kilku lat konsekwentnie zamienia profil kraju z eksportera baryłek na eksportera bitów.

Humain – narzędzie państwa

Humain to serce całej tej układanki. Oficjalnie to nowa firma technologiczna wspierana przez państwowy fundusz PIF i Aramco. Nieoficjalnie to instrument, przez który Arabia chce wejść do absolutnej czołówki globalnej sztucznej inteligencji, przeskakując dekady rozwoju jednym, bardzo drogim skokiem.

Ta spółka nie powstała z garażu i pasji dwóch inżynierów. To fuzja różnych państwowych projektów technologicznych zebranych pod jednym szyldem. Celem było stworzenie jednej struktury, która potrafi rozmawiać jednocześnie z rządem USA, Nvidią, AMD, AWS, funduszami VC, startupami z Doliny Krzemowej i gigantami typu Aramco. Czyli z każdym podmiotem, bez którego infrastruktura AI po prostu nie istnieje.

Gigawaty, klastry i tania energia

Humain działa w dwóch wymiarach. Po pierwsze, buduje fizyczną infrastrukturę. I to nie byle jaką. W planach są klastry danych liczone w gigawatach, czyli projekty, które wchodzą na orbitę obok takich potworów jak Stargate od OpenAI. Pierwsze centrum danych ma być gotowe w okolicach 2026 roku, a docelowa moc planowana na następne lata jest tak duża, iż gdybyś chciał zasilić tym amerykańskie domy, mówimy o milionach gospodarstw. Saudyjczycy wykorzystują tu swoją przewagę. Mają zasoby, ziemię i państwo, które bez mrugnięcia okiem może dopisać kilka miliardów do budżetu projektu, a do tego absurdalnie tani prąd, co widać na wykresie.

Klucz w rękach USA

Najważniejsza część tej układanki? Humain musi dostać zielone światło ze strony USA na zakup najnowszych chipów. Bez tego jest tylko wielką serwerownią do mało zaawansowanych obliczeń. Dlatego ta firma to nie tylko projekt technologiczny, ale również polityczny. Ma pokazać Amerykanom, iż Arabia będzie lojalnym partnerem, a big techom, iż w Rijadzie można tanio trenować modele, budować nowe produkty i stawiać kolejne iteracje produktów AI.

W skrócie. Humain to próba stworzenia lokalnego CoreWeave, ale z saudyjską skalą i saudyjskimi ambicjami, czyli ogromnego dostawcy mocy obliczeniowej, który dysponuje najnowocześniejszym sprzętem. jeżeli ten projekt wypali, Arabia Saudyjska naprawdę może wskoczyć do czołówki globalnego wyścigu po moc obliczeniową.

Jednak cała ta konstrukcja opiera się na jednym, bardzo niewygodnym fakcie. Najnowocześniejsze chipy potrzebne do trenowania modeli AI produkują firmy amerykańskie, a ich eksport kontroluje Waszyngton. jeżeli USA nie wydadzą zgody, saudyjski projekt AI kończy się zanim naprawdę się zacznie.

Dlatego nowa relacja między Waszyngtonem a Rijadem nie wygląda jak typowy sojusz energetyczny, tylko jak zimny, twardy deal. Amerykanie wiedzą, iż Arabia chce zbudować od podstaw jeden z największych hubów obliczeniowych świata. Saudyjczycy wiedzą, iż nie zrobią tego bez Nvidii, czy AMD, a te firmy nie mogą dostarczać chipów bez podpisu administracji USA.

Tu zaczyna się polityka. Wizyta saudyjskiego następcy tronu w Białym Domu to nie jest dyplomatyczny spacer. To negocjacje o dostęp do mocy obliczeniowej, która dziś jest bardziej strategiczna niż ropa. Waszyngton chce mieć pewność, iż te chipy nie „przeciekną” do Chin. Rijad musi udowodnić, iż nie będzie równocześnie grał z Pekinem, mimo iż wcześniej korzystał z chińskich usług chmurowych i modeli.

Podczas ostatnich rozmów pojawiły się deklaracje o wielkich inwestycjach Arabii w amerykańskie projekty infrastrukturalne, energetyczne i technologiczne. W zamian USA otwierają dostęp do zaawansowanych układów scalonych GPU i wspierają budowę saudyjskiej infrastruktury AI. To, dlatego w pakiecie z porozumieniami o obronności pojawiła się umowa o strategicznej współpracy w obszarze sztucznej inteligencji. Obejmuje transfer wiedzy, wspólne centra danych i preferencyjny dostęp do amerykańskich technologii.

Arabia Saudyjska może mieć pieniądze, ziemię i tani prąd, ale o jej przyszłości w AI decyduje zdanie Stanów Zjednoczonych. To Waszyngton trzyma klucz do chipów, a bez chipów Humain i cały saudyjski projekt AI pozostają tylko planem.

Kiedy USA trzymają w ręku klucz do najnowszych chipów, reszta świata musi grać o wpływy zupełnie innymi metodami. Tu zaczyna się drugi front walki o saudyjskie AI. Bo jeżeli Waszyngton decyduje o technologii, to reszta globu próbuje zdobyć coś równie cennego. Dostęp do gigantycznego saudyjskiego kapitału oraz udział w projektach, które mogą zmienić mapę mocy obliczeniowej na świecie.

Najlepiej widać to na Future Investment Initiative, zwanym „Davos na pustyni”. To wydarzenie, które zaczynało jako lokalny kongres gospodarczy, a dziś działa jak radar pokazujący, kto na świecie najbardziej zabiega o saudyjski kapitał. Kiedy Rijad coś organizuje, na sali pojawiają się prezesi największych firm technologicznych, fundusze private equity, politycy z pierwszych stron gazet i startupy, które szukają szybkiego wejścia na globalną scenę. Każdy z nich ma jeden cel. Zaprezentować się tak, żeby Arabia uznała ich za partnerów swoich projektów AI.

Najlepszym symbolem tej walki była tegoroczna edycja FII w Japonii. W pewnym momencie premier Sanae Takaichi stanęła na scenie, wspomniała o popularności japońskiej popkultury w Arabii, po czym rzuciła cytatem z Attack on Titan. „Zamknijcie się i zainwestujcie we mnie”. Publiczność parsknęła śmiechem, ale kontekst był jasny. Japonia chce przyciągnąć saudyjskie miliardy i jest gotowa robić to z rozmachem.

Zresztą Japonia nie jest tu wyjątkiem. Saudyjczycy mają dziś tak silną pozycję kapitałową, iż w kolejce po ich pieniądze i uwagę ustawiają się wszyscy.

Dołącz do nas na Twitterze oraz YouTube i bądź na bieżąco!

Musk, Nvidia i wielkie fundusze

Na scenie FII widzisz Elona Muska, który już oficjalnie ogłosił, iż jego xAI zbuduje w Arabii centrum danych o mocy 500 megawatów. To jest skala, której nie stawia się „przy okazji”. Musk dostał w Humain partnera gotowego zasilić jego najważniejsze modele. W zamian Arabia dostaje projekt z jednej z najgorętszych firm AI na świecie i bezpośredni dostęp do ekosystemu xAI.

Tuż obok siedzi Jensen Huang z Nvidii, który od miesięcy powtarza, iż największym wąskim gardłem globalnego wyścigu o sztuczną inteligencję jest prąd. I siłą rzeczy Arabia staje się dla niego strategicznym partnerem. Humain potrzebuje chipów, Nvidia potrzebuje klientów. Ten interes składa się sam. Dlatego Arabia negocjuje pakiety dostaw akceleratorów, projektuje klastry o mocy liczonej w gigawatach i ustawia się w kolejce po kolejne generacje chipów, zanim jeszcze trafią do sprzedaży.

W kuluarach swoją grę prowadzą też Blackstone i BlackRock. Dla prywatnego kapitału saudyjskie data center to idealny produkt. Długoterminowy i wspierany przez państwo. Blackstone już prowadzi rozmowy o miliardowych partnerstwach infrastrukturalnych z Humain, BlackRock robi to samo na poziomie globalnych projektów energetyczno-technologicznych. Oba fundusze wiedzą, iż AI nie ruszy bez prądu, a gigaprojekty Arabii są jednymi z niewielu na świecie, które mają i kapitał, i determinację.

To jest świat kapitałowy, na który ja osobiście mam coraz większą ochotę i chociaż ekspozycja na giełdę w Arabii nie jest super prosta, to nie jest też niemożliwa. Wejście w bezpośrednie spółki jest ograniczone. Gdyby było prostsze, to w pierwszej kolejności interesowałyby mnie te finansowe. Ekspozycja jednak na cały rynek dzięki ETF jest osiągalna.

Wielkie firmy, wielkie fundusze, całe kraje, a to choćby nie jest koniec listy podmiotów zainteresowanych Arabią. Startupy, które jeszcze wczoraj ścigały się o uwagę amerykańskich funduszy podwyższonego ryzyka, dziś otwierają biura w Rijadzie. Przykład to Luma AI, lider generatywnego wideo. Firma dostała od Humain rundę finansowania o wartości 900 milionów dolarów i od razu stała się „kotwicznym klientem” saudyjskich klastrów danych. Dla Lumy to szansa trenować swoje modele bez ograniczeń mocy obliczeniowej. Dla Arabii to wejście w segment technologii, która może być kolejnym wielkim przełomem po językowych modelach tekstowych LLM.

Każdy element tej układanki działa na korzyść Arabii. Musk dostaje prąd, moc obliczeniową i skalę dla swojego xAI. Nvidia dostaje kolejnego klienta, który chcę wydawać fortunę na jej chipy. Prywatny kapitał, jak BlacRock dostają możliwość inwestycji w powiązane projekty infrastrukturalne z gwarancją saudyjskiego rządu.

Natomiast inne startupy, podobnie jak xAI dostają dostęp do ogromnej mocy obliczeniowej, a Arabia dostaje to, czego najbardziej teraz potrzebuje. Ogromy biznes, który rozwija się w zawrotnym tempie i nie ma nic wspólnego z ropą naftową, a do tego szereg bezcennych relacji politycznych i biznesowych.

Te wszystkie współprace i projekty przekładają się na fakt, iż moc obliczeniowa w Arabii Saudyjskiej ma rosnąć do końca dekady w szalonym tempie niemal 20% rocznie i to przy ogromnej skali, bo już dziś Arabia Saudyjska jest drugim największym hubem centów danych w Zatoce Perskiej.

Polub nas na Facebook!

Znajdziesz tam więcej wartościowych treści o inwestowani, giełdzie i rynkach.

DNA Rynków – merytorycznie o giełdach i gospodarkach

AI schodzi do firm i instytucji

Arabia może budować gigawaty infrastruktury i podpisywać miliardowe umowy z Doliną Krzemową, ale prawdziwa zmiana zaczyna się dopiero wtedy, gdy sztuczna inteligencja wchodzi do codziennego biznesu. I właśnie to dzieje się w Rijadzie szybciej, niż ktokolwiek zakładał jeszcze trzy lata temu.

Zacznijmy od firm. W najnowszym badaniu Riverbed Global Survey 2025 stwierdzono, iż 26% saudyjskich przedsiębiorstw deklaruje, iż wydała w ostatnim roku ponad 50 milionów dolarów na projekty związane z AI. To nie są eksperymenty. To duże wdrożenia: automatyzacja obsługi klienta, predykcja popytu, optymalizacja logistyki i procesów produkcyjnych, a choćby generatywne narzędzia do tworzenia treści czy ofert handlowych. Co najlepsze, ponad połowa firm, konkretnie 55% twierdzi, iż zwrot z tych inwestycji był wyższy, niż się spodziewali, a to zawsze oznacza jedno: będą iść dalej.

Drugim elementem jest ekosystem wokół SDAIA, czyli narodowej strategii danych i AI. Wokół tej instytucji powstał cały pas startowy dla technologicznych firm. Mamy GAIA, czyli miliardowy program akceleracyjny dla wspierania lokalnych startupów. Mamy The Garage, czyli przestrzeń innowacji, w której ponad sto firm rozwija produkty AI: od analityki przemysłowej po narzędzia do zarządzania danymi. I mamy LEAP, jedną z największych technologicznych konferencji na świecie, która w ostatnich latach stała się miejscem debiutów nowych projektów, partnerstw i funduszy.

Do tego dochodzi rynek talentów. Arabia Saudyjska w zasadzie hurtowo importuje specjalistów od sztucznej inteligencji. Wspólnie z Nvidią uruchomiono Industrial AI Academy, która ma wyszkolić lokalną kadrę zdolną obsłużyć projekty w energetyce, petrochemii i logistyce. Jednocześnie państwo ściąga ekspertów z zagranicy, bo wie, iż bez technicznego know how nie da się zbudować własnego ekosystemu w takim tempie, jak planują.

W tym wszystkim widać jeszcze jeden istotny trend. choćby najbardziej tradycyjne saudyjskie firmy zaczynają adaptować AI. Największy przykład to Aramco. Firma inwestuje miliardy w systemy predykcyjnego utrzymania ruchu, cyberbezpieczeństwo i automatyzację infrastruktury. Dla takiego gracza AI nie jest gadżetem. To sposób na ograniczanie ryzyka operacyjnego i precyzyjne zarządzanie produkcją. A gdy lider gospodarki zaczyna działać w ten sposób, reszta rynku zwykle idzie za nim.

W efekcie Arabia Saudyjska przechodzi przyspieszoną transformację. Jeszcze pięć lat temu większość firm testowała podstawowe automatyzacje. Dziś planują pełne strategie oparte na danych i deklarują gotowość do wdrożeń, które w Europie czy Japonii realizowane są latami. To właśnie dlatego globalne firmy widzą w Rijadzie nie tylko bogatego partnera, ale też rynek, który realnie przyspiesza.

Region, rywale i zielone światło

Jednak działania Arabii nie realizowane są w próżni. Cały region jest dziś jednym z najgorętszych pól bitwy o wpływy w globalnym AI. I jeżeli chcesz zrozumieć tempo saudyjskiej ofensywy, musisz zobaczyć, z kim tak naprawdę konkuruje.

Najbliżej stoją Zjednoczone Emiraty Arabskie. Dubaj i Abu Zabi od lat inwestują w technologie szybciej i bardziej elastycznie niż Rijad. Najlepszy przykład to G42, lokalny champion AI, który ma własne modele, własną infrastrukturę, globalne partnerstwa i zasoby, których zazdrości mu pół świata. To firma, która najpierw współpracowała z chińskimi dostawcami, potem przestawiła ster na USA, a ostatnio znalazła się w samym centrum debaty o bezpieczeństwie technologicznym. Amerykanie zgodzili się w końcu na współpracę z G42, ale pod jednym kluczowym warunkiem: absolutnie żadnych powiązań z Chinami. To mówi wszystko o tym, jak wysoko postawiona jest poprzeczka zaufania w tym regionie.

Arabia widzi pozycję Emiratów i odpowiada swoją wersją tej samej konstrukcji. Humain ma być większe, bardziej zasilone kapitałem i bardziej nastawione na relacje z USA. Rijad świadomie próbuje przeskoczyć ZEA jednym, dużym skokiem: gigawaty danych, ogromne rundy finansowania, partnerstwa z Muskiem, Nvidia i AMD.

Obok tego rywalizuje Katar. Mniejszy, ale równie ambitny, od lat aktywny w USA poprzez swój potężny fundusz QIA. Jego inwestycje w Anthropic czy duże projekty chipowe pokazują, iż Katar woli grać globalnie niż budować wszystko u siebie. To inny model niż saudyjski, ale cel podobny. Zdobyć wpływy tam, gdzie powstaje najbardziej zaawansowana technologia.

I tu pojawia się trzeci element układanki. Chiny. Przez lata to właśnie Pekin był alternatywnym źródłem technologii dla państw Zatoki Perskiej. Huawei stawiał chmury, chińskie modele AI były wdrażane lokalnie, a część firm importowała komponenty bez oglądania się na USA. Dziś ta droga jest zamknięta. Amerykanie jasno mówią: jeżeli chcecie współpracować z nami i dostać chipy Nvidii, nie możecie równocześnie otwierać drzwi Chinom. Dla Arabii to twarda decyzja. Chiny były wygodnym partnerem technologicznym, ale to USA są najważniejsze dla AI.

To właśnie na przecięciu tych trzech osi toczy się gra o saudyjskie AI. Arabia konkuruje z Emiratami o pozycję regionalnego centrum obliczeniowego. Rywalizuje z Katarem o wpływy w globalnych inwestycjach. I jednocześnie musi balansować tak, by nie narazić się Waszyngtonowi, który trzyma w rękach chipową blokadę. Jeden błąd i dostęp do najnowocześniejszych GPU po prostu znika.

Jeśli jednak Arabia ten balans utrzyma, to ona może wyjść z tej układanki najsilniejsza.

Pod koniec listopada pojawiły się ważne informacje w zakresie eksportu kluczowych technologii USA do Arabii Saudyjskiej. Departament Handlu Stanów Zjednoczonych poinformował 19 listopada, iż wydał zgodę na eksport zaawansowanych chipów sztucznej inteligencji (nawet 35 tysięcy układów Blackwell Nvidii) do dwóch firm w Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Jedna z tych firm, to właśnie Saudyjski Humain, a druga, to konkurencyjny G42 z Abu Zabi. Ogłoszenie zbiegło się z pierwszą od 2018 roku wizytą saudyjskiego księcia Mohammeda bin Salmana w USA i stanowi wyraźny sygnał poparcia ze strony Waszyngtonu dla ambicji obu państw w obszarze sztucznej inteligencji.

Zbierając to wszystko w jednym miejscu. Arabia Saudyjska przeszła w bardzo krótkim czasie drogę od eksportera ropy do kraju, który chce eksportować coś o wiele bardziej strategicznego. Moc obliczeniową. I właśnie dlatego świat tak agresywnie ustawia się w kolejce po współpracę z Rijadem. Nie chodzi tylko o pieniądze. Chodzi o udział w nowym filarze globalnej gospodarki, który powstaje na naszych oczach.

Humain stał się centrum tej zmiany. To nie jest startup, tylko narzędzie państwa. Ma budować gigawaty infrastruktury, ściągać talenty, inwestować w najbardziej obiecujące firmy i jednocześnie być bramą, przez którą amerykańskie chipy trafiają do saudyjskiego ekosystemu AI. Właśnie dlatego USA dały zielone światło na eksport zaawansowanych układów, ale pod ścisłym nadzorem. Bo w tym układzie każdy element jest polityczny. Arabia potrzebuje amerykańskiej technologii. Ameryka potrzebuje partnera, który pomoże zbudować nowe globalne łańcuchy dostaw, ale jednocześnie nie otworzy drzwi Chinom.

Reszta świata też dobrze rozumie tę dynamikę. Japonia próbuje przyciągnąć saudyjski kapitał cytatem z Attack on Titan. Musk buduje centrum danych w Rijadzie, bo tam ma gwarantowaną energię i przestrzeń, których brakuje w USA. Nvidia widzi w Arabii wymarzonego klienta, a fundusze pokroju Blackstone i BlackRock traktują saudyjskie data center jak nową kategorię aktywów infrastrukturalnych, na której można budować wieloletnie stopy zwrotu.

Jednocześnie wewnątrz kraju widać realną transformację. Firmy inwestują dziesiątki milionów dolarów rocznie w rozwiązania AI.

Czy Arabia zostanie pełnoprawnym trzecim biegunem AI obok USA i Chin? Za wcześnie, by to przesądzać. Ale jedno jest pewne. Ten kraj nie chce być tylko klientem nowej rewolucji technologicznej. Chce być jej współautorem. A gdy patrzy się na tempo inwestycji, skalę projektów i globalną gotowość do współpracy z Rijadem, trudno zakładać, iż to tylko chwilowa moda. Wiele wskazuje na to, iż świat naprawdę traktuje ich poważnie. I dlatego tak wielu polityków i szefów firm mówi dziś dokładnie to samo, co premier Japonii: „Zamknijcie się i zainwestujcie we mnie”.

Wszyscy mówią o USA, Chinach i może jeszcze o Europie, ale to Arabia Saudyjska zbudowała najpotężniejszy sojusz w AI, jaki dziś widzimy poza Zachodem.

Mają kapitał. Mają dostęp do chipów. Mają wsparcie największych firm. I, co rzadkie, brak politycznego chaosu, który w Waszyngtonie czy Brukseli potrafi sparaliżować cały sektor.

Czy Humain będzie nowym CoreWeave? Może. A może zupełnie nowym modelem: AI-as-a-state-backed-infrastructure. Tak czy inaczej, jeżeli szukasz ropy XXI wieku, to Arabia Saudyjska właśnie próbuje ją wydobyć… w postaci mocy obliczeniowej.

Jeśli historia czegoś nas nauczyła, to tego, iż kraje z tanim kapitałem i wielkimi ambicjami
potrafią zaskakiwać dużo bardziej, niż chcemy to przyznać.

Załóż konto na Freedom24 i odbierz choćby 20 darmowych akcji o wartości choćby kilkaset dolarów każda!

Szczegółowy opis promocji znajdziesz na: https://freedom24.club/dnarynkow_welcome

Do zarobienia,
Piotr Cymcyk

Porcja informacji o rynku prosto na Twoją skrzynkę w każdą niedzielę o 19:00
67
5
Idź do oryginalnego materiału