Podczas gdy Dolina Krzemowa ściga się o miano lidera w modelach językowych, na froncie technologii militarnych trwa znacznie bardziej ryzykowna gra. Szczyt REAIM w hiszpańskiej A Coruña, mający na celu wypracowanie standardów odpowiedzialnego wdrażania sztucznej inteligencji w wojsku, zakończył się wymownym impasem. Tylko jedna trzecia uczestniczących państw zdecydowała się na podpisanie deklaracji zasad, a wśród nieobecnych znaleźli się najwięksi gracze: USA i Chiny.
Dla kadry zarządzającej w sektorze obronnym i technologicznym sygnał jest jasny: mimo retoryki o bezpieczeństwie, pragmatyzm pola bitwy wygrywa z dyplomacją. Zaledwie 35 z 85 państw poparło zbiór 20 zasad, które obejmują m.in. konieczność zachowania ludzkiego nadzoru nad bronią autonomiczną oraz transparentność w łańcuchach dowodzenia. Choć sygnatariuszami zostały potęgi europejskie i Korea Południowa, brak poparcia ze strony Waszyngtonu i Pekinu sprowadza te ustalenia do roli teoretycznych postulatów.
Holenderski minister obrony, Ruben Brekelmans, trafnie zdiagnozował sytuację jako klasyczny „dylemat więźnia”. Państwa stoją przed wyborem: narzucić sobie etyczne ograniczenia, ryzykując pozostanie w tyle za przeciwnikami, lub kontynuować niekontrolowany rozwój w obawie przed utratą przewagi strategicznej. Szybkie postępy Rosji i Chin w autonomizacji systemów walki budują presję, która sprawia, iż choćby demokratyczni sojusznicy wahają się przed sformalizowaniem jakichkolwiek barier.
Obecny klimat polityczny dodaje kolejną warstwę niepewności. Napięcia na linii USA–Europa oraz nieprzewidywalność przyszłych relacji transatlantyckich sprawiły, iż delegaci podchodzili do wiążących deklaracji z dużą rezerwą. choćby jeżeli tegoroczny dokument nie miał mocy prawnej, sama próba zarysowania konkretnej polityki okazała się zbyt śmiała dla tych, którzy postrzegają AI jako decydujący atut w nadchodzącej dekadzie.
Z biznesowego punktu widzenia brak globalnego konsensusu oznacza, iż rynek AI w sektorze defense pozostanie „Dzikim Zachodem”. Firmy technologiczne rozwijające systemy dla wojska muszą nawigować w próżni regulacyjnej, gdzie standardy etyczne są kształtowane przez indywidualne kontrakty rządowe, a nie międzynarodowe prawo. Dopóki najwięksi gracze nie uznają, iż ryzyko niezamierzonej eskalacji przeważa nad korzyściami z technologicznej dominacji, wspólny front w kwestii wojskowego AI pozostanie jedynie ambitnym projektem na papierze.

1 godzina temu













