USA i Iran uzgodniły mapę drogową ku finalnemu porozumieniu. Rynki reagują ostrożnym optymizmem

2 godzin temu

Pierwsza runda bezpośrednich negocjacji między Stanami Zjednoczonymi a Iranem w szwajcarskim kurorcie Bürgenstock zakończyła się w poniedziałek wieczorem uzgodnieniem 60-dniowej mapy drogowej zmierzającej do zawarcia ostatecznego porozumienia pokojowego. Mediatorzy z Kataru i Pakistanu ogłosili „zachęcający postęp”, a rynki surowcowe natychmiast wyceniły nową rzeczywistość geopolityczną – Brent spadł w okolice 78 dolarów za baryłkę, osiągając najniższy poziom od początku marca, czyli od pierwszych dni konfliktu.

Po tygodniach intensywnej dyplomacji, prowadzonej głównie przez Pakistan i Katar, w połowie czerwca doszło do podpisania memorandum o porozumieniu. Dokument – liczący czternaście punktów – przewidywał 60-dniowy okres negocjacyjny, zniesienie blokady morskiej, stopniowe otwarcie Cieśniny Ormuz i zakończenie walk w Libanie, gdzie Hezbollah i Izrael prowadzą operacje wojskowe od 2 marca.

Co ustalono w Bürgenstock

Delegacją amerykańską kierował wiceprezydent JD Vance, któremu towarzyszyli Jared Kushner i Steve Witkoff. Stronę irańską reprezentował przewodniczący parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf. Rozmowy rozpoczęły się w niedzielę i trwały do poniedziałkowego poranka, przerywane dramatycznymi momentami – irańska delegacja na kilka godzin opuściła stół negocjacyjny w reakcji na groźby Donalda Trumpa, który na platformie Truth Social zapowiedział ponowne uderzenie na Iran, „tylko mocniejsze”.

Mimo tych napięć mediatorzy ogłosili konkretne rezultaty. Strony uzgodniły ustanowienie kanału komunikacyjnego dotyczącego Cieśniny Ormuz, którego celem jest unikanie incydentów i nieporozumień w kluczowym szlaku żeglugowym. Powołano także komórkę „dekonfliktową” dla Libanu – mechanizm mający zapobiegać dalszym starciom między Izraelem a Hezbollah oraz uzgodniono powołanie komisji technicznej, która zajmie się kwestiami monitoringu nuklearnego i sankcji. Rozmowy mają być kontynuowane w Szwajcarii przez cały bieżący tydzień.

Kontrowersje wywołała deklaracja wiceprezydenta Vance’a, który poinformował, iż Iran zgodził się na wpuszczenie międzynarodowych inspektorów nuklearnych. Teheran zaprzeczył, jakoby podjął jakiekolwiek nowe zobowiązania w tym zakresie. Ta rozbieżność pokazuje, jak kruchy jest dotychczasowy postęp i jak wiele pracy pozostaje negocjatorom.

Reakcja rynku ropy

Departament Skarbu USA ogłosił w poniedziałek wydanie tymczasowej 60-dniowej licencji ogólnej, autoryzującej produkcję, dostawę i sprzedaż irańskiej ropy naftowej. Sekretarz skarbu Scott Bessent określił to jako element „ram współpracy” wypracowanych po „produktywnych rozmowach” w Szwajcarii. Decyzja oznacza, iż niemal każdy podmiot na świecie – w tym teoretycznie amerykańskie rafinerie – może legalnie kupować irańską ropę przez najbliższe dwa miesiące.

Rynek zareagował jednoznacznie. Kontrakty na ropę Brent spadły w poniedziałek o ponad 3 proc., schodząc w okolice 78 dolarów za baryłkę – to najniższy poziom od 3 marca, czyli od pierwszych dni wojny. Amerykańska ropa WTI znalazła się w okolicach 74 dolarów. We wtorek rano (czasu polskiego) ceny ustabilizowały się – Brent oscylował wokół 77,90 dolara, a WTI notowane było na poziomie 74,11 dolara.

Analitycy wskazują, iż rynek wycenia przede wszystkim perspektywę powrotu irańskiej ropy na globalne giełdy oraz stopniową normalizację żeglugi przez Ormuz. Już w ubiegłym tygodniu przez cieśninę przeszło ponad 20 tankowców, a Iran wyeksportował ponad 30 milionów baryłek w ciągu ostatnich siedmiu dni. Trzy saudyjskie supertankowce z łącznie 6 milionami baryłek ropy na pokładzie przeszły przez szlak w środę. Mimo to eksperci przestrzegają przed nadmiernym optymizmem.

Rynki w dużej mierze eliminują z wycen premię za ryzyko geopolityczne, ale pełna normalizacja ruchu tankowców wciąż nie nastąpiła. WTI prawdopodobnie pozostanie zmienne, poruszając się w przedziale około 10 dolarów powyżej lub poniżej poziomu 80 dolarów za baryłkę.

Wpływ na rynki finansowe

Spadek cen ropy to nie jedyny kanał transmisji geopolitycznych wydarzeń na rynki. Rentowności amerykańskich obligacji skarbowych wzrosły w poniedziałek – 10-letni Treasury osiągnął 4,50 proc., najwyżej od 12 czerwca, a 2-letnia nota dotknęła 4,04 proc. po raz pierwszy od lutego 2025 roku. Inwestorzy wyceniają scenariusz, w którym spadek cen energii niekoniecznie wystarczy, by powstrzymać Fed przed potencjalną podwyżką stóp w tym roku – na czerwcowym posiedzeniu dziewięciu z osiemnastu członków FOMC sygnalizowało co najmniej jedną podwyżkę w 2026 roku.

Na rynku walutowym dolar pozostaje silny wobec jena – kurs USD/JPY utrzymuje się powyżej 161, w pobliżu czterdziestoletnich minimów japońskiej waluty. Funt brytyjski nieznacznie osłabił się wobec dolara w kontekście poniedziałkowej rezygnacji premiera Keira Starmera, choć reakcja rynku była stonowana – inwestorzy od kilku dni wyceniali zmianę na Downing Street.

Co dalej

Kluczowe pytanie dotyczy trwałości porozumienia. Izrael nie jest stroną memorandum i w ubiegłym tygodniu wielokrotnie atakował pozycje Hezbollahu w Libanie, co Iran uznaje za naruszenie warunków umowy. Premier Benjamin Netanjahu zapowiedział utrzymanie „strefy bezpieczeństwa” w południowym Libanie tak długo, jak będzie to konieczne. Każda eskalacja na linii Izrael-Hezbollah może błyskawicznie zburzyć kruchy optymizm i wywindować ceny ropy z powrotem powyżej 90 dolarów.

Inwestorzy w najbliższych dniach będą jednocześnie śledzić dane makroekonomiczne – w czwartek 25 czerwca opublikowany zostanie majowy odczyt indeksu PCE, preferowanej przez Fed miary inflacji. Przy bazowym PCE rosnącym w tempie 3,3 proc. rok do roku, a więc wciąż znacznie powyżej celu inflacyjnego, rynki mogą nie mieć wiele powodów do świętowania, choćby jeżeli geopolityka przyniesie chwilową ulgę.

Źródła: Reuters, CNBC

Idź do oryginalnego materiału