USA zaatakowały Wenezuelę! Nicolás Maduro ogłosił stan wyjątkowy i został… zatrzymany przez Amerykanów

2 miesięcy temu

Stany Zjednoczone zaatakowały Wenezuelę. Prezydent Nicolás Maduro ogłosił stan wyjątkowy i postawił wojsko w stan pełnej gotowości. Niedługo potem został zatrzymany przez Amerykanów. Czy więc na świecie wybuchła właśnie kolejna wojna?

USA atakują Wenezuelę

W nocy z piątku na sobotę USA zaatakowały Caracas i jeszcze kilka innych miejsc w Wenezueli. Amerykańskie władze potwierdziły, iż rozkaz przeprowadzenia ataku podpisał Donald Trump. Prezydent Nicolás Maduro ogłosił w odpowiedzi stan wyjątkowy i zarządził pełną mobilizację wojska. Zaapelował też do państw Ameryki Łacińskiej, Karaibów oraz społeczności międzynarodowej o „aktywną solidarność” wobec „imperialnej agresji”.

Co dokładnie się stało? Jak podała agencja Reutersa, około godziny 2:00 w nocy czasu lokalnego (06:00 GMT) nad Caracas było widać eksplozje. Nad stolicą przeleciały też samoloty. Doszło do przerw w dostawie prądu w południowej części miasta, w której znajduje się jedna z głównych baz wojskowych.

Donald Trump przekazał, iż „Stany Zjednoczone przeprowadziły zakrojoną na szeroką skalę operację uderzeniową przeciwko Wenezueli”. Dodał, iż Maduro został „schwytany i wywieziony z kraju”.

Wenezuela – teraz.
Podobno Caracas pic.twitter.com/tnuDOeYiV4

— 1 Star (@PawelSokala) January 3, 2026

Wenezuela:
– ataki USA na rafinerie i bazy paliwowe
– eksplozje w magazynach amunicji
– desant w rządowej dzielnicy Caracas
-desant przemieszcza się w stronę urzędu prezydenta Maduro
– wenezuelskie siły zbrojne próbują zestrzeliwać śmigłowce desantowe pic.twitter.com/EwCPQniiH1

— JR2 (@JanR210) January 3, 2026

O co dokładnie chodzi?

Dlaczego jednak USA zdecydowały się na taki krok? Chodzi o politykę Maduro i ropę.

Warto zauważyć, iż w tym roku relacje między Wenezuelą a Stanami Zjednoczonymi pozostawały napięte. USA utrzymywały swoją presję polityczno-gospodarczą na rząd Nicolása Maduro. Nie chodziło już tylko o ograniczanie eksportu wenezuelskiej ropy, ale też naciskanie na rząd, by ten przeprowadził reformy polityczne, których celem było tak naprawdę zabranie Maduro władzy. Caracas oskarżało USA o ingerencję w sprawy wewnętrzne i podtrzymywało ostrą retorykę, podkreślając swoją gotowość do obrony kraju.

Sytuacja zaczęła więc eskalować. Amerykańska marynarka zaczęła niszczyć wenezuelskie statki, rzekomo transportujące narkotyki. W efekcie tych ataków życie straciło już ponad 100 osób. USA przejęły też transport wenezuelskiej – a więc nielegalnej – ropy.

I chyba tu jest pies pogrzebany: nie chodzi o demokrację w Wenezueli, ale przejęcie jej zasobów ropy oraz obalenie rządu Maduro, któremu bliżej jest do Chin niż USA. To ostatnie to uderzenie w amerykańskie interesy.

Właściwie dziwić powinna nas tylko to, iż USA zaatakowały Wenezuelę tak późno. Zgodnie z Doktryną Monroe’a, USA mają niepodzielnie rządzić na zachodniej półkuli. A to oznacza, iż w regionie nie mogą być wyczuwalne wypływy wrogów Ameryki.

Wspomniana doktryna to fundamentalna zasada polityki zagranicznej USA z 1823 roku, głosząca, iż oba kontynenty amerykańskie mają być podporządkowane USA, a wszelkie próby ingerencji innych mocarstw będą traktowane jako akt wrogi.

Konflikt ma swoje korzenie w latach 70.

Konflikt między Stanami Zjednoczonymi a Wenezuelą trwa od dekad. By go pojąć trzeba wiedzieć, iż w XX wieku wenezuelski sektor naftowy był w dużej mierze kontrolowany przez zagraniczne koncerny, głównie amerykańskie i europejskie. Firmy te wydobywały ropę na korzystnych dla siebie warunkach, a państwo wenezuelskie czerpało z tego stosunkowo niewielkie zyski. Przez długi czas elity polityczne Wenezueli akceptowały ten układ, ponieważ zapewniał on stabilność i wsparcie ze strony Stanów Zjednoczonych.

Przełom nastąpił w 1976 roku, kiedy rząd Wenezueli zdecydował się na nacjonalizację przemysłu naftowego. Utworzono państwową spółkę PDVSA (Petróleos de Venezuela S.A.), która przejęła kontrolę nad wydobyciem i eksportem ropy. Decyzja ta miała na celu uniezależnienie kraju od zagranicznych koncernów i zwiększenie dochodów państwa. Choć USA oficjalnie zaakceptowały nacjonalizację, od tego momentu relacje zaczęły się stopniowo ochładzać.

Kolejnym ważnym etapem był okres rządów Hugo Cháveza, który doszedł do władzy w 1999 roku. Chávez poszedł o krok dalej: otwarcie krytykował politykę Stanów Zjednoczonych, promował antyamerykańską retorykę i wykorzystywał dochody z ropy do finansowania programów socjalnych oraz wzmacniania roli państwa w gospodarce. USA postrzegały jego działania jako zagrożenie dla swoich interesów ekonomicznych i politycznych w regionie.

Konflikt dodatkowo pogłębił się po śmierci Cháveza – w 2013 roku władzę przejął Nicolás Maduro. Kryzys gospodarczy, oskarżenia o łamanie zasad demokracji oraz praw człowieka doprowadziły do nałożenia przez USA sankcji na Wenezuelę, w tym na sektor naftowy. Sankcje te jeszcze bardziej ograniczyły możliwość sprzedaży ropy, co pogłębiło problemy gospodarcze kraju. Koło ratunkowe Maduro rzuciły jednak Chiny, które kupują wenezuelską ropę, co nie podoba się USA.

Trump chce chyba przejść do historii jako ten polityk, który rozwiąże wenezuelski problem.


Idź do oryginalnego materiału