USAID, NED i Open Society potajemnie finansują „niezależne” media na Kubie, aby promować zmianę reżimu

2 godzin temu

Ujawniono: USAID, NED i Open Society potajemnie finansują „niezależne” media na Kubie, aby promować zmianę reżimu

Przez Alana Macleoda

W obliczu narastającej agresji Stanów Zjednoczonych na wyspę Kubę, polegającej na wywieraniu „maksymalnej presji” i groźbie interwencji wojskowej, rząd USA potajemnie finansuje ogromną sieć kubańskich mediów, podszywających się pod niezależne, w celu promowania zmiany reżimu wbrew niezależnemu rządowi socjalistycznemu.

Te media przedstawiają się jako bezstronne dziennikarstwo śledcze, ale są po cichu finansowane przez Waszyngton za pośrednictwem USAID, National Endowment for Democracy i Open Society Foundation, aby siać niezadowolenie w tym karaibskim kraju i przygotowywać go na potencjalną „nieuchronną” inwazję administracji Trumpa.

Kuba walczy z jednymi z najgorszych przerw w dostawie prądu w swojej historii, spowodowanymi blokadą USA, która próbuje rzucić wyspę na kolana. Jako państwo komunistyczne, które sprzeciwia się rozkazom USA, Kuba znajduje się na celowniku Waszyngtonu od 1959 roku, kiedy to Stany Zjednoczone próbują obalić rząd. MintPress rzuca światło na ten niejasny związek ze zmianą reżimu.

Dziennikarstwo niezależne, prezentowane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych

CubaNet to jeden z najbardziej wpływowych i uznanych serwisów informacyjnych relacjonujących wydarzenia na karaibskiej wyspie. Założony w 1994 roku przez aktywistów antyrządowych, portal stał się preferowanym źródłem informacji dla głównych mediów, które regularnie się do niego odwołują i prezentują go jako obiektywne i bezstronne, niezależne medium (np. „The Washington Post”, „The Wall Street Journal”, „Fox News” i „The Los Angeles Times”). Dziennikarze CubaNet publikowali felietony w głównych amerykańskich gazetach, takich jak „USA Today”, wzywając do natychmiastowej zmiany rządu na wyspie.

Jednak CubaNet nie jest tak niezależny, jak się wydaje. Platforma jest finansowana przez amerykański aparat bezpieczeństwa. CubaNet otrzymał miliony dolarów dofinansowania od USAID, National Endowment for Democracy i Open Society Foundation.

Na przykład, obecny grant USAID w wysokości 500 000 dolarów został przyznany CubaNet w celu „zaangażowania młodych Kubańczyków na wyspie poprzez obiektywne i nieocenzurowane dziennikarstwo multimedialne”. Choć na pierwszy rzut oka może się to wydawać chwalebnym celem, krótki opis grantu sugeruje, iż jego celem jest osłabienie i atakowanie rządu kubańskiego. Stwierdza się w nim, iż ma on na celu (podkreślenie dodane) „zwiększenie swobodnego przepływu informacji do i z Kuby w celu przeciwdziałania kampaniom dezinformacyjnym reżimu”.

Kolejną organizacją medialną, która otrzymuje ogromne sumy pieniędzy z Waszyngtonu, jest ADN Cuba. Jej nazwa dosłownie oznacza „DNA Kuby”, a portal zgromadził znaczną liczbę obserwujących w internecie: może pochwalić się ponad 100 000 subskrybentów na YouTube, ponad 200 000 na Instagramie i ponad 1,3 miliona na Facebooku. Opisuje się jako „niezależna firma medialna oddana wolności i demokracji na Kubie”. W rzeczywistości jednak ma siedzibę w Hiszpanii. I nie wydaje się być szczególnie transparentna w kwestii finansowania.

Jednak jest jasne, iż ADN Cuba otrzymała miliony dolarów od amerykańskiego aparatu bezpieczeństwa. We wrześniu 2024 roku USAID zatwierdziło grant w wysokości 1,1 miliona dolarów dla ADN Cuba – gigantyczna suma dla organizacji, która publikuje zaledwie jeden artykuł dziennie na swojej stronie internetowej.

Stanowiło to dodatek do alokacji w wysokości 1,5 miliona dolarów na lata 2022–2024. W rzeczywistości ADN Cuba otrzymała ponad 3 miliony dolarów z samej USAID od 2020 roku. To powiązanie nie jest ujawniane czytelnikom – choćby w artykułach, które bezpośrednio informują o finansowaniu kubańskich mediów przez USAID – i jest relegowane do przypisów mało znanych baz danych dotyczących finansowania rządu USA.

Diario de Cuba to kolejny hiszpańskojęzyczny serwis informacyjny, który publikuje szeroką gamę artykułów, wszystkie z jednym wspólnym mianownikiem: głęboko zakorzenioną niechęcią do rządu kubańskiego. BBC określa go i CubaNet jako ważne źródła bezstronnych wiadomości, prowadzone przez dziennikarzy, którzy „relacjonują bez cenzury i przedstawiają pełniejszy obraz rzeczywistości kraju”.

Podobnie jak CubaNet, Diario de Cuba otrzymało siedmiocyfrową kwotę dofinansowania z Waszyngtonu. W latach 2016–2020 Diario de Cuba otrzymało 1,3 miliona dolarów dofinansowania z USAID – prawie tyle samo, co CubaNet w tym samym okresie. To hojne dofinansowanie umożliwiło portalowi dotarcie do globalnej publiczności, z ponad 600 000 obserwujących na samym Facebooku.

Sieci na rzecz zmiany reżimu

Centralna Agencja Wywiadowcza (CIA) bezpośrednio (i potajemnie) finansowała setki mediów na całym świecie. Jednak po ujawnieniu serii skandali i ujawnieniu kolejnych informacji o jej nikczemnych działaniach, Waszyngton zdecydował się powierzyć wiele ze swoich najbardziej kontrowersyjnych operacji zagranicznych organizacjom takim jak National Endowment for Democracy (NED) i Amerykańska Agencja ds. Rozwoju Międzynarodowego (USAID).

„Byłoby okropnie, gdyby grupy demokratyczne na całym świecie były postrzegane jako dotowane przez CIA” – powiedział Carl Gershman, wieloletni prezes NED, wyjaśniając decyzję o założeniu swojej organizacji w 1983 roku. Współzałożyciel NED, Allen Weinstein, zgodził się: „Wiele z tego, co robimy dzisiaj, było robione tajnie przez CIA 25 lat temu” – powiedział „Washington Post”.

Pod pretekstem promowania demokracji i praw człowieka rząd USA przekazuje fundusze grupom politycznym i społecznym na całym świecie, aby zmaksymalizować realizację swoich celów strategicznych, w tym zmianę reżimu.

W ostatnich latach Stany Zjednoczone wykorzystały dwie organizacje: NED i USAID do finansowania antyrządowych protestów w Hongkongu, przeprowadzenia kolorowej rewolucji na Białorusi, obalenia rządu Ukrainy w 2014 r. oraz organizowania zamieszek w całym Iranie na początku tego roku.

Na Kubie NED i USAID odegrały kluczową rolę w zorganizowaniu (nieudanego) powstania przeciwko rządowi w 2021 roku. W szczególności USAID wydało miliony dolarów na finansowanie, organizację i promocję ruchu San Isidro – kolektywu muzyków, artystów i dziennikarzy – aby mógł on przewodzić kontrrewolucji na wyspie.

Członkowie San Isidro przewodzili fali ogólnokrajowych protestów w lipcu. Demonstracje zostały natychmiast nagłośnione przez zachodnie media głównego nurtu, czołowe gwiazdy i polityków amerykańskich, w tym prezydenta Bidena. Społeczność internetowa została zalana sztucznie sfabrykowaną kampanią „SOS Kuba”, która przez wiele dni utrzymywała się w sieci.

Ostatecznie jednak skoordynowane działania USA nie przekonały zwykłych Kubańczyków do wyjścia na ulice i ruch gwałtownie wygasł.

Esteban Rodríguez, ważna postać ruchu San Isidro, jest producentem w ADN Cuba.

Gdy kończą się fundusze USA, „niezależne” media natychmiast upadają

Znaczenie finansowania przez rząd USA dla przetrwania i funkcjonowania tych mediów stało się oczywiste na początku ubiegłego roku, kiedy administracja Trumpa podjęła decyzję o zamrożeniu finansowania USAID i NED. Ogłaszając tę ​​decyzję, Elon Musk, ówczesny szef Departamentu Efektywności Rządowej, nazwał USAID „gniazdem radykalnych lewicowych marksistów, którzy nienawidzą Ameryki”.

Wpływ na kubańskie media był natychmiastowy. Gdy tylko fundusze się wyczerpały, dziesiątki organizacji stanęły w obliczu natychmiastowego zamknięcia. CubaNet opublikował pilny artykuł redakcyjny, apelując do czytelników o pomoc w wypełnieniu luki finansowej. „Stoimy przed nieoczekiwanym wyzwaniem: wstrzymaniem niezbędnego finansowania, które wspierało część naszej działalności” – napisali. „Jeśli cenicie naszą pracę i wierzycie w podtrzymywanie prawdy przy życiu, prosimy o wsparcie”. „Bez funduszy [USAID] kontynuowanie będzie niezwykle trudne” – dodał dyrektor CubaNet, Roberto Hechavarría Pilia.

Diario de Cuba znalazło się w podobnie niepewnej sytuacji. Jego dyrektor, Pablo Díaz Espí, zauważył, iż „wsparcie rządu Stanów Zjednoczonych dla niezależnego dziennikarstwa zostało zawieszone, co utrudnia naszą pracę” i zwrócił się do czytelników z prośbą o datki.

Decyzja Muska nieumyślnie ujawniła ogromną sieć ponad 6200 reporterów i prawie 1000 placówek medialnych na całym świecie, które były po cichu szkolone, wspierane i finansowane przez organizację fasadową CIA – wszystko pod pretekstem promowania „niezależnych” mediów i wolności informacji.

Innym rzekomo niezależnym kubańskim medium, które padło ofiarą kryzysu, był El Toque (Dotyk). Założony w 2014 roku El Toque otrzymuje setki tysięcy dolarów od NED. Publikuje po hiszpańsku i angielsku oraz próbuje manipulować kursami walut na Kubie.

Cięcia w finansowaniu mocno ich dotknęły: zespół redakcyjny ogłosił, iż będzie musiał natychmiast zwolnić połowę personelu (15 osób) i zaprzestać współpracy z kilkudziesięcioma freelancerami, do czasu aż będzie szukał alternatywnych źródeł finansowania.

Program „El Estornudo” (Kichnięcie) jest również hojnie finansowany przez NED. Tylko w 2021 roku fundacja przyznała firmie medialnej zajmującej się dochodzeniami śledczymi 180 000 dolarów. Otrzymuje również znaczące wsparcie od Fundacji Społeczeństwa Otwartego, choć podkreśla, iż ​​żadne z tych amerykańskich funduszy nie jest obwarowane żadnymi warunkami ani nie wpływa na sposób, w jaki publikuje swoje materiały.

Podczas gdy zachodnie media często przedstawiają kubański krajobraz medialny jako walkę Dawida z Goliatem – między odważnymi, niezależnymi mediami, które spotykają się z represjami, a rozrośniętą, finansowaną przez państwo machiną propagandową – ogromne sumy pieniędzy wypłacane tym „słabszym” sprawiają, iż są oni zdecydowanie najlepiej finansowanymi mediami na wyspie. Na przykład artykuł w „Guardianie” z 2023 roku przedstawiał 24-letniego fotoreportera Pedra Sosę, który pracował zarówno dla „El Toque”, jak i „El Estornudo”. W artykule opisano te dwie publikacje jako „dostawców rzetelnego reportażu w przeciwieństwie do uciążliwych mediów państwowych”, a ich dziennikarzy jako biednych i bezbronnych głosicieli prawdy, walczących o „wolność” i narażonych na państwowe „naloty”.

Ujawniło to jednak również, iż praca dla mediów wspieranych przez USA nie jest tak złym posunięciem zawodowym, jak się je przedstawia, ale w rzeczywistości niezwykle lukratywnym zajęciem. Wspomniano mimochodem, iż pensje w maleńkim El Toque są dziesięciokrotnie wyższe niż pensje choćby najbardziej doświadczonych dziennikarzy w kubańskich mediach państwowych. W rzeczywistości ci uciskani obrońcy wolności słowa należą do najbogatszych ludzi na całej wyspie – dzięki potędze dolara amerykańskiego, który hojnie im płaci za produkowanie nieustannego strumienia wiadomości krytycznych wobec rządu.

Ostatecznie media wspierane przez USA nie miały się o co martwić, a finansowanie ze strony NED i USAID zostało wznowione po pewnej restrukturyzacji.

Stanowiska dla własnych ludzi

Wszystko to jednak blednie w porównaniu z zasobami, jakie Stany Zjednoczone przekazały Radiu i Telewizji Martí. Założona w 1985 roku przez administrację Reagana, sieć z siedzibą w Miami zatrudnia dziesiątki etatowych pracowników i otrzymuje dziesiątki milionów dolarów rocznie z Waszyngtonu.

W przeciwieństwie do reszty branży medialnej, pracownicy Radia i Telewizji Martí cieszą się wysokim bezpieczeństwem zatrudnienia i sześciocyfrowymi pensjami, mimo iż rząd kubański może zakłócać i blokować wiele ich transmisji, uniemożliwiając im dotarcie na Kubę – co oznacza, iż ​​bardzo kilka osób ma dostęp do ich treści.

Od momentu powstania Waszyngton wydał co najmniej 800 milionów dolarów na Radio i telewizję Martí.

Przedstawione tu media stanowią jedynie niewielką część sieci mediów krytycznych wobec rządu, finansowanych przez Stany Zjednoczone. Większość beneficjentów amerykańskich funduszy pozostaje anonimowa – decyzja ta została podjęta częściowo w celu ukrycia ich tożsamości i utrzymania wiarygodności na Kubie.

Narodowy Fundusz na rzecz Demokracji uważa Kubę za „długotrwały priorytet” i w tej chwili oficjalnie finansuje 32 odrębne projekty na wyspie.

Dotacje na media obejmują projekt o wartości 80 000 dolarów zatytułowany „Wzmocnienie dostępu do informacji”, który ma na celu:

Aby ułatwić dostęp do informacji i promować krytyczne myślenie, organizacja będzie codziennie publikować raporty i analizy w różnych formatach, oferując niezależne spojrzenie na kwestie wpływające na codzienne życie obywateli, w tym wolność słowa, bezpieczeństwo publiczne, prawa człowieka i inne palące problemy społeczne.

Dalsza dotacja w wysokości 115 000 USD zatytułowana „Rozszerzanie dostępu do nieocenzurowanych mediów” stanowi, że:

„Aby promować niezależne informacje, organizacja będzie oferować dziennikarstwo narracyjne na tematy objęte cenzurą, prowadzić badania i publikować artykuły kontekstowe, eseje fotograficzne i artykuły publicystyczne, jednocześnie wzmacniając potencjał operacyjny mediów”.

W trzydziestu jeden z trzydziestu dwóch projektów nazwisko i tożsamość odbiorcy są ukryte, co oznacza, iż ​​grupy współpracujące z organizacją podobną do CIA jako przykrywką są zwykle identyfikowane dopiero wtedy, gdy ujawnią tę relację publicznie lub poproszą o pomoc – tak jak to miało miejsce, gdy finansowanie USA zostało tymczasowo zawieszone w 2025 r.

Media krytykujące rząd to tylko niewielka część ogromnej gamy grup, które Waszyngton potajemnie finansuje i wspiera. Od muzyków i naukowców, przez organizacje społeczeństwa obywatelskiego, edukacyjne i religijne, po think tanki, organizacje charytatywne i pozarządowe – istnieje ogromna sieć organizacji, które otrzymują ogromne sumy pieniędzy od rządu USA.

Do instytucji tych należą między innymi Observatorio Cubano de Derechos Humanos (Kubańskie Obserwatorium Praw Człowieka, OCDH) i grupa prawników Cubalex.

Obie grupy publikują raporty potępiające rząd Kuby i są regularnie cytowane w zachodnich mediach, takich jak „New York Times”, CNN i „Washington Post”, jako bezstronne autorytety w dziedzinie praw człowieka na Kubie. Czytelnicy nie wiedzą jednak, iż obie organizacje są finansowane przez amerykański aparat bezpieczeństwa.

Dokumenty pokazują, iż USAID przekazało OCDH prawie 1,5 miliona dolarów. Tymczasem wsparcie ze strony NED odegrało kluczową rolę w utworzeniu Cubalex w 2010 roku, a Waszyngton przez cały czas wypłaca pensje swoim pracownikom. Jak stwierdziła w zeszłym roku dyrektor wykonawcza organizacji, Laritza Diversent:

„Bez wsparcia Narodowego Funduszu na rzecz Demokracji Cubalex nie istniałby; aby móc działać, potrzebujemy środków. NED wspiera nas od 14 lat. W październiku ubiegłego roku, po wielu próbach, otrzymaliśmy również grant od Departamentu Stanu”.

W ten sposób nie ma prawie żadnego obszaru kubańskiej opozycji krytycznej wobec rządu, do którego nie dotarłyby fundusze amerykańskie, czy to za pośrednictwem organizacji rządowych, takich jak NED czy USAID, czy też za pośrednictwem instytucji, takich jak Fundacja Forda i Fundacja Otwartych Społeczeństw, które historycznie odgrywały podobną rolę w promowaniu amerykańskich interesów za granicą.

Wiele z tych grup ma siedzibę w południowej Florydzie, gdzie fundusze rządu USA pomagają dotować tysiące miejsc pracy dla społeczności kubańsko-amerykańskiej. Nie będzie zatem przesadą stwierdzenie, iż znaczna część gospodarki Miami jest wspierana pieniędzmi podatników, wykorzystywanymi do finansowania sił kontrrewolucyjnych. To ironia, biorąc pod uwagę, iż konserwatywni Kubańczycy często zaciekle sprzeciwiają się rządowym programom socjalnym zarówno w USA, jak i na Kubie.

Cyfrowe bombardowanie

W 2010 roku nowa aplikacja do mediów społecznościowych i przesyłania wiadomości o nazwie Zunzuneo podbiła Kubę. Stała się viralem, pozornie niespodziewanie, i zyskała dziesiątki tysięcy użytkowników – bardzo dużą liczbę jak na wyspę z tak ograniczonym dostępem do internetu w tamtym czasie.

Żaden z użytkowników nie wiedział jednak, iż platforma została potajemnie stworzona przez USAID w celu promowania zmiany reżimu. Ich plan zakładał najpierw zaoferowanie doskonałej usługi, która podbije rynek, następnie stopniowe wprowadzanie antyrządowych przekazów wśród Kubańczyków, a na koniec przekonanie ich do dołączenia do „inteligentnych tłumów” w celu wywołania kolorowej rewolucji.

Aby ukryć własne zaangażowanie w projekt, rząd USA zorganizował tajne spotkanie z założycielem Twittera, Jackiem Dorseyem, aby przekonać go do inwestycji. Nie jest jasne, w jakim stopniu Dorsey w tym pomógł, ponieważ odmówił komentarza w tej sprawie.

Program Zunzuneo został nagle zamknięty w 2012 r., prawdopodobnie dlatego, iż Biuro Nadawania Kuby (nadzorujące telewizję i radio Marti) uruchomiło już nowy program o nazwie Piramideo.

Piramideo reklamowało się jako aplikacja umożliwiająca Kubańczykom otrzymywanie wiadomości ze świata za darmo i bez cenzury. Jednak niemal natychmiast mieszkańcy zaczęli donosić, iż są bombardowani fałszywymi informacjami o protestach antyrządowych, które nigdy nie miały miejsca. Piramideo zostało zamknięte w 2015 roku po tym, jak doniesienia o ingerencji rządu USA na Kubie wywołały skandal i dyplomatyczne zażenowanie.

Jednak dziś, gdy Kubańczycy coraz częściej korzystają z amerykańskich aplikacji mediów społecznościowych, tego typu oszustwa są w dużej mierze zbędne, ponieważ można je przeprowadzać całkiem otwarcie. Podczas protestów w San Isidro w 2021 roku aplikacje takie jak Instagram i Twitter otwarcie uczestniczyły w próbie obalenia rządu i nie zrobiły nic, aby powstrzymać masowy wzrost liczby ewidentnie fałszywych kont botów, które powtarzały dokładnie te same wiadomości (łącznie z literówkami) i używały tego samego sztucznie wygenerowanego hashtaga. Zespół redakcyjny Twittera umieścił choćby protesty – które przyciągnęły zaledwie kilka tysięcy osób w całym kraju – na szczycie sekcji „Co się dzieje” przez ponad 24 godziny, co oznacza, iż ​​każdy użytkownik na świecie został powiadomiony. Nieudany zamach stanu stał się znany jako „Zatoka Tweetów”.

Niekończąca się wojna z Kubą

W październiku ONZ po raz 33. z rzędu, zdecydowaną większością głosów (165 do 7), zagłosowała za zniesieniem blokady Kuby przez Stany Zjednoczone. Ta wojna gospodarcza została narzucona przez administrację Eisenhowera w odpowiedzi na rewolucję kubańską z 1959 roku, która obaliła wspieranego przez USA dyktatora Fulgencio Batistę.

Te nielegalne, jednostronne środki przymusu, które według wewnętrznej notatki rządu USA mają na celu „zmniejszenie płac gotówkowych i realnych, wywołanie głodu i rozpaczy oraz obalenie rządu”, kosztują Kubę miliardy dolarów rocznie i znacznie utrudniają jej rozwój.

Stany Zjednoczone podjęły próbę inwazji na Kubę w 1961 roku, doprowadzając świat na skraj zagłady podczas kryzysu kubańskiego. Według doniesień Stany Zjednoczone dokonały setek zamachów na kubańskiego przywódcę Fidela Castro i przeprowadziły falę ataków terrorystycznych na Kubę, w tym z użyciem broni biologicznej na wyspie.

Kolejne rządy kontynuowały wojnę gospodarczą z Kubą, która nasiliła się po upadku Związku Radzieckiego. Jednak Departament Stanu pod rządami Trumpa, kierowany przez kubańsko-amerykańskiego polityka Marco Rubio, przeniósł tę wojnę na nowy poziom, czyniąc wyspę jednym ze swoich priorytetów.

Sam Trump stwierdził, iż Kuba jest „następna” na liście krajów, które mają zostać objęte zmianą reżimu. „Możemy zatrzymać się na Kubie, kiedy skończymy z Iranem” – powiedział w zeszłym miesiącu.

W odpowiedzi prezydent Kuby Miguel Díaz-Canel oświadczył, iż jego kraj jest gotowy odeprzeć każdą inwazję Stanów Zjednoczonych, tak jak zrobił to już podczas inwazji w Zatoce Świń, i stwierdził:

„Sytuacja jest niezwykle trudna i po raz kolejny wymaga od nas, byśmy byli gotowi, tak jak 16 kwietnia 1961 roku, stawić czoła poważnym zagrożeniom, w tym agresji militarnej. Nie chcemy tego, ale naszym obowiązkiem jest przygotować się, aby tego uniknąć, a jeżeli stanie się to nieuniknione, pokonać”.

Na tym tle należy rozpatrywać kwestię finansowania przez rząd USA licznych mediów krytycznych wobec Kuby; ataki medialne to tylko jeden z aspektów wielopłaszczyznowego podejścia Waszyngtonu do zmiany reżimu.

Wiele z organizacji przedstawionych tutaj publikuje w języku angielskim, a niemal wszystkie z nich są wykorzystywane przez zachodnie media głównego nurtu jako rzekomo wiarygodne źródła informacji na temat Kuby. Oznacza to, iż narracje Departamentu Stanu USA są wprowadzane do świadomości publicznej za pośrednictwem tej sieci.

Wielu Kubańczyków i Amerykanów nie zdaje sobie sprawy, iż informacje o wyspie pochodzą w dużej mierze z sieci wątpliwych mediów, po cichu finansowanych przez amerykański aparat bezpieczeństwa za pośrednictwem NED i USAID. Ich celem jest podtrzymywanie stałego strumienia negatywnych doniesień, aby przygotować opinię publiczną do zaakceptowania zmiany reżimu na wyspie. W końcu, na wojnie, prawda zawsze pada pierwszą ofiarą.

Źródło: Ujawniono: USAID, NED i Open Society po cichu finansują „niezależne” media na Kubie, dążąc do zmiany reżimu

Idź do oryginalnego materiału