USD/JPY czeka na dane z USA. Jen między Fedem, Bankiem Japonii a ryzykiem kolejnej interwencji

1 godzina temu

Kurs USD/JPY utrzymuje się w środę w pobliżu 159,3, a inwestorzy wyraźnie ograniczają aktywność przed publikacją lipcowej inflacji w Stanach Zjednoczonych. Dane mogą przesądzić o oczekiwaniach wobec wrześniowej decyzji Rezerwy Federalnej. Jednocześnie rośnie przekonanie, iż Bank Japonii może ponownie podnieść stopy procentowe już w przyszłym miesiącu.

W środę, 12 sierpnia, około godz. 10:30 czasu polskiego za dolara płacono około 159,32 jena. Notowania pozostawały więc blisko poziomów obserwowanych dzień wcześniej, ale jednocześnie wyraźnie poniżej końca lipca, gdy kurs przekroczył 163 JPY i sprowokował skoordynowaną interwencję władz Japonii i Stanów Zjednoczonych.

Inflacja zadecyduje o oczekiwaniach wobec Fedu

Najważniejszym wydarzeniem dnia będzie publikacja amerykańskiego indeksu cen konsumpcyjnych. Raport Bureau of Labor Statistics zostanie przedstawiony o godz. 14:30 czasu polskiego.

Konsensus ekonomistów zakłada, iż w lipcu:

  • inflacja CPI wzrosła o 0,1 proc. miesiąc do miesiąca,
  • roczna dynamika CPI obniżyła się z 3,5 do 3,4 proc.,
  • inflacja bazowa wzrosła o około 0,2 proc. w ujęciu miesięcznym,
  • roczna inflacja bazowa spadła z 2,6 do 2,5 proc.

Model prognostyczny Fedu z Cleveland wskazywał przed publikacją na inflację ogółem w pobliżu 3,4 proc. i bazową nieco powyżej 2,4 proc.

Punktem odniesienia pozostaje czerwcowy raport. Według oficjalnych danych BLS ceny konsumpcyjne spadły wtedy o 0,4 proc. miesiąc do miesiąca, głównie za sprawą tańszej energii. Inflacja roczna wyniosła 3,5 proc., natomiast wskaźnik bazowy nie zmienił się w ujęciu miesięcznym i osiągnął 2,6 proc. rok do roku.

Dla rynku walutowego szczególnie istotna może być miesięczna zmiana inflacji bazowej. Odczyt przekraczający 0,2 proc. prawdopodobnie zwiększyłby obawy przed ponownym nasileniem presji cenowej i wzmocnił argumenty za podwyżką stóp przez Fed we wrześniu. Słabszy raport zmniejszyłby natomiast atrakcyjność dolara, zwłaszcza wobec jena.

Słabszy rynek pracy nie daje Fedowi jednoznacznej odpowiedzi

Znaczenie danych inflacyjnych wzrosło po rozczarowującym raporcie z amerykańskiego rynku pracy. W lipcu zatrudnienie poza rolnictwem spadło o 23 tys. etatów, podczas gdy wcześniejsze miesiące zrewidowano łącznie w dół o 103 tys. miejsc pracy. Stopa bezrobocia utrzymała się jednak na relatywnie niskim poziomie 4,1 proc.

Ta kombinacja utrudnia ocenę sytuacji. Spadek zatrudnienia przemawia za ostrożnością, ale stabilne bezrobocie i wciąż podwyższona inflacja nie pozwalają Fedowi całkowicie wykluczyć dalszego zacieśniania polityki. Rynek terminowy oceniał przed publikacją CPI prawdopodobieństwo wrześniowej podwyżki mniej więcej na 50 proc., przy obecnym przedziale stopy funduszy federalnych wynoszącym 3,50-3,75 proc.

Wyższa od prognoz inflacja mogłaby gwałtownie przesunąć te wyceny na korzyść podwyżki. Odczyt zgodny z oczekiwaniami lub słabszy prawdopodobnie skłoniłby inwestorów do ponownego ograniczenia zakładów na ruch Fedu.

Bank Japonii przygotowuje rynek na szybsze podwyżki

Drugą stroną równania pozostaje polityka Banku Japonii. Pod koniec lipca bank centralny utrzymał stopę procentową na poziomie 1 proc. Decyzja zapadła stosunkiem głosów 8 do 1, przy czym Hajime Takata opowiedział się za natychmiastową podwyżką do 1,25 proc.

Opublikowane 10 sierpnia oficjalne podsumowanie dyskusji pokazało wyraźny wzrost obaw o inflację. Część członków władz monetarnych wskazywała, iż przy utrzymaniu presji cenowej tempo podwyżek może być szybsze, niż zakłada rynek. Bank zwrócił uwagę m.in. na słabego jena, wyższe koszty importu, ceny energii oraz przenoszenie rosnących wynagrodzeń na ceny detaliczne.

Najbliższe posiedzenie Banku Japonii odbędzie się 17-18 września. Podwyżka o 25 punktów bazowych nie pozostało przesądzona, ale po jastrzębich sygnałach z banku centralnego stała się realnym scenariuszem. ING zwraca jednocześnie uwagę, iż rynek przez cały czas zakłada raczej stopniowy cykl normalizacji, a istotna część zacieśnienia pozostaje wyceniana dopiero na kolejne miesiące.

Interwencja pomogła jenowi, ale nie zmieniła fundamentów

Pod koniec lipca Japonia i USA przeprowadziły rzadką, skoordynowaną operację zakupu jena. Japońskie Ministerstwo Finansów potwierdziło, iż działanie miało ograniczyć „nadmierną zmienność i chaotyczne ruchy” waluty. Kurs USD/JPY obniżył się wówczas z około 163,7 do 157,6.

Część tego ruchu została już jednak odwrócona. Powrót notowań ponad 159 pokazuje, iż sama interwencja nie zlikwidowała podstawowego źródła słabości jena, czyli przez cały czas szerokiej różnicy między stopami procentowymi w USA i Japonii. Trwałe umocnienie japońskiej waluty wymagałoby prawdopodobnie wyraźnie łagodniejszej wyceny polityki Fedu albo szybszych podwyżek w Tokio.

Poziom 160 pozostaje najbliższym testem

W krótkim terminie pierwszą barierą dla USD/JPY pozostaje strefa 160,00-160,50. Wyższy od prognoz odczyt amerykańskiej inflacji może otworzyć drogę do ponownego testu tego obszaru. Jego trwałe przełamanie zwiększyłoby ryzyko powrotu w kierunku poziomów, które wcześniej sprowokowały interwencję.

Z kolei słabsze dane CPI mogłyby skierować kurs najpierw w okolice 158,50, a następnie ponownie w stronę 157-158. O kierunku notowań zdecyduje jednak przede wszystkim to, jak raport inflacyjny zmieni oczekiwaną ścieżkę stóp procentowych po obu stronach Pacyfiku.

Idź do oryginalnego materiału