Uwaga inwestorów może skupić się dziś na konferencji w Monachium

2 godzin temu

Dzisiejsza publikacja danych o inflacji w Stanach Zjednoczonych w normalnych warunkach bylaby kluczowym wydarzeniem dla rynku walutowego. Inflacja pozostaje jednym z głównych czynników determinujących politykę pieniężną w USA, a Fed jest najważniejszym bankiem centralnym świata. Tym razem jednak reakcja rynku może być ograniczona, a uwaga inwestorów może przesunąć się w innym kierunku.

Zgodnie z konsensusem rynkowym roczna dynamika inflacji ma spaść do 2,5 proc., co wpisywałoby się w obserwowany w ostatnich miesiącach trend stopniowego wygaszania presji cenowej zarówno w ujęciu ogólnym, jak i po wyłączeniu cen energii i żywności. Miesięczny wzrost cen na poziomie 0,3 proc. byłby nieco powyżej celu banku centralnego w ujęciu zannualizowanym, ale przez cały czas mieściłby się w akceptowalnym przedziale. W połączeniu z relatywnie solidnym raportem z rynku pracy opublikowanym w środę taki zestaw danych nie stanowiłby silnego impulsu do zmiany nastawienia polityki pieniężnej przez Fed. W konsekwencji wpływ na kurs euro do dolara amerykańskiego powinien pozostać ograniczony.

Startuje Munich Security Conference

Znacznie większą uwagę rynków może przyciągnąć rozpoczynająca się dziś Munich Security Conference. W przeszłości wydarzenie to było traktowane przez inwestorów z umiarkowanym zainteresowaniem. w tej chwili jednak, w środowisku rosnących napięć geopolitycznych i coraz silniejszego powiązania polityki z rynkami finansowymi, znaczenie tego typu forów wyraźnie wzrosło. Uczestnicy rynku będą uważnie analizować zarówno ton wypowiedzi, jak i sygnały wysyłane przez kluczowych decydentów.

Opublikowany przed konferencją raport organizatorów podkreśla pogłębiające się napięcia w relacjach transatlantyckich. Według badań opinii publicznej 29 proc. Niemców postrzega w tej chwili Stany Zjednoczone jako zagrożenie, co oznacza wzrost o 10 punktów procentowych w porównaniu z sytuacją sprzed dwóch lat. Co istotne, badanie przeprowadzono jeszcze przed eskalacją sporu wokół Grenlandii. Pogorszenie wizerunku USA odnotowano również we Włoszech, Francji i Wielkiej Brytanii.

Choć takie zmiany nastrojów społecznych nie przekładają się bezpośrednio na codzienne wahania kursów walut, w średnim i długim terminie mogą mieć znaczenie strukturalne. Państwa zwykle utrzymują rezerwy walutowe oraz inwestują w obligacje skarbowe krajów, z którymi łączą je stabilne relacje polityczne i strategiczne. Tymczasem Stany Zjednoczone wciąż notują znaczący deficyt na rachunku obrotów bieżących w wysokości około 1,2 bln dolarów w ujęciu ostatnich czterech kwartałów, który musi być systematycznie finansowany napływem kapitału zagranicznego.

Presja na amerykański sektor technologiczny

Dodatkowym czynnikiem ryzyka jest ostatnia presja na amerykański sektor technologiczny, który odpowiada za około 30 proc. kapitalizacji rynku akcji w USA, podczas gdy w Europie jego udział wynosi zaledwie około 8 proc. W ciągu ostatnich 12 miesięcy inwestorzy zagraniczni nabyli netto akcje amerykańskie o wartości około 650 mld dolarów, w istotnym stopniu przyczyniając się do finansowania wspomnianego deficytu. jeżeli atrakcyjność amerykańskiego rynku akcji zacznie spadać, mechanizm ten może ulec osłabieniu, co w dłuższej perspektywie stanowiłoby wyzwanie dla dolara.

W rezultacie w najbliższych dniach inwestorzy walutowi mogą większą wagę przykładać do sygnałów płynących z Monachium niż do samej publikacji danych inflacyjnych. Szczególnie istotne będzie to, kto zabierze głos i w jakim tonie. Warto zauważyć, iż w tym roku Stany Zjednoczone nie są reprezentowane przez przedstawicieli najwyższego szczebla, co może ograniczyć potencjał do przełomowych deklaracji. jeżeli konferencja nie przyniesie istotnych zaskoczeń, jej wpływ na rynek walutowy może ostatecznie okazać się umiarkowany, jednak w obecnym niestabilnym środowisku geopolitycznym nie można wykluczyć silniejszych reakcji.

Źródło: OANDA TMS Brokers

Idź do oryginalnego materiału