Vitalik wyciąga 16 tysięcy ETH. Czy to czas na wielkie porządki w Ethereum?

4 godzin temu
Zdjęcie: Vitalik wyciąga 16 tysięcy ETH. Czy to czas na wielkie porządki w Ethereum?


Kiedy Vitalik Buterin rusza swoje zasoby, całe krypto wstrzymuje oddech. Tym razem poszło grubo, bo aż 16 384 ETH wypłynęło z Fundacji Ethereum. Czy to powód do paniki? Wręcz przeciwnie. To raczej sygnał, iż twórca ETH ma dość półśrodków i zamierza sfinansować wizję, która wykracza daleko poza nudne wykresy giełdowe.

In these five years, the Ethereum Foundation is entering a period of mild austerity, in order to be able to simultaneously meet two goals:

1. Deliver on an aggressive roadmap that ensures Ethereum's status as a performant and scalable world computer that does not compromise on…

— vitalik.eth (@VitalikButerin) January 30, 2026

Koniec z „paleniem kasy”. Fundacja zaciska pasa

Mówiąc wprost, Fundacja Ethereum (EF) kończy z radosnym rozdawnictwem i przechodzi na tryb oszczędnościowy. Nie, nie bankrutują. Chodzi o to, żeby ten gigantyczny projekt nie stał się ociężałą korporacją, ale przetrwał dekady. Vitalik postawił sprawę jasno: czas na dyscyplinę.

Zamiast czekać, aż machina fundacyjna przemieli kolejne pomysły, Buterin wziął sprawy w swoje ręce. Te 16 tysięcy ETH (wartych przecież fortunę) to jego osobisty fundusz operacyjny. Plan? Odciążyć budżet Fundacji, by ta mogła w spokoju „dłubać” przy fundamentach sieci, podczas gdy on zajmie się projektami specjalnymi. To strategiczny ruch – coś jak oddzielenie działu badań i rozwoju od bieżącego utrzymania biura.

„Full-Stack Openness”, czyli technologia, która nie trzyma Cię na smyczy

Ambicje Buterina? Są, łagodnie mówiąc, kosmiczne. On już dawno przestał myśleć tylko o samym blockchainie. Teraz na celowniku ma tzw. Full-Stack Openness. Co to za zwierz?

Wyobraź sobie świat, w którym nie tylko Twój portfel jest zdecentralizowany, ale też sprzęt, na którym pracujesz, i system operacyjny w Twoim telefonie. Vitalik chce wyciąć z równania wielkie korporacje, które karmią się naszymi danymi. Zamiast tego stawia na:

  • „Czysty” sprzęt – procesory i układy, które nie mają zaszytych „tylnych furtek” dla podglądaczy.
  • Prywatność totalną – komunikatory i soft, gdzie Twoje dane są przetwarzane lokalnie, a nie na serwerach w Dolinie Krzemowej.
  • Magia matematyki – czyli wykorzystanie dowodów z wiedzą zerową (ZK) na niespotykaną dotąd skalę.

Nie interesuje go „udawana otwartość”, gdzie niby wszystko jest free, ale i tak musisz płacić abonament albo podpisać cyrograf przez API. Tu chodzi o realną autonomię użytkownika.

Ethereum jako tarcza, a nie maszynka do robienia pieniędzy

W świecie zdominowanym przez technologiczne molochy, Ethereum ma być czymś w rodzaju bastionu wolności. Vitalik nie kupuje haseł o „Ethereum wszędzie”. On woli model: „Ethereum dla tych, którzy go faktycznie potrzebują”.

To subtelna, ale kluczowa różnica. Zamiast walczyć o masowego użytkownika, który chce tylko scrollować śmieszne filmiki, Buterin celuje w ludzi ceniących bezpieczeństwo i suwerenność cyfrową. Co ciekawe, wspomniane 16 tysięcy ETH nie będzie leżeć odłogiem – Vitalik rozważa zdecentralizowany staking, by wypracowane zyski stale zasilały walkę o nasze cyfrowe prawa.

Czy to się uda? Zobaczymy. Jedno jest pewne: Buterin właśnie przestał być tylko „twarzą kryptowaluty”, a stał się architektem zupełnie nowego, wolnego internetu. I robi to za własne pieniądze.

Idź do oryginalnego materiału