Inwestorzy coraz częściej traktują całe grupy spółek jak jeden instrument: kupują beneficjentów sztucznej inteligencji, defensywny handel detaliczny albo firmy wrażliwe na ceny ropy, nie zawsze rozróżniając kondycję poszczególnych przedsiębiorstw. Jim Cramer z CNBC przekonuje, iż takie podejście okresowo wypacza wyceny. Ostatnia sesja pokazała jednak, iż rachunek wyników i informacje ze spółek przez cały czas potrafią gwałtownie odzyskać pierwszeństwo.
„Basket trades”, czyli transakcje koszykowe, polegają na jednoczesnym kupowaniu lub sprzedawaniu grupy spółek połączonych wspólnym motywem inwestycyjnym. Może nim być sektor, ekspozycja na określony surowiec albo przekonanie, iż dana technologia zyska lub straci na gospodarczym przełomie.
W ostatnich miesiącach szczególnie silnym czynnikiem stała się wojna amerykańsko-irańska. Informacje o możliwej eskalacji konfliktu podnosiły ceny ropy i wzmacniały producentów energii, jednocześnie obciążając linie lotnicze, turystykę oraz przedsiębiorstwa wrażliwe na koszty transportu. Sygnały deeskalacji uruchamiały ruch w przeciwnym kierunku.
Było to wyraźnie widoczne w poniedziałek. Kontrakty na ropę Brent potaniały o 7 proc., do 83,77 dol. za baryłkę, natomiast amerykańska ropa WTI straciła 5,1 proc. i zakończyła handel na poziomie 80,34 dol. Powodem były zapowiedzi wstrzymania kolejnych amerykańskich ataków i możliwość negocjacji z Teheranem. Iran kwestionował jednak informacje o bezpośrednich rozmowach, dlatego we wtorek rano ropa częściowo odrabiała straty – Brent kosztowała około 84,97 dol., a WTI 81,24 dol. za baryłkę.
Ta zmienność dobrze pokazuje słabość handlu koszykowego: notowania spółki mogą reagować przede wszystkim na nagłówek geopolityczny, choć jej zdolność do generowania gotówki w perspektywie kilku lat pozostaje bez zmian.
Boeing pokazuje, gdzie kończy się „koszyk”
Cramer jako przykład podał Boeinga, którego akcje były traktowane zarówno jako element koszyka obronnego, jak i spółka narażona na ceny paliwa oraz sytuację na Bliskim Wschodzie. Tymczasem rzeczywista wartość producenta samolotów zależy przede wszystkim od tempa produkcji, dostaw, marż i przepływów pieniężnych.
Na koniec drugiego kwartału Boeing posiadał rekordowy portfel zamówień o wartości 715 mld dol., w tym ponad 6,2 tys. samolotów komercyjnych wycenianych na 597 mld dol. Przychody koncernu wzrosły rok do roku o 8 proc., do 24,6 mld dol., a kwartalne wolne przepływy pieniężne wyniosły 631 mln dol. Spółka przez cały czas wykazała jednak stratę netto w wysokości 428 mln dol.
W poniedziałek kurs Boeinga wzrósł o około 7 proc. Nie był to jednak efekt samego odwrotu od geopolitycznego scenariusza. Amerykańska Federalna Administracja Lotnictwa zatwierdziła model 737 MAX 7 po wieloletnim procesie obejmującym m.in. zmiany w oprogramowaniu sterowania lotem, systemie ostrzegania załogi i zabezpieczeniach przeciwoblodzeniowych silników.
To podręcznikowy przykład powrotu fundamentów: wiadomość dotycząca konkretnej spółki okazała się ważniejsza niż zachowanie szerokiego koszyka przemysłowo-obronnego.
Sztuczna inteligencja podzieliła technologię na dwa obozy
Największe uproszczenie dotyczy w tej chwili sektora technologicznego. Przez znaczną część roku inwestorzy preferowali producentów półprzewodników, centra danych i dostawców infrastruktury dla AI. Jednocześnie sprzedawali tradycyjne spółki informatyczne w obawie, iż agenci AI podważą model pobierania opłat za każdego użytkownika oprogramowania.
Tyle iż nie wszystkie firmy SaaS są w jednakowej sytuacji. ServiceNow zwiększył w drugim kwartale przychody z subskrypcji o 24,5 proc., do 3,88 mld dol., i podniósł całoroczną prognozę. Wartość kontraktów pozostających do rozliczenia sięgnęła 29 mld dol., a produkty AI przekroczyły 1 mld dol. rocznej wartości umów.
Salesforce również przedstawia argumenty przeciwko automatycznemu zaliczaniu całego systemu do grona przegranych rewolucji AI. W pierwszym kwartale roku finansowego 2027 przychody spółki wzrosły o 13 proc., do 11,1 mld dol., a łączna roczna wartość przychodów powtarzalnych z Agentforce i Data 360 zbliżyła się do 3,4 mld dol.
Nie oznacza to, iż ryzyko dla modelu subskrypcyjnego zniknęło. Oznacza natomiast, iż przychody, retencja klientów, marże oraz faktyczna monetyzacja AI są bardziej użyteczne niż prosta etykieta „software”.
Wyniki ponownie dyktują warunki
Poniedziałkowa sesja zakończyła się mocnymi wzrostami. Dow Jones zyskał 1,32 proc. i ustanowił rekord zamknięcia na poziomie 53 178,41 pkt. S&P 500 wzrósł o 1,48 proc., do 7600,50 pkt, natomiast Nasdaq Composite poszedł w górę o 2,13 proc., do 25 913,90 pkt. We wtorek rano kontrakty na główne indeksy zwyżkowały jeszcze o około 0,1-0,2 proc.
Wsparciem są wyniki przedsiębiorstw. Według FactSet, po publikacjach 61 proc. spółek z S&P 500 aż 86 proc. przebiło prognozy zysku na akcję. Trzeba jednak zachować ostrożność: wyjątkowo wysoki wzrost zysków indeksu jest częściowo skutkiem jednorazowych pozycji w wynikach Alphabetu i Amazona. Po ich wyłączeniu dynamika zysków za drugi kwartał spada z 47,4 do przez cały czas mocnych 28,8 proc.
Jednocześnie wyceny nie są jednoznacznie niskie. Wskaźnik ceny do prognozowanego zysku dla S&P 500 wynosi 19,6 – nieco mniej od pięcioletniej średniej 19,9, ale więcej od średniej dziesięcioletniej na poziomie 19,0.
Okazja nie oznacza automatycznie sygnału kupna
Handel koszykowy może prowadzić do sytuacji, w której dobra spółka tanieje razem ze słabszymi konkurentami. Sam spadek kursu nie jest jednak wystarczającym argumentem inwestycyjnym. Różnica pomiędzy okazją a „pułapką wartości” ujawnia się dopiero w jakości bilansu, przepływach pieniężnych, portfelu zamówień i umiejętności realizacji prognoz.
Cramer trafnie zwraca uwagę, iż sezon wyników rozrywa najprostsze rynkowe narracje. Warto przy tym pamiętać, iż portfel charytatywny prowadzony przez CNBC Investing Club posiada akcje Boeinga, Costco i Salesforce, co stacja ujawnia w materiale źródłowym. Jego ocena pozostaje więc komentarzem inwestycyjnym, a nie neutralną rekomendacją.
Najważniejszy wniosek jest bardziej uniwersalny: geopolityka i modne strategie mogą na pewien czas ustalać kierunek całych sektorów, ale o długoterminowej stopie zwrotu przez cały czas decyduje przede wszystkim to, czy przedsiębiorstwo potrafi zamienić wzrost sprzedaży w trwały zysk i gotówkę.
Źródła: CNBC, Reuters, FAA

11 godzin temu





