Poniedziałkowa sesja w Nowym Jorku rozpoczęła się od ostrożnego, niemal symbolicznego odbicia. S&P 500 zyskał na otwarciu 0,1%, Nasdaq ruszył w górę o 0,3%, Dow Jones praktycznie nie drgnął. Po tygodniu, w którym padały historyczne rekordy, inwestorzy wyraźnie przystanęli – i trudno się dziwić, bo lista powodów do niepokoju robi się coraz dłuższa.
Jeszcze w środę i czwartek zeszłego tygodnia na parkietach panował niemal festiwalowy nastrój. Dow Jones przebił magiczną barierę 50 000 punktów, S&P 500 wyznaczył nowy szczyt wszech czasów, a Nasdaq ciągniony przez spółki z sektora AI wyglądał, jakby nie miał zamiaru się zatrzymywać. Tyle iż piątek brutalnie stuknął rynek po głowie – Nasdaq-100 spadł o 1,5% w jednej sesji (najgorzej od końca marca), a S&P 500 stracił 1,24%, zamykając dzień na 7408 punktach. Powód? Globalna wyprzedaż na rynku obligacji, która w poniedziałek wcale nie odpuściła.
Obligacje dyktują warunki
To właśnie rynek długu jest teraz prawdziwym rozgrywającym. Rentowność amerykańskich trzydziestolatek sięgnęła w poniedziałek rano 5,159% – najwyżej od ponad roku. Dziesięciolatki przebiły 4,63%, czego nie widzieliśmy od lutego 2025 roku. Ale prawdziwy dramat rozgrywa się w Japonii, gdzie rentowność benchmarkowych dziesięcioletnich obligacji skarbowych podskoczyła do 2,80% – poziom pamiętany z czasów, gdy premierem był Ryutaro Hashimoto. Niemiecki Bund wyznaczył z kolei piętnastoletni rekord.
Co to oznacza w praktyce? Rynek dokonuje potężnego przeszacowania ścieżki stóp procentowych. Kontrakty terminowe wskazują dziś na ponad 50-procentowe prawdopodobieństwo, iż Fed podniesie stopy jeszcze w tym roku. Jeszcze kilka miesięcy temu konsensus zakładał dokładnie odwrotne – dalsze luzowanie. Świat stanął na głowie.
Warsh przejmuje Fed w najgorszym momencie
Kevin Warsh, świeżo zatwierdzony szef Rezerwy Federalnej, obejmuje stanowisko w chwili, gdy inflacja piąty rok z rzędu nie chce zejść poniżej celu 2%, a konflikt w Iranie dokłada presji cenowej kanałem energetycznym. Ed Yardeni, jeden z najbardziej doświadczonych analityków na Wall Street, nie owija w bawełnę – tło makroekonomiczne nie daje żadnych podstaw do myślenia o obniżkach stóp, niezależnie od tego, jak głośno domaga się ich prezydent Trump. Następny ruch Fed to prawdopodobnie podwyżka, nie cięcie. Jeszcze pół roku temu taki scenariusz brzmiałby jak science fiction.
Ropa nie pozwala zapomnieć o wojnie
Brent po weekendowym ataku dronów na elektrownię jądrową w Emiratach chwilowo przekroczył 111 dolarów za baryłkę, choć w ciągu dnia cofnął się w okolice 107-110 USD. Kluczowa jest Cieśnina Hormuz – normalnie obsługująca jedną piątą światowego handlu ropą i gazem – która od marca pozostaje faktycznie zamknięta. Trump w niedzielę wieczorem napisał w mediach społecznościowych, iż Iran musi się „pospieszyć” albo „nie zostanie z nich nic”. Rynki od miesięcy słyszą takie ultimata i nauczyły się, iż negocjacje mogą ciągnąć się tygodniami. Kontrakty na ropę z dostawą we wrześniu i grudniu biją kolejne maksima kontraktowe – inwestorzy zakładają, iż problemy z podażą potrwają.
Azja pod kreską, Chiny rozczarowują
Na azjatyckich giełdach dominowała czerwień. Nikkei stracił 1%, australijski ASX ponad 1,4%, Hang Seng spadł o 1,2%. Danymi dnia okazały się jednak chińskie odczyty za kwiecień – i były one naprawdę słabe. Produkcja przemysłowa wzrosła zaledwie o 4,1% rok do roku, podczas gdy analitycy liczyli na 5,9%. Sprzedaż detaliczna? Symboliczne 0,2%, najgorzej od grudnia 2022 roku. Chiny wyraźnie tracą impet, a brak konkretnych zapowiedzi nowych bodźców fiskalnych ze strony Pekinu nie pomaga nastrojom.
Jasnym punktem był koreański KOSPI, który zyskał 0,3% dzięki Samsungowi – jego akcje podskoczyły o 4% po tym, jak sąd częściowo zablokował planowany osiemnastodniowy strajk pracowników.
Stary Kontynent zaczął tydzień bez wyraźnego kierunku. STOXX 600 spadł o 0,4%, paryski CAC40 stracił niemal procent, ale frankfurcki DAX i londyński FTSE lekko rosły – ciągnione przez sektor energetyczny i zbrojeniowy, które w obecnym otoczeniu geopolitycznym mają się znakomicie.
Fuzja energetyczna roku i inne ruchy korporacyjne
Największą transakcją dnia jest ogłoszona rano fuzja NextEra Energy z Dominion Energy – umowa wyceniana na około 67 miliardów dolarów, która stworzy największe regulowane przedsiębiorstwo energetyczne na świecie. Motywacja? Eksplodujący popyt na prąd ze strony centrów danych obsługujących sztuczną inteligencję. Akcje Dominion skoczyły w pre-markecie o ponad 14%.
Na przeciwnym biegunie znalazł się Regeneron Pharmaceuticals, który stracił ponad 11% po tym, jak jego lek na czerniaka (fianlimab) nie zdołał pokonać Keystrudy Mercka w badaniu klinicznym trzeciej fazy. Dla firmy to poważny cios, bo stawka sięgała miliardów dolarów potencjalnych przychodów.
Ciekawostka dnia: Berkshire Hathaway pod nowym CEO Gregiem Abelem otworzyło pozycję w Macy’s – niewielką jak na standardy konglomeratu (55 mln USD), ale wystarczającą, by rynek odczytał ją jako sygnał, iż ktoś w Omaha widzi wartość w tradycyjnym detalu mimo słabnącego konsumenta.
Tydzień rozstrzygnie Nvidia
Wszystkie oczy zwrócone są teraz na środę, kiedy wyniki kwartalne opublikuje Nvidia – najdroższa spółka świata i papierek lakmusowy całego boomu AI. Analitycy spodziewają się przychodów rzędu 78-80 miliardów dolarów, ze wzrostem segmentu centrów danych o ponad 87% rok do roku. Akcje Nvidii zyskały 36% od marcowego dołka, a indeks półprzewodników SOX poszedł w górę o ponad 60%. jeżeli Jensen Huang rozczaruje – choćby tonem komentarza na temat popytu w drugiej połowie roku – wyprzedaż może być bolesna. jeżeli pozytywnie zaskoczy, rynek znajdzie pretekst do kolejnego rajdu. W tym tygodniu zobaczymy też wyniki Walmarta, Targeta i Home Depot, które pokażą, jak naprawdę radzi sobie amerykański konsument w świecie benzyny po 5 dolarów za galon.
Co dalej?
Wall Street wchodzi w nowy tydzień z rekordami w lusterku wstecznym, ale z wyraźnie gęstniejącą atmosferą. Rosnące rentowności, droga ropa, niepewność geopolityczna i coraz bardziej jastrzębia retoryka banków centralnych tworzą mieszankę, w której choćby dobre wiadomości mogą nie wystarczyć. Historycznie spadek o ponad 1% po odczycie RSI powyżej 75 poprzedzał dalsze korekty rzędu 7% w kolejnych tygodniach. To oczywiście statystyka, nie wyrok. Ale warto mieć ją z tyłu głowy, zanim ktoś zdecyduje się kupować na obecnych poziomach.
Źródło: CNBC

3 godzin temu






