Wall Street wraca na rekordy

4 godzin temu

Wall Street dostała w ostatnich dniach niemal idealny zestaw informacji. Najpierw słabszy od oczekiwań PCE, później wyraźnie rozczarowujący NFP z dużymi rewizjami wcześniejszych danych, a teraz jeszcze spadek cen ropy. W efekcie inwestorzy praktycznie wycofali ze scenariusza bazowego kolejną podwyżkę stóp Fedu na najbliższym posiedzeniu. Prawdopodobieństwo utrzymania stóp bez zmian sięga w tej chwili około 80 proc. i rynek bardzo gwałtownie zaczął przekładać tę zmianę oczekiwań na ceny akcji.

S&P 500 wrócił dziś na rekordowe poziomy, przebijając maksimum z sierpnia. Nasdaq już wcześniej ustanowił historyczny rekord, a za wzrostami ponownie stoją przede wszystkim największe spółki technologiczne. Nie jest przypadkiem, iż właśnie ten segment reaguje najmocniej. Przy wycenach opartych na wysokich oczekiwaniach dotyczących przyszłych zysków każda zmiana oczekiwań wobec stóp procentowych ma ogromne znaczenie. Odsunięcie kolejnej podwyżki poprawia warunki dla technologii, a wraz z nimi dla całego indeksu.

PCE nie był przy tym żadnym przełomem. Inflacja przez cały czas pozostaje powyżej celu Fedu, a część pozytywnej niespodzianki wynikała z wcześniejszych rewizji. Raport o zatrudnieniu jest znacznie ważniejszy. We wrześniu gospodarka stworzyła zaledwie 29 tys. miejsc pracy, a dane za poprzednie miesiące zostały mocno obniżone. Rynek dostał więc nie tylko słaby miesięczny wynik, ale również sygnał, iż wcześniejsza kondycja rynku pracy była zawyżana przez kolejne szacunki. W połączeniu z łagodniejszym PCE wystarczyło to, aby jastrzębia część oczekiwań wobec Fedu wyraźnie się cofnęła.

Drugim sprzymierzeńcem Wall Street stała się ropa. Pod koniec września przepływy surowca z Zatoki Perskiej zaczęły wracać w kierunku poziomów obserwowanych przed wybuchem wojny. Wraz z poprawą podaży premia za ryzyko zaczęła znikać z cen ropy, a notowania WTI zeszły poniżej 90 dolarów za baryłkę. Brent również wyraźnie oddał wcześniejsze wzrosty. Dla rynku akcji to ważna zmiana, ponieważ tańsza energia oznacza mniejszą presję inflacyjną i mniejsze ryzyko, iż Fed zostanie zmuszony do reakcji na kolejny szok cenowy.

W ten sposób powstało środowisko, którego inwestorzy potrzebowali. Fed nie wygląda już na bank centralny przygotowujący się do natychmiastowej podwyżki, rynek pracy zaczyna hamować, inflacja nie przyspiesza tak mocno, jak obawiano się jeszcze kilka tygodni temu, a ropa przestała być źródłem kolejnego impulsu cenowego. Do tego w przyszłym tygodniu zaczyna się sezon wyników za trzeci kwartał.

I właśnie wyniki mogą teraz przejąć rolę głównego paliwa dla rynku. Oczekiwania są wysokie. Według obecnych prognoz zyski spółek z S&P 500 mają wzrosnąć w trzecim kwartale o około 30 proc. rok do roku. Szczególnie dużo zależy od sektora technologicznego i całego ekosystemu związanego z AI. o ile spółki pokażą, iż ogromne nakłady na centra danych, chipy i infrastrukturę rzeczywiście przekładają się na przychody i marże, inwestorzy mogą dostać kolejny argument do podbijania wycen.

Wysokie rentowności obligacji pozostają największym zagrożeniem dla tego scenariusza. Przy dziesięcioletnich obligacjach powyżej 5 proc. rynek może ignorować koszt pieniądza tak długo, jak długo wzrost zysków będzie wystarczająco mocny.

Wall Street wchodzi w sezon wyników z wyjątkowo sprzyjającym otoczeniem. Fed nie musi spieszyć się z podwyżką, rynek pracy wyraźnie hamuje, PCE nie przyniósł nowego impulsu inflacyjnego, a ropa oddała znaczną część wojennej premii. Wszystko to pomogło wynieść S&P 500 na nowy rekord. Teraz spółki muszą pokazać, iż za tym ruchem rzeczywiście stoi odpowiednia dynamika zysków.

Przy rekordowych indeksach i bardzo mocnym wzroście kursów margines błędu oczywiście jest niewielki. o ile wyniki lub prognozy rozczarują, rynek może gwałtownie zacząć kwestionować ceny, które jeszcze przed chwilą wydawały się uzasadnione. Hossa przez cały czas ma argumenty fundamentalne, ale wchodząc w sezon wyników, Wall Street nie może już liczyć wyłącznie na sprzyjające otoczenie makro. Teraz głos zabierają spółki.

Źródło: XTB / Mikołaj Sobierajski

Idź do oryginalnego materiału