Wall Street zdaje pierwszy test sezonu wyników. Zyski rosną mocno, ale widać też słabości

1 godzina temu

Sezon publikacji wyników za trzeci kwartał 2026 roku rozpoczął się w Stanach Zjednoczonych od wysokiego odsetka pozytywnych niespodzianek. Ich skala jest jednak wyraźnie mniejsza niż w poprzednich latach, a znaczną część wzrostu zysków generuje wąska grupa spółek związanych z technologią, sztuczną inteligencją i energią. To oznacza, iż dobre wyniki mogą nie wystarczyć, aby podtrzymać hossę na Wall Street.

Do końca ubiegłego tygodnia raporty kwartalne przedstawiło 9 proc. spółek wchodzących w skład indeksu S&P 500. Aż 84 proc. z nich wykazało zysk na akcję wyższy od konsensusu analityków. To wynik lepszy zarówno od pięcioletniej średniej wynoszącej 78 proc., jak i od średniej dziesięcioletniej na poziomie 77 proc.

Sam odsetek pozytywnych niespodzianek wygląda więc bardzo dobrze. Mniej przekonująca jest jednak ich wartość. Łącznie raportowane zyski przewyższyły oczekiwania jedynie o 2,6 proc., podczas gdy pięcioletnia średnia wynosi 7,5 proc., a dziesięcioletnia 8 proc. Innymi słowy, spółki najczęściej przechodzą nad poprzeczką ustawioną przez analityków, ale robią to z niewielkim zapasem.

Podobny obraz wyłania się z danych dotyczących sprzedaży. Przychody wyższe od prognoz pokazało 67 proc. raportujących firm, czyli mniej niż pięcioletnia średnia wynosząca 70 proc. Zagregowane przychody przebiły konsensus o 1,1 proc., wobec średniego zaskoczenia na poziomie 1,8 proc. z ostatnich pięciu lat.

Na tym etapie sezonu próba pozostaje niewielka, dlatego dane trzeba interpretować ostrożnie. Historyczne średnie odnoszą się do pełnych sezonów wynikowych, a nie tylko do pierwszych kilkudziesięciu raportów.

Zysk S&P 500 ma wzrosnąć o około 29 proc.

Mimo umiarkowanej skali zaskoczeń dynamika wyników pozostaje wysoka. Łączący dane już opublikowane z prognozami dla pozostałych spółek wskaźnik wzrostu zysków S&P 500 wynosi w tej chwili 29 proc. rok do roku. Tydzień wcześniej było to 29,4 proc., a na koniec września 29,2 proc.

Jeżeli ten rezultat utrzyma się do końca sezonu, będzie to trzeci kolejny kwartał, w którym zyski spółek z S&P 500 wzrosną o więcej niż 25 proc., oraz ósmy z rzędu kwartał dwucyfrowej poprawy. Przychody mają zwiększyć się o 12,6 proc., co oznaczałoby trzeci kolejny kwartał ich dwucyfrowego wzrostu.

Szacunki LSEG są nieco wyższe i wskazują na wzrost zysków w trzecim kwartale o około 30,6–31 proc. Różnica w stosunku do danych FactSet wynika m.in. z metodologii, składu konsensusu i momentu aktualizacji prognoz, nie zmienia jednak ogólnego obrazu: amerykańskie korporacje pozostają w fazie bardzo szybkiego wzrostu wyników.

Wzrost jest mocno skoncentrowany

Najważniejszym zastrzeżeniem pozostaje struktura poprawy. Około dwóch trzecich oczekiwanego wzrostu zysków generują sektor technologiczny oraz największe spółki korzystające z boomu na sztuczną inteligencję, w tym Alphabet, Amazon i Meta Platforms. Zyski producentów półprzewodników miały wzrosnąć o około 136 proc. rok do roku, choć byłaby to dynamika słabsza niż w drugim kwartale.

Jeszcze wyraźniej skalę koncentracji pokazują obliczenia HSBC przytaczane przez Reutersa. Po wyłączeniu grupy „Magnificent Seven” oraz sektorów technologicznego i energetycznego zyski pozostałych spółek S&P 500 miały zwiększyć się tylko o około 5 proc., wobec 14 proc. w poprzednim kwartale. Oznacza to, iż za imponującym wynikiem całego indeksu kryje się znacznie mniej spektakularna kondycja szerokiego rynku.

FactSet szacuje, iż wzrost zysków zanotuje dziesięć z jedenastu sektorów. Najmocniej mają wypaść energia, technologie informacyjne, usługi komunikacyjne i surowce. Jedynym sektorem ze spodziewanym spadkiem zysków jest ochrona zdrowia, gdzie w ostatnich dniach analitycy dodatkowo obniżali prognozy.

Banki pokazały siłę

Otwierające sezon duże banki przedstawiły wyniki, które trudno ocenić jednoznacznie. JPMorgan Chase wypracował 15,3 mld dolarów zysku netto, o 6 proc. więcej niż rok wcześniej, przy raportowanych przychodach wynoszących 50,2 mld dolarów. Szczególnie mocno wypadł handel akcjami, którego przychody wzrosły o 49 proc. Jednocześnie bank utworzył 539 mln dolarów dodatkowych rezerw i zwrócił uwagę na ryzyka związane z uporczywą inflacją, rosnącymi stopami procentowymi, wysokimi wycenami aktywów oraz sytuacją geopolityczną.

Goldman Sachs osiągnął 18,68 mld dolarów przychodów i 5,29 mld dolarów zysku netto. Był to drugi najwyższy kwartalny poziom przychodów w historii banku, a zysk na akcję wyniósł 17,01 dolara.

Gorzej prezentowały się niektóre elementy raportów banków bardziej zależnych od tradycyjnej działalności kredytowej. Wells Fargo przebił prognozę zysku na akcję, ale rozczarował przychodami i wynikiem odsetkowym. Bank of America wykazał 30 mld dolarów przychodów oraz 6,9 mld dolarów zysku netto. Rezultat został jednak obciążony kwotą 1,2 mld dolarów związaną z ugodą regulacyjną; po jej wyłączeniu zysk netto wyniósł 8,1 mld dolarów.

Wyniki sektora finansowego potwierdzają zatem odporność amerykańskiej gospodarki i utrzymującą się aktywność klientów, ale pokazują też presję ze strony kosztów finansowania, wydatków operacyjnych oraz coraz bardziej wymagającego otoczenia rynkowego.

Poprzeczka dla spółek jest ustawiona wysoko

Inwestorzy muszą w tej chwili zmierzyć się z paradoksem. Prognozowany wzrost zysków jest wyjątkowo mocny, ale w dużej mierze został już uwzględniony w cenach akcji. FactSet wylicza, iż wskaźnik prognozowanej ceny do zysku dla S&P 500 wynosi 19,0. Jest wprawdzie niższy od pięcioletniej średniej na poziomie 19,8, ale odpowiada niemal dokładnie średniej dziesięcioletniej wynoszącej 19,1.

Jednocześnie rynek mierzy się z wyższymi rentownościami obligacji, drogą ropą i pytaniami o trwałość ogromnych nakładów na infrastrukturę sztucznej inteligencji. W takich warunkach samo przebicie konsensusu może okazać się niewystarczające. najważniejsze będą prognozy zarządów, marże oraz deklaracje dotyczące inwestycji w 2027 roku.

W rozpoczynającym się tygodniu raporty ma opublikować 79 spółek z S&P 500, w tym pięć firm należących do Dow Jones Industrial Average. Dopiero ta fala publikacji pozwoli ocenić, czy wysoka dynamika zysków ma szerokie podstawy, czy pozostaje przede wszystkim efektem wyników kilku największych beneficjentów boomu technologicznego.

Pierwsze dane dają więc Wall Street powody do optymizmu, ale nie stanowią jeszcze jednoznacznego potwierdzenia siły całego rynku. Sezon zaczął się wzrostowo – problem w tym, iż oczekiwania inwestorów rosną niemal równie gwałtownie jak zyski spółek.

Źródła: FactSet, Reuters

Idź do oryginalnego materiału