Waluty surowcowe wchodzą w 2026 rok w naprawdę mocnym stylu, korzystając z połączenia „risk‑on” na rynkach akcji oraz dynamicznych wzrostów cen metali szlachetnych i przemysłowych. Australijski dolar zyskuje dziś około 0,4% wobec dolara amerykańskiego, a para AUD/USD oscyluje w rejonie 0,67, wspierana zarówno przez lepszy sentyment do ryzyka, jak i rosnące ceny złota, srebra czy aluminium, które inwestorzy traktują jako naturalny beneficjent trwającej hossy na metalach oraz oczekiwań na dalsze obniżki stóp w USA. Jednocześnie rynek wycenia coraz bardziej wyraźną dywergencję między Fed a RBA: podczas gdy w USA wciąż mówi się o dodatkowym luzowaniu polityki pieniężnej w 2026 roku, w Australii inwestorzy zaczynają zakładać zakończenie cyklu cięć, a choćby nadchodzące podwyżki stóp procentowych, co może czynić z AUD alternatywę strategii Carry Trade.
Mocnym tłem dla walut surowcowych jest szeroki rajd na aktywach ryzykownych, który rozpoczął się pierwszego dnia handlu w 2026 roku: azjatyckie indeksy zanotowały najlepszy start roku od ponad dekady, a indeksy technologiczne w regionie – od Hong Kongu po parkiety w Korei i na Tajwanie – biły historyczne maksima, napędzane euforią wokół AI, półprzewodników i chińskich czempionów technologicznych. Złoto rośnie o ponad 1,5%, srebro skacze o około 4%, a miedź kontynuuje rajd na nowe rekordy, co jest klasycznym paliwem dla walut takich jak AUD czy CAD, które historycznie silnie korelują z cyklem cen surowców i globalnym przemysłowym ożywieniem.
Trwająca hossa na surowcach
Na tym tle ciekawie wygląda sytuacja na parze EUR/USD, która mimo konsensusu wielu strategów na wzrost w kierunku 1,20 do końca 2026 roku zaczyna rok z potknięciem i lekkim osłabieniem euro w okolice 1,17. Optymistyczne prognozy dla wspólnej waluty opierają się w dużej mierze na założeniu, iż EBC zakończył cykl obniżek i w drugiej połowie roku będzie mógł choćby rozważać lekkie zacieśnianie, podczas gdy Fed ma przed sobą dalsze cięcia, ale już teraz widać, iż to założenie jest kruche: słabsze dane przemysłowe ze strefy euro oraz uporczywa inflacja w USA mogą ograniczyć przestrzeń zarówno do agresywnych podwyżek w Europie, jak i do głębokich cięć za oceanem.
Co więcej, różnica rentowności 2‑letnich obligacji niemieckich i amerykańskich zbliża się do poziomów, które w poprzednich latach okazywały się trudne do utrzymania – a gdy ten spread zawracał, EUR/USD często wchodził w fazę korekty lub dłuższego osłabienia. Dla inwestorów oznacza to, iż choć fundamentalna narracja „słabszy dolar w 2026 roku” i „mocniejsze waluty surowcowe na fali hossy rynku metali” pozostaje atrakcyjna, gonienie EUR/USD wysoko z obecnych poziomów może być ryzykowne, podczas gdy taktyczne pozycjonowanie pod siłę AUD, NZD czy CAD, może wydawać się bardziej selektywnym sposobem zagrania scenariusza globalnego odbicia i trwającej hossy na surowcach, o ile na rynku nie pojawi się zapalnik do nagłych i trwałych zmian trendów/obecnych założeń.
Źródło: Mateusz Czyżkowski, XTB

18 godzin temu







