22 stycznia był ostatnim dniem członkostwa Stanów Zjednoczonych w Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Decyzja ta stanowi jedno z najbardziej znaczących wydarzeń w globalnej polityce zdrowotnej ostatnich lat i symbolicznie zamyka epokę bezwarunkowego zaufania do scentralizowanych instytucji międzynarodowych systemu ONZ. Od razu po zaprzysiężeniu w styczniu 2025 roku nowa administracja prezydenta Donalda Trumpa formalnie uruchomiła procedurę wyjścia USA z organizacji, wskazując na jej chroniczną niewydolność, brak realnych reform oraz postępujące upolitycznienie działań. Według strony amerykańskiej WHO nie wywiązała się ze swojej podstawowej roli podczas pandemii COVID-19, zwłaszcza w zakresie wczesnego ostrzegania, transparentności informacji oraz odporności na naciski ze strony państw autorytarnych.
Pandemia obnażyła fundamentalne słabości globalnego zarządzania zdrowiem publicznym. Decyzje podejmowane były z opóźnieniem, komunikaty często miały charakter polityczny, a nie operacyjny, zaś najważniejsze działania i tak realizowane były na poziomie poszczególnych państw narodowych. WHO nie pełniła roli skutecznego koordynatora, ale raczej komentatora wydarzeń, pozbawionego narzędzi egzekwowania własnych rekomendacji, ale jednocześnie roszczącego sobie coraz większe ambicje normatywne.
Szczególną rolę w tej krytyce odgrywa kwestia wpływu Chin. Reakcja WHO na pierwsze sygnały płynące z tego kraju, powściągliwość wobec działań Pekinu oraz niechęć do otwartego kwestionowania oficjalnej narracji chińskich władz znacząco podważyły wiarygodność organizacji. Pandemia pokazała, iż WHO jest podatna na presję polityczną państw autorytarnych, które potrafią skutecznie wykorzystywać swoje wpływy dyplomatyczne i finansowe. A dla Stanów Zjednoczonych oznaczało to sytuację paradoksalną, w której kraj będący największym płatnikiem organizacji miał bardzo ograniczony wpływ na jej działania, podczas gdy Chiny, z o wiele mniejszym wkładem finansowym zyskiwały realną zdolność kształtowania agendy i narracji całej organizacji.
Strukturalna niewydolność WHO jest jednym z kluczowych argumentów przemawiających za wyjściem USA. Organizacja funkcjonuje w modelu, w którym odpowiedzialność za decyzje jest rozmyta, a konsekwencje rekomendacji ponoszą wyłącznie państwa członkowskie. WHO nie odpowiada za skutki gospodarcze, społeczne i fiskalne swoich zaleceń, mimo iż mają one bezpośredni wpływ na funkcjonowanie państw, rynków pracy i systemów ochrony zdrowia poszczególnych państw. Brak jest również mechanizmów korekty i rozliczalności, co sprzyja formułowaniu ogólnych, abstrakcyjnych wytycznych, oderwanych od lokalnych realiów. Problem ten pogłębia sposób finansowania organizacji. Zdecydowana większość budżetu WHO pochodzi z dobrowolnych, celowych wpłat, co w praktyce oznacza, iż agenda organizacji kształtowana jest przez wąską grupę największych płatników oraz prywatnych darczyńców. Taki model osłabia neutralność WHO i sprzyja selektywnemu podejściu do problemów zdrowotnych, zgodnemu z politycznymi lub ideologicznymi priorytetami donorów. W efekcie WHO staje się instytucją o dużych ambicjach regulacyjnych, ale ograniczonej skuteczności operacyjnej.
Decyzję USA można uznać za próbę odzyskania suwerenności decyzyjnej i racjonalizacji polityki zdrowotnej. Wyjście z WHO nie oznacza rezygnacji z międzynarodowej współpracy, ale zmianę jej formuły. Zamiast scentralizowanej, kosztownej i politycznie uwikłanej organizacji globalnej, USA zapowiadają rozwój bilateralnych i regionalnych porozumień, opartych na wymianie danych, współpracy naukowej i konkurencji instytucjonalnej. Taki model jest bardziej elastyczny, sprzyja innowacyjności i pozwala zachować demokratyczną kontrolę nad decyzjami. Na tym tle szczególnie interesująco prezentuje się pozycja Polski w WHO. Polska jest państwem o znacznym potencjale gospodarczym, zaliczanym do grona dwudziestu największych gospodarek świata, jednak jej realny wpływ polityczny i dyplomatyczny pozostaje wyraźnie poniżej tego potencjału. W międzynarodowych rankingach soft power Polska plasuje się dopiero w trzeciej dziesiątce, co wskazuje na trwałą dysproporcję między siłą gospodarczą a zdolnością kształtowania globalnych polityk.
W praktyce Polska przyjęła rolę biernego uczestnika WHO. Płacąc składki członkowskie w wysokości około 16 mln zł rocznie, nie uzyskuje choćby minimalnego wpływu na agendę organizacji ani na jej strategiczne decyzje. Aktywność dyplomatyczna w obszarze zdrowia ma charakter reaktywny i resortowy, ograniczając się do biernego wdrażania wskazanych rozwiązań. Decyzje podejmowane są głównie na poziomie Ministerstwa Zdrowia, z pominięciem perspektyw gospodarczych, finansowych i społecznych. Brakuje systemowych mechanizmów koordynacji międzyresortowej, które uwzględniałyby interesy stabilności finansów publicznych, konkurencyjności gospodarki czy bezpieczeństwa społecznego. Praktyka ta ujawniła się szczególnie wyraźnie w negocjacjach tzw. traktatu pandemicznego. Polska wstrzymała się od głosu, nie budując wcześniej koalicji, nie proponując alternatywnych rozwiązań i nie wykorzystując procesu negocjacyjnego do wzmocnienia swojej pozycji. Była to decyzja defensywna, a nie element spójnej strategii, co dobrze ilustruje ograniczoną sprawczość polskiej dyplomacji zdrowotnej.
WHO niewątpliwie pełni istotną funkcję dla małych, biedniejszych państw, które nie dysponują własnymi systemami monitorowania zagrożeń, zapleczem eksperckim ani zdolnościami produkcyjnymi w zakresie leków czy szczepionek. Dla nich dostęp do wiedzy, koordynacji i wsparcia technicznego może mieć realną wartość. Jednak dla państw średnich i dużych, o rozwiniętych systemach ochrony zdrowia, silnych instytucjach i zapleczu naukowym, korzyści z członkostwa w WHO są coraz bardziej wątpliwe. Koszty finansowe i polityczne często przewyższają realne zyski, a wpływ na decyzje organizacji pozostaje symboliczny.
Wyjście Stanów Zjednoczonych z WHO powinno więc być impulsem do poważnej refleksji także w Polsce. Nie chodzi o prostą rezygnację z uczestnictwa, ale o fundamentalne pytanie o sens obecnego modelu współpracy: czy WHO w obecnym kształcie rzeczywiście służy interesom państw rozwiniętych, czy raczej utrwala system, w którym odpowiedzialność jest rozproszona, wpływy asymetryczne, a realna sprawczość ograniczona. Dla Polski dalsza bierność w tym obszarze nie jest neutralna, jest strategicznym obciążeniem w świecie, w którym zdrowie stało się jednym z kluczowych pól globalnej rywalizacji politycznej i gospodarczej.
WEI również zajmował się tematyką WHO w raporcie Andrzeja Strojnego pt. Polska w WHO. Krajowe wyzwania w globalnej perspektywie.
Felietony publikowane na naszej stronie przedstawiają poglądy autora, a nie oficjalne stanowisko Warsaw Enterprise Institute.

2 godzin temu














