Wi-Fi w pociągu: jest, ale nie działa. PKP Intercity odpowiada na pytania posłanki

3 godzin temu
Zdjęcie: Detailed close-up of a smartphone screen displaying network and connectivity icons.


Ponad 600 wagonów bez Wi-Fi. Procedury obsługi awarii — w opracowaniu. Informacji o odcinkach bez zasięgu — brak, i nie planuje się ich udostępniać. Taki obraz wyłania się z odpowiedzi PKP Intercity na interwencję posłanki Pauliny Matysiak.

Na początku czerwca posłanka napisała pismo do prezesa zarządu spółki w sprawie jakości i dostępności Internetu pokładowego w pociągach. Pretekstem były skargi pasażerów: ikona Wi-Fi świeci, hasło się przyjmuje, strona i tak się nie ładuje. Odpowiedź przynosi sporo konkretnych liczb i co najmniej tyle samo pytań bez odpowiedzi.

31 procent wagonów bez internetu — i tak do 2030 roku

PKP Intercity przyznaje wprost: według stanu na 1 stycznia 2026 roku spośród 1952 wagonów w flocie ponad 600 nie ma w ogóle instalacji Wi-Fi. Spółka podkreśla, iż braki nie dotyczą konkretnej kategorii pociągu — wagony bez sieci jeżdżą losowo wymieszane w składach TLK, IC i EIC, w pierwszej i drugiej klasie, w komunikacji krajowej i międzynarodowej. Elektryczne zespoły trakcyjne są pod tym względem w lepszej sytuacji — Wi-Fi działa w całej flocie EZT, w tym w Pendolino, Dartach i Flirtach.

Plan uzupełnienia reszty wagonów sięga końca II kwartału 2030 roku. Do tego czasu spółka zakłada montaż sieci w kolejnych kilkuset jednostkach — częściowo w ramach modernizacji, częściowo jako doposażenie eksploatowanych składów.

Sygnał albo sprzęt — skąd pasażer ma to wiedzieć?

Posłanka Matysiak od początku stawiała trafne pytanie: choćby jeżeli wagon ma router, to skąd podróżny wie, czemu Internet nie działa? Odpowiedź spółki jest precyzyjna, ale nie rozwiązuje problemu.

PKP Intercity wyjaśnia, iż za sieć wewnątrz pociągu odpowiadają spółkowe routery, anteny i switche. Za to, co dzieje się poza pociągiem — już nie. Jakość i ciągłość sygnału zależą od operatorów komórkowych, a brak dostępu wynika zwykle z ograniczeń zasięgu na danym odcinku lub przeciążenia stacji bazowych. Spółka montuje wzmacniacze sygnału GSM, które mają łagodzić punktowe zaniki — i przyznaje, iż to skuteczne rozwiązanie.

Ale na pytanie, czy pasażerowie mogą dowiedzieć się przed podróżą lub w jej trakcie, iż na jakimś odcinku trasy mogą mieć problemy z Internetem, odpowiedź jest jednoznaczna: nie i nie planujemy tego zmieniać. Uzasadnienie? Zasięg zależy nie tylko od rozmieszczenia masztów, ale też od czynników atmosferycznych i awarii infrastruktury — zmiennych zbyt nieprzewidywalnych, żeby je z góry komunikować.

Konduktor może zrestartować router. I tyle.

Z odpowiedzi wynika też, co może zrobić konduktor, gdy pasażer skarży się na brak Wi-Fi. Konkretnie: restart systemu i zgłoszenie usterki przez dedykowaną aplikację do zakładu macierzystego. Nic więcej.

Spółka przyznaje, iż personel nie jest zobowiązany do informowania pasażerów ani o dostępności usługi, ani o przyczynach zakłóceń. To, iż Wi-Fi jest w danym wagonie dostępne, komunikują pasażerom piktogramy na ścianach. Procedury kompleksowej obsługi awarii Wi-Fi są na razie — jak ujmuje to odpowiedź — „w trakcie opracowywania”, podobnie jak scentralizowany system alarmowania o usterkach. Wdrażany jest za to system WiFix, który ma umożliwiać zdalne monitorowanie urządzeń sieciowych w wagonach i planowanie napraw.

Bezpłatna usługa, zerowa odpowiedzialność

Najbardziej rozczarowujący fragment odpowiedzi dotyczy praw pasażerów. Spółka przywołuje tu regulamin korzystania z bezpłatnego Wi-Fi, z którego wynika, iż dostęp do Internetu nie jest usługą gwarantowaną, nie wpływa na cenę biletu i nie wchodzi w skład umowy przewozu. Odpowiedzialność spółki za brak dostępności usługi jest — wprost z regulaminu — wyłączona, bo jest ona nieodpłatna i niekomercyjna. Pasażer może złożyć reklamację, ale decyzja zależy od indywidualnej oceny sprawy.

Innymi słowy: Wi-Fi jest komunikowane jako dostępna usługa, a kiedy nie działa, formalna odpowiedzialność przewoźnika wynosi zero.

Jedna dobra wiadomość

Jest też odpowiedź, którą pasażerowie przyjmą z zadowoleniem. Problem różnych standardów logowania — w jednym wagonie wystarczyło kliknąć „połącz”, w innym trzeba było podać e-mail albo zaakceptować zgody marketingowe — spółka deklaruje jako rozwiązany. Prace ujednolicające zostały zakończone: skorzystanie z Wi-Fi wymaga teraz wyłącznie akceptacji regulaminu na stronie powitalnej, bez podawania jakichkolwiek danych osobowych i bez zgód marketingowych. Wcześniejsze różnice wynikały z tego, iż systemy Wi-Fi instalowano na przestrzeni wielu lat, we współpracy z różnymi wykonawcami i przy różnych możliwościach technicznych.

Idź do oryginalnego materiału