
Według opublikowanego właśnie raportu NASA nieudana i wizerunkowo katastrofalna misja w przestrzeni kosmicznej Starliner z roku 2024 mająca przetestować księżycowy statek kosmiczny zakończyła się klęską z powodu zaniedbań producenta – Boeinga oraz CCP, sztandarowego programu komercjalizacji lotów kosmicznych wprowadzonego za pierwszej prezydentury Donalda Trumpa.
Jest to kolejny problem Boeinga dokładający się do ostatnio ujawnionych problemów z KC-46 – powietrznym tankowcem, którego ze względu na ujawnione wady bomu ładunkowego i problemy z integracją gogli widzenia nocnego na stan nie może przyjąć USAF.
311-stronicowy raport NASA dotyczący tego problemu wspomina o znanych już w tej chwili problemach technicznych Starlinera, ale przypisuje niepowodzenie misji problemom organizacyjnym.
W raporcie NASA stwierdziła, iż choć przez cały czas nie jest pewna, jakie konkretnie błędy techniczne popełnił Boeing, mimo iż w tej chwili dyskutowane są one choćby w Kongresie i mediach, zaufanie koncernowi w kwestii planowania i wykonywania misji było błędem. Administrator NASA Jared Isaacman przyznał się do błędów popełnionych także przez kierownictwo Agencji choć, jak zauważył, problemy techniczne ze Starlinerem podczas lotu załogowego powstały z powodu błędów w kierownictwie i nadzorze. Jednak nie sprecyzował czy chodzi tylko o błędy nadzoru Agencji, czy powstały one także po stronie Boeinga. Niezależnie, gdzie była przyczyna, to w ich efekcie trzeba było pozostawić astronautów Butcha Wilmore’a i Suni Williams na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej na wiele miesięcy.
„Załoga bezpiecznie wróciła do kraju, ale obrana przez nas droga nie odzwierciedlała w pełni potencjału NASA” – powiedział Isaacman. Jak dodał, kontrolerzy lotu i załoga podjęli adekwatne decyzje, które doprowadziły do bezpiecznego dotarcia astronautów na ISS, zauważając, iż „gdyby podjęto inne decyzje… wynik tej misji mógłby być zupełnie inny”.
Problemy techniczne Starlinera były poważne: niewystarczająco testowano układ napędowy statku, wskaźniki telemetrii były niskie, brakowało danych urządzeń pokładowych z dwóch wcześniejszych testów lotów orbitalnych, co uniemożliwiło adekwatną diagnostykę i doprowadziło do tego, iż anomalie w funkcjonowaniu statku po prostu zlekceważono.
Z drugiej strony NASA przyznała, iż miała ograniczony wgląd w dane na poziomie podwykonawców, co uniemożliwiło jej weryfikację gotowości systemów Starlinera. Pod presją harmonogramu także „wymusiła podjęcie restrykcyjnej inicjatywy redukcji ryzyka”, a model wspólnej odpowiedzialności w ramach Commercial Crew Program’s (CCP) „był słabo zrozumiany i niespójnie stosowany”, co prowadziło do braku lub odpowiedzialności za krytyczne problemy.
„W raporcie widać, iż niewłaściwie zastosowana wiedza i brak nadzoru wynikają z faktu, iż mieliśmy bardzo duże zaufanie do producenta, opierając się na jego dotychczasowych wynikach w innych programach” – powiedział Isaacman.
Z raportu wynika, iż cały program CCP był źle skonstruowany, bowiem kładziono bardzo duży nacisk na autonomię dostawców i dostarczanie sprzętu jako „zamkniętej puszki, która ma być gotowa o działania”, co kłóciło się z „tradycyjną kulturą rygorystycznego podejścia NASA do kwestii technicznych”. Tymczasem kierownictwo CCP i Boeinga mając praktycznie wolną rękę w swoich działaniach było „zbyt tolerancyjne wobec ryzyka i lekceważące odmienne poglądy”. W efekcie NASA była zbyt bierna w kwestii rozwoju Starlinera, Boeing zbyt zależny od podwykonawców i w dodatku nie dysponował wystarczającymi bazami wiedzy zakresie inżynierii systemów, a CCP bardziej interesował sukces misji niż bezpieczeństwo statku. W tej sytuacji dużym szczęściem było, iż nie powtórzyła się katastrofa „Columbii”.
„NASA dopuściła, aby nadrzędne cele programowe, polegające na posiadaniu dwóch dostawców zdolnych do transportu astronautów na orbitę i z powrotem, wpływały na decyzje inżynieryjne i operacyjne, zwłaszcza w trakcie i bezpośrednio po misji. Naprawiamy te błędy” – powiedział Isaacman.
Jednak ani on, ani zastępca administratora NASA Amit Kshatriya nie odpowiedzieli na pytania mediów czy tak druzgocący w wymowie raport skończy się karami lub zmianami w kierownictwie NASA lub Boeinga. Program Starliner, co zaznaczyła NASA od razu, będzie kontynuowany.
„W ciągu 18 miesięcy od naszego lotu testowego Boeing poczynił znaczne postępy w działaniach naprawczych w związku z napotkanymi problemami technicznymi i wprowadził istotne zmiany kulturowe w całym zespole, które są bezpośrednio zgodne z ustaleniami raportu. Ściśle współpracujemy z NASA, aby zapewnić gotowość do przyszłych misji Starliner i przez cały czas realizujemy wizję NASA dotyczącą dwóch dostawców komercyjnych załóg” – stwierdził Boeing w oświadczeniu dla branżowego portalu technicznego The Register.
Wiadomo też, iż CCP, jako program, przez cały czas będzie działać.
„CCP to bardzo udany program. Pomógł przywrócić amerykańskie możliwości lotów kosmicznych po ponad dekadzie od wycofania wahadłowców kosmicznych ze służby” – stwierdził Isaacman, dodając, iż NASA korzysta z wiedzy i doświadczenia prywatnego przemysłu od początku programu kosmicznego.
„Poleganie na przemyśle, aby osiągnąć ten cel jest jedną z naszych mocnych stron” – powiedział Isaacman, dodając, iż NASA również ma wiele do zrobienia. „Z pewnością są rzeczy, które możemy zrobić lepiej, aby osiągnąć nasze cele, a pierwszym krokiem jest rozmowa, którą dziś prowadzimy”.
Jednak, jak zauważyli analitycy, może to oznaczać, iż ludzie, którzy popełnili błędy i pracują przez cały czas w Boeingu i CCP nie zostaną w ogóle z nich rozliczeni.
Pełna wersja raportu: https://www.nasa.gov/wp-content/uploads/2026/02/nasa-report-with-redactions-021926.pdf?emrc=76e561

2 godzin temu













