Najbliższe tygodnie mogą przesądzić o kierunku brytyjskiej polityki pieniężnej i fiskalnej. W środę rynek pozna wrześniową inflację, tydzień później kanclerz skarbu John Healey przedstawi budżet, a 5 listopada Bank Anglii zdecyduje o stopach procentowych. Inwestorzy niemal w pełni wyceniają już podwyżkę.
Publikowane 21 października dane za wrzesień będą jednym z najważniejszych odczytów makroekonomicznych w Wielkiej Brytanii w tym roku. Konsensus rynkowy zakłada wzrost rocznej inflacji CPI do 3,4 proc. z 3,1 proc. w sierpniu. Inflacja bazowa, nieuwzględniająca m.in. energii i żywności, miałaby przyspieszyć z 2,6 do 2,8 proc.
Punktem wyjścia jest już wyraźne pogorszenie sytuacji cenowej. Według Office for National Statistics inflacja CPI wzrosła w sierpniu do 3,1 proc. z 2,9 proc. w lipcu, osiągając najwyższy poziom od pięciu miesięcy. Największy wkład miały koszty transportu, przede wszystkim paliw. Inflacja w usługach utrzymała się na poziomie 3,4 proc., a bazowy CPI wyniósł 2,6 proc.
Najważniejszym źródłem presji pozostaje energia. Od 1 października limit rachunków dla typowego gospodarstwa domowego objętego taryfą standardową wzrósł o 4 proc., z 1663 do 1723 funtów rocznie. Podwyżkę napędziły przede wszystkim wyższe hurtowe ceny gazu związane z przedłużającym się konfliktem na Bliskim Wschodzie.
Bank Anglii jest coraz bliżej podwyżki
Bank Anglii utrzymuje główną stopę na poziomie 3,75 proc., ale wrześniowe posiedzenie ujawniło coraz bardziej jastrzębie nastawienie. Za pozostawieniem stóp bez zmian głosowało sześciu członków Monetary Policy Committee, natomiast trzech opowiedziało się już za podwyżką do 4 proc.
Bank ocenia, iż inflacja może wzrosnąć do około 3,75 proc. w czwartym kwartale 2026 r., a na początku przyszłego roku nieznacznie przekroczyć 4 proc. Władze monetarne podkreślają, iż największym zagrożeniem nie jest sam jednorazowy wzrost cen paliw i energii, ale jego przeniesienie na oczekiwania inflacyjne, płace oraz cenniki przedsiębiorstw.
Rynek traktuje listopadową podwyżkę jako scenariusz bazowy. Według notowań kontraktów opartych na stopie SONIA prawdopodobieństwo ruchu o 25 punktów bazowych 5 listopada wynosiło po zamknięciu rynku 16 października około 93 proc.
Podobny zwrot widać w prognozach ekonomistów. W najnowszej ankiecie Reutersa 54 z 63 respondentów oczekiwało podwyżki do 4 proc. Jeszcze miesiąc wcześniej blisko 90 proc. ankietowanych zakładało utrzymanie stóp bez zmian do końca roku. Nie ma jednak porównywalnie silnego konsensusu w sprawie kolejnych podwyżek w 2027 r.
Gospodarka rośnie, ale jej fundamenty nie są jednoznaczne
Bank Anglii nie może przy tym ignorować słabszych sygnałów z rynku pracy. Ostatnie pełne dane ONS pokazały stopę bezrobocia na poziomie 4,9 proc. w okresie od maja do lipca. Wstępna liczba pracowników objętych systemem PAYE spadła w sierpniu o 145 tys. rok do roku, a liczba wakatów obniżyła się do 702 tys. Jednocześnie regularne wynagrodzenia rosły nominalnie o 3,5 proc., znacznie wolniej niż w poprzednich latach.
Obraz aktywności gospodarczej jest jednak bardziej odporny, niż można byłoby oczekiwać. PKB wzrósł w sierpniu o 0,1 proc. miesiąc do miesiąca, a w okresie trzech miesięcy do sierpnia zwiększył się o 0,7 proc. W samym sierpniu wzrost zapewnił przemysł, podczas gdy sektor usług pozostawał w stagnacji.
To właśnie ta kombinacja – relatywnie mocniejszy wzrost, podwyższona inflacja i wciąż słabszy rynek pracy – tworzy dla Banku Anglii wyjątkowo trudne środowisko. Podwyżka może ograniczyć ryzyko utrwalenia inflacji, ale jednocześnie dodatkowo podniesie koszty kredytów hipotecznych i finansowania przedsiębiorstw.
Budżet pod wpływem rynku obligacji
Pomiędzy publikacją danych inflacyjnych a decyzją Banku Anglii znajdzie się jeszcze budżet zaplanowany na 28 października. Kanclerz John Healey zapowiada, iż zostanie on oparty na dyscyplinie fiskalnej i będzie zgodny z regułami dotyczącymi długu oraz finansowania bieżących wydatków.
Pole manewru jest jednak ograniczone. Reuters szacuje, iż po wzroście rentowności obligacji bufor względem reguł fiskalnych skurczył się z około 24 mld funtów w marcu do 8,5-16 mld funtów. Rentowność 30-letnich obligacji skarbowych przejściowo przekroczyła w październiku 6 proc., dlatego inwestorzy będą szczególnie wyczuleni na niezapowiedziany wzrost wydatków lub zadłużenia.
Rząd rozważa pomoc dla gospodarstw domowych dotkniętych wysokimi kosztami energii, ale każdy szeroki program osłonowy musiałby zostać sfinansowany podwyżkami podatków, oszczędnościami albo dodatkowym długiem. Pierwsze dwie możliwości są politycznie trudne, trzecia mogłaby zaś podbić rentowności obligacji i jeszcze bardziej utrudnić Bankowi Anglii walkę z inflacją.
Środowy odczyt ustawi rynek
Inflacja wyższa od oczekiwanych 3,4 proc. niemal przesądziłaby listopadową podwyżkę i mogłaby wzmocnić funta, ale zarazem zwiększyć presję na brytyjskie obligacje. Odczyt wyraźnie niższy od prognoz dałby chwilową ulgę rządowi oraz kredytobiorcom, choć prawdopodobnie nie wystarczyłby do całkowitego wycofania przez rynek oczekiwań na ruch Banku Anglii.
Najważniejsze pytanie nie brzmi już zatem, czy Wielka Brytania mierzy się z kolejnym skokiem inflacji. Rynek zastanawia się przede wszystkim, jak długo potrwa szok energetyczny – i ile podwyżek stóp gospodarka będzie w stanie udźwignąć, zanim lekarstwo zacznie być równie kosztowne jak sama choroba.

2 godzin temu




