Wielka manipulacja na rynku miedzi. Koncern stracił przez tradera 2,6 mld USD

1 godzina temu

Legendarny trader, Yasuo Hamanaka, naraził wielki japoński koncern na 2,6 mld USD straty, stanowiła 14-krotność zysku z poprzedniego roku. Chciał być wielki, zyskał ksywę Król Miedź. Skończył marnie. A procesy toczyły się latami.

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Kim był Yasuo Hamanaka?
  • Jak Hamanaka zrobił wielką karierę w tradingu?
  • Jaką strategię stosował Hamanaka?
  • W jaki sposób naraził na wielką stratę koncern Sumitomo?
  • Jak skończył Hamanaka?

W czerwcu 1996 roku światowe rynki surowców zatrzęsły się w posadach. Japoński gigant Sumitomo Corporation ogłosił wówczas stratę, która wydawała się niemal niemożliwa: 2,6 mld USD. Tak, dobrze czytacie: dwa przecinek sześć miliarda dolarów. To równowartość dzisiejszych ok. 5 mld USD po uwzględnieniu inflacji. Strata ta stanowiła 14-krotność zysku grupy z 1995 roku! Za tą stratą stał jeden człowiek.

Yasuo Hamanaka – Wszechwładny Pan Pięć Procent

Yasuo Hamanaka urodził się w 1950 roku. Jego kariera w finansach przebiegała w imponujący sposób. Wyspecjalizował się w rynku surowców. adekwatna historia Hamanaki zaczyna się w 1986 roku, kiedy stanął na czele zespołu traderów kontraktów terminowych na miedź w firmie Sumitomo. Koncern ten to jedna z największych japońskich keiretsu — luźno powiązanych grup niezależnych, ale współpracujących ze sobą spółek. Początki koncernu sięgają końca XVI wieku. Działalność Sumitomo obejmuje praktycznie wszystko: handel międzynarodowy, wydobycie surowców, chemię, elektronikę, transport, media, nieruchomości, rolnictwo.

Hamanaka stał się w Sumitomo kimś więcej niż zwykłym maklerem. Był tak pracowity i skuteczny, iż zdobywał coraz mocniejszą pozycję. Jego potęga rosła i rosła, wraz z tym rosły jego możliwości na rynku. Doszło do tego, iż przez ponad dekadę kontrolował on, według szacunków, około… 5% światowego handlu miedzią. To dlatego miał przydomek Mr. Five Percent – czyli Pan Pięć Procent. Hamanaka cieszył się niemal mitycznym statusem na giełdzie London Metal Exchange (LME).

Hamanaka zaczął realizować swój plan dominacji w 1989 roku, po nawiązaniu kontaktu z Davidem Campbellem – prezesem firmy RST Resources. Podobno to wtedy wyraził chęć zmonopolizowania rynku miedzi i wywindowania cen. Wykorzystał do tego zapasy fizycznej miedzi Sumitomo oraz ogromny kapitał firmy. Jak to dokładnie wyglądało?

Hamanaka zaczął stwarzać pozory legalnego zapotrzebowania Sumitomo na ogromne ilości metalu. Współpracując z firmą Campbella – która później zmieniła nazwę na Global Minerals & Metals Corp. – Sumitomo zawierało kontrakty na zakupy miedzi. Zawierały one zapisy dotyczące udziału w zyskach: jeżeli ceny miedzi rosły powyżej określonego poziomu, Sumitomo i firma pośrednicząca dzieliły się nadwyżką. Mając taką „podkładkę”, Hamanaka zaczął skupować tyle kontraktów terminowych na miedź na LME, ile tylko mógł. Po co?

Główną strategią Hamanaki było „cornering the market” (osaczanie rynku). Utrzymywał ogromne „długie” pozycje (na wzrosty) w kontraktach terminowych na miedź, jednocześnie… kontrolując fizyczne zapasy surowca w magazynach. Ponieważ miedź jest towarem o stosunkowo niskiej płynności, kontrola nad 5% zasobów dawała Sumitomo dominującą pozycję, pozwalając koncernowi de facto kontrolować światowe ceny poprzez Londyńską Giełdę Metali. Hamanaka zmuszał spekulantów grających na spadek cen („krótka sprzedaż”) do odkupowania miedzi od niego po sztucznie zawyżonych cenach, gdy ich kontrakty wygasały.

Choć manipulacje Hamanaki były tajemnicą Poliszynela wśród traderów, LME nie wymagała wówczas raportowania pozycji, więc brakowało twardych danych do tego, by udowodnić skalę jego kontroli. Dodatkowo, takie zachowanie działającego w imieniu Sumitomo tradera zwiększało zyski z tego procederu dzięki prowizjom od transakcji, których wartość windowana była „sztucznie” przez Hamanakę. Czyli poniekąd giełda LME i jej klienci na tym korzystali. W ten sposób ten pół-legalny proceder trwał blisko 10 lat. Co prawda czasami pojawiały się sygnały o nieprawidłowościach – na przykład w 1991 r. broker David Threlkeld zgłosił LME, iż Hamanaka prosił go o antydatowanie fałszywej transakcji opiewającej na 425 mln USD – ale brytyjska giełda uznawała, iż „sprawa leży poza jej kompetencjami”.

Abdykacja Króla Miedzi

Prawda zaczęła wychodzić na jaw od 1995 roku, gdy warunki rynkowe uległy zmianie. Wzrost podaży miedzi przygotował grunt pod korektę cenową. Hamanaka sam wykopał pod sobą dołek. Kontrolował wtedy kontrakty na około 2 mln ton miedzi. Gdy ceny miedzi nie rosły zgodnie z jego oczekiwaniami, zamiast zamknąć pozycje, zwiększał stawkę, wierząc, iż jego dominacja w końcu zmusi rynek do uległości. Hamanaka prowadził „podwójną księgowość” i fałszował podpisy swoich przełożonych, aby autoryzować kolejne przelewy na pokrycie strat.

Koniec Króla Miedzi – bo taki przydomek także miał – nastąpił w 1996 roku, gdy amerykańskie organy regulacyjne (CFTC) zaczęły bacznie przyglądać się nietypowym ruchom cenowym na rynku miedzi. Postępowanie wszczęła również londyńska giełda LME. W maju 1996 roku podaż miedzi na rynku mocno wzrosła, a fundusze hedgingowe zaczęły agresywnie grać przeciwko koncernowi Sumitomo. Na początku czerwca Hamanaka znalazł się w sytuacji bez wyjścia i piątego dnia tegoż miesiąca przyznał się do prowadzenia nieautoryzowanych transakcji. W efekcie cena miedzi runęła o blisko 30% w ciągu kilku tygodni, pogłębiając straty Sumitomo z 1,8 mld USD w czerwcu do 2,6 mld USD we wrześniu 1996.

Co ciekawe, analitycy znający rynek surowców uważają, iż to pycha zgubiła Pana Pięć Procent. Gdyby bowiem we właściwym momencie sprzedał część miedzi ze stratą, zamiast dalej próbował windować ceny, mógłby uniknąć śledztwa CFTC i mógłby przez cały czas prowadzić swój proceder.

Notowania ceny miedzi 1990-2000 (USD za funt). Źródło: macrotrends.net

W poszukiwaniu sprawiedliwości

Finansowe uderzenie w Sumitomo, związane z wpadką Hamanaki, było gigantyczne. Strata 2,6 mld USD stanowiła 14-krotność zysku grupy z 1995 roku i 40% jej wartości. W dodatku firma musiała zapłacić ponad 150 mln USD kar regulatorom, a byli dyrektorzy z działu surowców musieli oddać połowę swoich odpraw emerytalnych, by ugodowo zakończyć pozwy zbiorowe złożone przez drobnych akcjonariuszy. Mimo to firma przetrwała.

Sumitomo próbowało dochodzić swoich praw i odzyskiwać pieniądze. Pozwało choćby brytyjskiego brokera metali Credit Lyonnais Rouse (CLR), argumentując, iż ten przymykał oko na fakt, iż Hamanaka działał na własną rękę poza strukturami Sumitomo. Roszczenie Sumitomo wobec CLR opiewało na 1,1 mld USD. Broker odrzucił oskarżenia, wskazując, iż Sumitomo samo jest autorem własnego nieszczęścia, ponieważ nie sprawowało należytego nadzoru nad traderem. Sprawa koncentrowała się wokół ogromnej transakcji miedzią z czerwca 1993 roku, obejmującej 2,53 mln ton metalu (jedna piąta światowego rocznego obrotu). Firma CLR rozliczała transakcje Sumitomo, mimo iż były one realizowane poprzez brokera Winchester Commodities niebędącego członkiem LME, za którym stał Hamanaka. W końcu w 2004 roku, bez przyznania się do winy, firma CLR zgodziła się pokryć część kosztów poniesionych przez Sumitomo, ale warunki ugody były poufne.

Również Merrill Lynch, największy na świecie dom maklerski, został ukarany w związku z aferą Hamanaki, grzywnami o łącznej wysokości blisko 25 mln funtów. Brokera oskarżono o pomocnictwo i podżeganie Yasuo Hamanaki do prób zmonopolizowania rynku miedzi. Giełda LME stwierdziła, iż Merrill Lynch – który zapewniał Sumitomo kredyty, finansowanie i infrastrukturę handlową – naruszył zasady zakazujące manipulacji rynkowych oraz „nie dochował wysokich standardów uczciwości i rzetelnego działania”. Według LME, między październikiem a grudniem 1995 roku Merrill asystował Hamanace w próbach manipulowania rynkiem. Ponadto, Merrill Lynch zapłacił bezpośrednio firmie Sumitomo w 2000 roku około 275 mln USD, aby ta wycofała swoje roszczenia w sądach cywilnych.

Skandal z Panem Pięć Procent wymusił na globalnych giełdach towarowych wprowadzenie znacznie ostrzejszych mechanizmów kontroli i monitoringu dużych pozycji rynkowych, kończąc erę rogue traders. Londyńska Giełda Metali wprowadziła nowe przepisy, które miały zapobiegać podobnym próbom zawłaszczania rynku towarowego w przyszłości.

Salaryman w więzieniu

Yasuo Hamanaka w 1997 roku został skazany przez japoński sąd na 8 lat więzienia. Podczas procesu twierdził, iż działał w interesie firmy Sumitomo, próbując ratować ją przed stratami, które zaczęły narastać już w latach 80. Wyszedł na wolność w 2005 roku. Ponoć wyraził wtedy zdumienie rekordowo wysokimi cenami metali. Według doniesień mediów, Pan Miedź po odbyciu kary powrócił do tradingu.

Ciekawostką jest, iż pomimo ogromnej skali przestępstwa, o Hamanace do dziś wiadomo niewiele. W przeciwieństwie do Nicka Leesona czy Berniego Madoffa, gazety nie prześwietliły jego przeszłości aż tak wnikliwie. Dostępne relacje o nim i o jego życiu prywatnym, które można policzyć na palcach jednej ręki, malują obraz raczej pospolitego japońskiego salarymana – czyli pracoholika zespolonego ze swoimi szarymi garniturami i okularami w stalowych oprawkach – niż typa spod ciemnej gwiazdy, który otarł się o Yakuzę.

W każdym razie enigmatyczny wzrost i katastrofalny upadek Yasuo Hamanaki pozostawił niezatarty ślad w dziejach rynku kapitałowego i tradingu. Stał się impulsem do reform regulacyjnych których celem jest zapobieganie ponownym próbom zdominowania rynku (market cornering) na tak ogromną skalę. Historia Hamanaki przypomina też o potencjalnych konsekwencjach niekontrolowanej władzy i nieetycznych praktyk na rynku finansowym.

Idź do oryginalnego materiału