Odpowiednie zagospodarowanie zimowych roztopów to obowiązek każdego właściciela nieruchomości, choć wiele osób wciąż nie zdaje sobie z tego sprawy. Przy coraz częstszych wahaniach temperatur śnieg potrafi zniknąć w ciągu kilku godzin, a powstała z niego woda musi zostać odprowadzona zgodnie z przepisami. W przeciwnym razie łatwo narazić się nie tylko na wysokie kary, ale też na konflikty z sąsiadami i interwencje ze strony urzędów.
REKLAMA
Zobacz wideo Śnieg na samochodzie. Mandat może wynieść 3 tys. zł
Wody roztopowe to nie ścieki. Lepiej nie popełnij tego błędu, bo przepisy są bezlitosne
Topniejący śnieg zamienia się w wodę, która - zgodnie z obowiązującym prawem - jest kwalifikowana tak samo, jak inne opady atmosferyczne, w tym między innymi deszczówka. Od 2018 roku nie podlega już regulacjom dotyczącym ścieków, dlatego nie wolno odprowadzać jej do kanalizacji sanitarnej. Właściciele nieruchomości, którzy to robią, naruszają przepisy i muszą liczyć się z dotkliwymi sankcjami. Za takie działanie grozi mandat do 10 tysięcy złotych, a w skrajnych przypadkach także kara ograniczenia wolności. Przedsiębiorstwa wodociągowe ostrzegają, iż kierowanie wód roztopowych do kanalizacji może przeciążyć sieć i doprowadzić do cofnięcia ścieków do budynków.
Zobacz też: Wielu kierowców popełnia ten błąd, gdy spadnie śnieg. "Zimowe" mandaty to choćby 3000 zł i 12 punktów
Zgodnie z prawem właściciel nieruchomości musi sam zadbać o wody opadowe i roztopowe na swojej działce. Sposobów mamy kilka - od najprostszych po wymagające dodatkowych formalności. Jednym z nich jest odprowadzanie wody do kanalizacji deszczowej lub ogólnospławnej, co wiąże się z koniecznością uzyskania pozwolenia wodnoprawnego i opłatą za usługę wodną. Brak takiego pozwolenia grozi karą sięgającą choćby 500 procent należnej opłaty. Można też postawić na prostsze metody, takie jak na przykład rozsączanie wody na nieutwardzonej części działki, wykonanie dołów chłonnych czy montaż zbiornika retencyjnego. Ten ostatni zyskuje na popularności, bo pozwala wykorzystać zebraną wodę choćby do podlewania ogrodu. W przypadku zbiorników do 10 metrów sześciennych zwykle wystarczy jedynie zgłoszenie ich montażu.
Zmiana kierunku spływu? Za też grozi kara finansowa, więc lepiej tego nie rób
Właściciel posesji nie może tak zmienić ukształtowania terenu, by woda spływała na działkę sąsiada. jeżeli w konsekwencji takich działań powstaną szkody, wójt lub burmistrz może nakazać przywrócenie poprzedniego stanu, a dodatkowo nałożyć grzywnę do 5 tysięcy złotych.
Źródło: Forsal, Infor
Dziękujemy, iż przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

11 godzin temu




