Wolność mediów nie może oznaczać przyzwolenia na nierzetelność – stanowisko SPM

1 godzina temu
Fot. Adobe Stock

Stanowisko Stowarzyszenia Polskich Mediów po publikacji w Wirtualnej Polsce „Minister Raś kupował mikrokawalerki na wynajem, dziś pisze o nich ustawę”.

Jednym z fundamentów demokratycznego państwa prawa są wolne i niezależne media. Jednak wolność słowa niesie ze sobą równie istotną odpowiedzialność – obowiązek rzetelnego informowania opinii publicznej, przedstawiania faktów w pełnym kontekście oraz wyraźnego oddzielania informacji od komentarza.

Z niepokojem obserwujemy zjawisko, w którym część mediów coraz częściej rezygnuje z tych standardów na rzecz publikacji budowanych wokół z góry przyjętej tezy. Takie materiały nie wzmacniają debaty publicznej, ale pogłębiają podziały i osłabiają zaufanie zarówno do mediów, jak i do instytucji państwa.

Publikacja portalu Wirtualna Polska dotycząca ministra Ireneusza Rasia stała się przykładem szerszego problemu, który wykracza poza ocenę działalności jednego polityka. o ile osoba pełniąca funkcję publiczną od blisko dwudziestu lat składa jawne oświadczenia majątkowe zgodnie z obowiązującym prawem, ujawniając swój majątek organom państwa i opinii publicznej, trudno pomijać ten fakt przy ocenie jej działań.

Transparentność polega właśnie na jawności informacji. o ile majątek był wykazywany zgodnie z przepisami, sam fakt jego posiadania lub wcześniejszego inwestowania w nieruchomości nie może być automatycznie przedstawiany jako okoliczność budząca podejrzenia. W demokratycznym państwie prawa obowiązuje zasada, iż obywatel może podejmować wszelkie działania, których prawo nie zabrania.

Nie można również abstrahować od okoliczności wskazywanej przez ministra, iż nieruchomości zostały sprzedane przed objęciem przez niego odpowiedzialności za procedowanie projektu ustawy dotyczącej najmu krótkoterminowego. Jest to fakt, który powinien zostać przedstawiony odbiorcom jako element pełnego i obiektywnego obrazu sprawy.

Niepokojące są również publiczne informacje, iż redakcja otrzymała odpowiedzi na wszystkie skierowane pytania, jednak – według stanowiska ministra – nie wszystkie przekazane wyjaśnienia zostały odzwierciedlone w opublikowanym materiale. o ile tak było, rodzi to uzasadnione pytania o dochowanie standardów dziennikarskiej staranności i rzetelności.

Jeszcze bardziej niebezpieczne dla jakości debaty publicznej jest zastępowanie merytorycznej dyskusji nad projektem ustawy personalizacją sporu. Rynek najmu krótkoterminowego od lat wymaga uregulowania. Dotyczy to właścicieli mieszkań, przedsiębiorców, branży hotelarskiej, samorządów oraz mieszkańców miast. Każda z tych grup ma swoje uzasadnione interesy i powinna mieć możliwość przedstawienia argumentów.

Projekt ustawy powinien być oceniany przez pryzmat jego zapisów, skutków społecznych i gospodarczych oraz zgodności z Konstytucją i prawem Unii Europejskiej. Próba przeniesienia ciężaru debaty z treści projektu na życie prywatne osób uczestniczących w procesie legislacyjnym nie sprzyja tworzeniu dobrego prawa.

Państwo ma prawo regulować określone obszary działalności gospodarczej, o ile przemawia za tym istotny interes publiczny. Jednocześnie przedsiębiorcy mają prawo oczekiwać, iż wszelkie ograniczenia będą proporcjonalne, racjonalnie uzasadnione oraz poprzedzone rzeczywistymi konsultacjami społecznymi. Właśnie dlatego potrzebna jest szeroka, spokojna i merytoryczna debata.

Jednocześnie warto postawić pytanie o standardy funkcjonowania samych mediów.

W przestrzeni publicznej od lat pojawiają się informacje oraz analizy dotyczące znaczących wydatków reklamowych i promocyjnych kierowanych przez instytucje państwowe oraz spółki z udziałem Skarbu Państwa do różnych grup medialnych. Publicznie opisywały to m.in. OKO.press oraz branżowy serwis Wirtualnemedia.pl, wskazując, iż środki publiczne – w tym pochodzące z Funduszu Sprawiedliwości – trafiały również do grupy Wirtualna Polska. W analizach opartych m.in. na danych firmy Kantar zwracano uwagę na wzrost wartości kampanii reklamowych realizowanych przez ówczesny resort sprawiedliwości w serwisach Wirtualnej Polski.

Sam fakt zakupu reklam przez podmioty państwowe nie przesądza o braku niezależności redakcyjnej. Czym innym jest jednak jawna reklama, a czym innym opisywane w debacie publicznej przypadki promowania określonych treści w materiałach o charakterze redakcyjnym. Dlatego uzasadnione jest oczekiwanie pełnej przejrzystości takich wydatków oraz możliwości ich społecznej kontroli.

Warto więc postawić pytanie, czy sposób relacjonowania działań kolejnych rządów pozostaje całkowicie niezależny od ekonomicznych relacji pomiędzy mediami a instytucjami publicznymi. Pytanie to nie dotyczy wyłącznie portalu Wirtualna Polska ani jednego środowiska medialnego. Dotyczy całego rynku medialnego i standardów jego funkcjonowania.

Społeczeństwo ma prawo wiedzieć, jakie środki publiczne trafiały do poszczególnych redakcji, wydawców, domów mediowych oraz firm realizujących kampanie informacyjne dla administracji publicznej i spółek Skarbu Państwa. Tylko pełna jawność pozwala wyeliminować wątpliwości dotyczące potencjalnych konfliktów interesów oraz odbudować zaufanie obywateli do mediów.

Nie chodzi o kwestionowanie prawa państwa do prowadzenia kampanii informacyjnych, ale o zasadę przejrzystości. Obywatele mają prawo wiedzieć, według jakich kryteriów wybierano media, jakie kwoty otrzymywały poszczególne podmioty i czy decyzje te podejmowano w sposób równy oraz konkurencyjny.

W demokratycznym państwie nie może choćby powstać wrażenie, iż publiczne pieniądze mogłyby służyć budowaniu przychylności mediów wobec jakiejkolwiek władzy. Tak samo niedopuszczalne byłoby wykorzystywanie środków publicznych jako narzędzia nacisku ekonomicznego na media krytyczne wobec rządu.

Dlatego apelujemy o pełną jawność wszystkich wydatków reklamowych i promocyjnych realizowanych przez ministerstwa, urzędy centralne, agencje państwowe oraz spółki z udziałem Skarbu Państwa. Przejrzystość w tym zakresie służy zarówno obywatelom, jak i samym mediom, ponieważ pozwala rozwiać wszelkie wątpliwości dotyczące ich niezależności.

Zwracamy uwagę na jeszcze jeden aspekt. Media nie mogą stawać się uczestnikami walki politycznej ani narzędziem wywierania presji na proces legislacyjny. Ich rolą jest kontrolowanie władzy, zadawanie trudnych pytań i ujawnianie nieprawidłowości, ale równie ważnym obowiązkiem jest przedstawianie pełnego kontekstu i umożliwienie odbiorcom wyrobienia własnej opinii.

Jeżeli dziennikarstwo zaczyna opierać się na emocjach i insynuacjach zamiast na kompleksowym przedstawianiu faktów, przestaje pełnić swoją rolę strażnika życia publicznego.

Stowarzyszenie Polskich Mediów konsekwentnie będzie bronić wolności słowa i niezależności mediów. Jednocześnie równie stanowczo przypominamy, iż wolność mediów nie oznacza zwolnienia z odpowiedzialności za jakość publikacji. Rzetelność, staranność, uczciwość wobec odbiorcy oraz poszanowanie prawa do przedstawienia stanowiska przez wszystkie strony sporu są fundamentami wiarygodnego dziennikarstwa.

Nadszedł czas na pełną transparentność finansowania kampanii informacyjnych realizowanych ze środków publicznych. Jawność jest najlepszym gwarantem niezależności mediów i najlepszą ochroną przed podejrzeniami, iż publiczne pieniądze mogłyby wpływać na linię redakcyjną jakiegokolwiek medium.

Silne państwo potrzebuje silnych, wolnych i odpowiedzialnych mediów. Ale równie mocno potrzebuje mediów, które nie tylko domagają się transparentności od innych, ale same są gotowe poddać się społecznej ocenie w zakresie swoich relacji finansowych z podmiotami publicznymi.

Marek Traczyk
Prezes Zarządu Stowarzyszania Polskich Mediów

Idź do oryginalnego materiału