Wtorkowe raporty czterech największych amerykańskich banków otworzyły sezon wyników za III kwartał, ale nie dały jednolitego obrazu branży. Goldman Sachs pobił oczekiwania z ogromnym zapasem dzięki boomowi w handlu akcjami. JPMorgan Chase zanotował rzadką wpadkę, choć rynek gwałtownie mu ją wybaczył. Citigroup pochwalił się najlepszymi przychodami za III kwartał od dekady, a Wells Fargo znów nie przekonał inwestorów. Wyraźny jest jeden wspólny mianownik: banki zarabiają na zmienności na giełdach, ale coraz wyraźniej odczuwają skutki wysokich stóp procentowych i spowolnienia na rynku transakcji.
Goldman Sachs: wyraźne pobicie prognoz
Goldman zarobił w III kwartale 5,29 mld USD netto, czyli 17,01 USD na akcję. Rok wcześniej było to 12,25 USD. Konsensus LSEG zakładał ok. 13 USD. Przychody wzrosły o 23% r/r, do 18,68 mld USD, czyli prawie 2 mld USD powyżej prognoz. Zwrot z kapitału własnego wyniósł 18,7%.
Głównym motorem wyników był handel akcjami. Przychody tego segmentu wzrosły o 72% r/r, do 6,44 mld USD, przekraczając szacunki o ok. 1,4 mld USD. Opłaty z bankowości inwestycyjnej wzrosły o 21%, do 3,22 mld USD, a doradztwo przy fuzjach i przejęciach przyniosło rekordowe 1,65 mld USD. Słabiej wypadł jedynie segment FICC, czyli obligacje, waluty i surowce. Jego przychody wyniosły 3,47 mld USD, praktycznie bez zmian r/r i ok. 240 mln USD poniżej prognoz. Akcje Goldmana rosły przed sesją o 3,6-4% i prowadziły w sektorze.
Pojawił się jednak sygnał ostrzegawczy. Portfel zleceń w bankowości inwestycyjnej skurczył się w porównaniu z II kwartałem. David Solomon przekonuje, iż przez cały czas jest „bardzo solidny”:
„Weszliśmy w kwartał z najwyższym portfelem zleceń od pięciu lat i choćby przy wyjątkowo mocnych przychodach w kwartale nasz portfel pozostaje bardzo solidny” – powiedział prezes Goldman Sachs.
Solomon wskazał też finansowanie infrastruktury AI jako ogromną szansę. Według niego popyt na moc obliczeniową „znacząco, znacząco przewyższa podaż”. Jednocześnie przyznał, iż bank selektywnie podchodzi do tego, jakie ryzyko bierze na siebie.
JPMorgan: pierwsza wpadka od końca 2023 roku
Największy bank w USA zarobił 15,31 mld USD, czyli 5,57 USD na akcję, wobec 5,07 USD rok wcześniej. Analitycy spodziewali się jednak 5,85-5,90 USD, zależnie od źródła. Jak zauważa Reuters, to pierwsza od IV kwartału 2023 roku sytuacja, w której JPMorgan nie spełnił oczekiwań co do zysku. Przychody wzrosły o 8%, do ok. 50,9 mld USD (w ujęciu zarządczym), przy prognozie 51,2 mld USD. W II kwartale rosły jeszcze o 27%.
Na wynik wpłynęło kilka czynników. Bank odnotował 658 mln USD straty na papierach wartościowych, co obniżyło zysk o 18 centów na akcję. Bez tej pozycji wyniósłby 5,75 USD, czyli przez cały czas poniżej konsensusu. Przychody z handlu instrumentami dłużnymi spadły o 4% i były o ok. 550 mln USD niższe od szacunków. Koszty wzrosły o 12% przy przychodach rosnących o 8%. Inwestorzy na ogół źle przyjmują taką relację. Opłaty z bankowości inwestycyjnej spadły o 8% kwartał do kwartału. Za to handel akcjami wzrósł o 49% r/r.
Mimo to akcje JPMorgan, które przed sesją traciły ok. 3,5%, gwałtownie odrobiły straty i wyszły na plus. Inwestorzy skupili się na podwyższonej prognozie: dochód odsetkowy netto (NII) za 2026 rok ma wynieść ok. 106,2 mld USD, wobec wcześniejszych 105,5 mld USD. Na 2027 rok bank wstępnie zakłada ok. 107 mld USD NII bez działalności rynkowej. Dyrektor finansowy Jeremy Barnum przekonywał, iż transakcje są „odkładane, a nie odwoływane”.
Jamie Dimon jak zwykle dorzucił ostrzeżenia. Bank ograniczył w kwartale skup akcji własnych. Dimon podkreślił też, iż kolejny wzrost stóp byłby bardziej bolesny niż poprzedni:
„Przejście z 5 do 6% byłoby bardziej bolesne niż z 4 do 5%” – mówił Dimon, nawiązując do rentowności 10-letnich obligacji USA. Zastrzegł przy tym, iż tego nie prognozuje, tylko mówi, iż trzeba być na to przygotowanym.
Barnum przyznał ponadto, iż w razie poważnej zmiany nastrojów wokół AI JPMorgan „nie byłby na to odporny”, choć jego ekspozycja na finansowanie centrów danych jest na razie „dość skromna”.
Citigroup: najlepszy III kwartał od dekady
Citi zaskoczył pozytywnie. Zysk netto wyniósł 5,2 mld USD, czyli 2,85 USD na akcję, przy prognozie 2,66 USD. Przychody wzrosły o 8%, do 23,85 mld USD. Segment usług transakcyjnych urósł o 15%, rynki o 6%, a przychody z emisji akcji (ECM) skoczyły o 77%. Bank podwyższył prognozę wzrostu NII na ten rok do 6-7% (wcześniej 5-6%) i oddał akcjonariuszom 4,1 mld USD. Jane Fraser zapowiedziała, iż Citi przekroczy tegoroczny cel rentowności. Mimo to akcje przed sesją lekko traciły.
Wells Fargo: lepszy zysk, słabsze przychody
Wells Fargo zarobił 1,87 USD na akcję, nieco powyżej konsensusu (1,85 USD). Przychody wyniosły jednak 21,87 mld USD, wobec oczekiwanych 22,3 mld USD, a dochód odsetkowy netto (12,52 mld USD) również był niższy od prognoz. Rezerwy na straty kredytowe wzrosły do 1,03 mld USD z 681 mln USD rok wcześniej. Bank podtrzymał całoroczne prognozy, ale akcje przed sesją traciły do 3%. Od początku roku są ok. 10% na minusie.
Charlie Scharf ocenił kondycję konsumentów optymistycznie:
„Choć wyższe stopy procentowe, wyższe ceny ropy i uporczywa inflacja stwarzają ryzyka dla gospodarki, silne pozytywne czynniki, takie jak inwestycje w infrastrukturę AI, wysokie zatrudnienie i stały wzrost płac, przez cały czas przeważają nad ryzykami” – napisał prezes Wells Fargo.
Co dalej z sektorem
Wtorkowe raporty potwierdziły to, o czym rynek mówił przed sezonem. Duże banki korzystają ze zmienności i rekordowych obrotów na rynku akcji, ale bankowość inwestycyjna wyraźnie zwolniła. Według Dealogic globalne przychody z tej działalności spadły w III kwartale o 6,6% r/r, do 27,2 mld USD. Kilka dużych debiutów giełdowych przełożono, w tym IPO producenta pierścieni Oura. Indeks S&P 500 Banks stracił w kwartale 5,4%, podczas gdy cały S&P 500 zyskał ok. 2,3%. To efekt wrześniowej podwyżki stóp przez Fed i rentowności 10-latek przekraczających 5%.
Po rekordowych oczekiwaniach co do zysków spółek z S&P 500, o których pisaliśmy przed startem sezonu, poprzeczka jest zawieszona wysoko. W środę wyniki opublikują Bank of America i Morgan Stanley. Brian Moynihan już we wrześniu uprzedzał, iż opłaty z bankowości inwestycyjnej w BofA mogą spaść o ponad 10%. Tego samego dnia poznamy wrześniowy odczyt CPI, który może mieć dla banków nie mniejsze znaczenie niż ich własne raporty.

2 godzin temu






