Wystrzał kursu CD Projekt, XTB z karą, a Orlen czekają problemy?

2 godzin temu

Na polskiej giełdzie dzieje się ostatnio naprawdę sporo i to w bardzo różnych kierunkach.

Z jednej strony mamy powrót hype’u na CD Projekt i spekulacje o nowym Wiedźminie, które w kilka dni podnoszą kurs o kilkanaście procent.

Z drugiej strony spółki takie jak Auto Partner próbują wyjść z trudnego otoczenia rynkowego i pokazują pierwsze oznaki odbicia.

W tle pojawiają się też tematy, które mogą mieć dużo większe konsekwencje: rekordowa kara dla XTB, potencjalny podatek od nadzwyczajnych zysków dla Orlenu czy pierwsze sygnały, iż złote czasy banków mogą powoli dobiegać końca.

Do tego dochodzi Grupa Pracuj, która pokazuje bardzo solidne wyniki… a mimo to rynek przez długi czas ją wyprzedawał.

Klasycznie mamy miks emocji, narracji i twardych danych.

W tym materiale przejdziemy przez najważniejsze wydarzenia ostatnich dni i rozłożymy je na czynniki pierwsze, żeby zobaczyć, co jest realnym sygnałem zmiany trendu, a co tylko krótkoterminowym szumem.

Wystrzał kursu CD Projekt, XTB z karą, a Orlen czekają problemy?

XTB – inwestuj długoterminowo i buduj kapitał na przyszłość
Załóż konta emerytalne IKE i IKZE i korzystaj z preferencji podatkowych.
Sprawdź szczegóły

CD Projekt i Wiedźmin – co napędza wzrost kursu akcji?

Zaczynamy od pompy na CD Projekt! Wiedźmin 3 ma już dziesięć lat, a mimo to właśnie teraz może stać się ponownie najważniejszym silnikiem napędowym CD Projektu. Ostatnie dni przyniosły wyraźne ożywienie na akcjach CD Projektu, a kurs wystrzelił o ponad 13% w zaledwie 3 sesje.

Powodem całego zamieszania jest być może potencjalne szykowanie przez firmę powrotu do świata Geralta w formie nowego dodatku do trzeciej części gry. Analitycy szacują, iż taki projekt mógłby sprzedać się w nakładzie choćby 11 milionów kopii przy cenie około 30 dolarów za sztukę. Przy stosunkowo niskich kosztach produkcji, liczonych w dziesiątkach milionów złotych, zysk dla firmy byłby liczony w setkach milionów dolarów.

Dodatek miałby pełnić funkcję strategicznego pomostu. Wiadomo, iż kolejna wielka gra, czyli Wiedźmin 4, powstaje, ale jej premiera to najwcześniej 2027 rok. Spółka potrzebuje więc czegoś, co dobrze podtrzyma zainteresowanie marką i wypełni lukę w wynikach finansowych.

Nowa treść wydana w 2026 roku mogłaby być fabularnym wstępem do nowej trylogii, angażując graczy tuż przed startem wielkiej kampanii marketingowej „czwórki”. Pojawiają się też głosy, iż nad projektem może pracować zewnętrzne studio Fool’s Theory, założone przez weteranów tej serii. Taki model współpracy pozwala firmie robić kilka rzeczy naraz – rozwijać wielkie hity i mniejsze, ale bardzo dochodowe projekty, nie przeciążając przy tym swoich głównych zespołów.

Obecnie uwaga wszystkich skupia się na maju i czerwcu, kiedy realizowane są duże branżowe imprezy. To właśnie tam spółka mogłaby odkryć karty. jeżeli plotki o takiej premierze w 2026 roku okazałyby się prawdą, to spółka ma na jej ogłoszenie coraz mniej czasu, co może tłumaczyć ożywienie na kursie. Okienko premierowe w tym wypadku zdecydowanie nie może pokryć się z nowym GTA.

Auto Partner – wyniki, presja marż i odbicie kursu

Z kolan wstał też kurs Auto Partnera. To jeden z największych dystrybutorów części samochodowych. Rok 2025 firma zamknęła z historycznym wynikiem 4,4 miliarda złotych przychodu. To o ponad 7% więcej niż rok wcześniej. Jednak w parze z tymi liczbami nie poszły rekordowe zyski. Zysk netto spadł bowiem o ponad 4%. Podobnie stało się z wynikiem EBITDA, tutaj spadek wyniósł niespełna 2%.

Mimo spadków jednak wyniki były istotnie lepsze od tego, czego oczekiwał rynek, i to na każdym poziomie. Od przychodów po zysk netto.

Skąd to pęknięcie między rekordowym handlem a niższym zyskiem? Prezes spółki tłumaczy zjawisko kilkoma czynnikami. Po pierwsze, na rynku panuje silna walka o klienta, co wymusza obniżanie cen. Po drugie, w ostatnim czasie mieliśmy do czynienia z deflacją, co paradoksalnie utrudnia generowanie wysokich zysków, ponieważ towary kupione za X w momencie sprzedaży są warte mniej. Dystrybutor traci w takim otoczeniu na przetrzymywaniu zapasów. Do tego polski złoty wyraźnie się umocnił względem euro, co dla firmy zarabiającej głównie za granicą jest mało korzystne przy przeliczaniu walut na polską walutę.

Te problemy nie pojawiły się w spółce wczoraj. Otoczenie deflacyjne dociska branżę już od jakiegoś czasu, co sprawiło, iż Auto Partner przechodzi w tej chwili najgłębszą korektę w swojej historii notowań na GPW, która trwa już około dwóch lat.

Warto jednak zwrócić uwagę na fundamentalną zmianę w modelu biznesowym. Po raz pierwszy w historii eksport stał się ważniejszy niż rynek krajowy, odpowiadając za prawie 51% całkowitych obrotów. Sprzedaż zagraniczna, kierowana głównie do państw Unii Europejskiej, wzrosła o 10% r/r.

Żeby utrzymać to tempo, spółka stawia na ogromne inwestycje logistyczne. Najważniejszym projektem jest nowe centrum w Zgorzelcu o powierzchni 33 tysięcy metrów kwadratowych. Dzięki świetnej lokalizacji blisko granic z Niemcami i Czechami oraz wysokiej automatyzacji obiekt ten ma stać się bazą do dalszej ekspansji na Europę Zachodnią. Pełną parą ma on ruszyć do połowy 2026 roku.

Początek 2026 roku przynosi dodatkowo sygnały, iż firma zaczyna odzyskiwać moc. Spółka opublikowała też informacje o przychodach miesięcznych i po pierwszym kwartale 2026 wyniosły one 1,17 miliarda złotych, co jest wynikiem o 9% lepszym niż rok temu, czyli tempo wzrostu przyspiesza. Szczególnie imponujący był marzec, kiedy to sprzedaż wystrzeliła o prawie 20% r/r.

Inwestorzy zareagowali na te dane pozytywnie, ponieważ spadek marży okazał się mniejszy, niż się obawiano, a wzrost przychodów lepszy niż oczekiwano. Choć rosnące koszty związane z nowym centrum logistycznym będą wyzwaniem, są one jedynie przejściowe i służą poprawie przyszłych wyników. Ta poprawa sytuacji i nadchodzące uruchomienie magazynu w Zgorzelcu sprawiły, iż cena akcji w ostatnie 2 tygodnie wystrzeliła o 23% i znalazła się najwyżej od listopada 2024 roku.

Dołącz do nas na X oraz YouTube i bądź na bieżąco!

XTB i kara KNF – co oznacza dla inwestorów?

Żeby jednak nie było tak cukierkowo, to na rynku było też kilka wstrząsów! KNF nałożył rekordową karę na XTB! 20 mln zł. Rynek jednak choćby nie mrugnął.

Kara dotyczy tzw. missellingu oraz prowadzenia działalności w sposób, który określono jako nierzetelny i nieprofesjonalny. Chodzi o naruszenia z lat 2022 i 2023 związane z badaniem adekwatności oraz zarządzaniem produktowym.

Problem miał polegać na tym, iż broker niewłaściwie sprawdzał wiedzę klientów, a w efekcie mógł oferować im zbyt skomplikowane i zbyt ryzykowne instrumenty CFD. Do tego dochodził zarzut, iż spółka nie określała odpowiednio grupy docelowej dla różnych instrumentów finansowych.

To takie procedury mają oddzielać klienta, który rozumie ryzyko, od klienta, który w praktyce wchodzi w produkt, którego do końca nie zna.

Chodzi głównie o kontrakty CFD, które dają co prawda dużą elastyczność, ale też potrafią bardzo gwałtownie wygenerować stratę. Dlatego sposób, w jaki broker ocenia klienta i dopasowuje do niego ofertę, jest traktowany jako jedno z podstawowych zabezpieczeń.

Po ogłoszeniu decyzji KNF kurs XTB jednak… następnego dnia wzrósł o 2,3% na nowe historyczne maksima. To dobrze pokazuje, jak inwestorzy odczytali skalę problemu. Sama kara została zauważona, ale najwyraźniej nie została uznana za coś, co realnie zmienia obraz biznesu spółki.

XTB w ostatnich pięciu latach zarobiło na czysto prawie 3,3 mld zł. W samym 2025 roku to ponad 640 mln zł. Na tym tle kara 20 mln zł to zaledwie kilka % rocznego zysku netto. Kwota może i duża w sensie nominalnym, ale z perspektywy skali obecnego biznesu XTB niewielka.

Sama spółka odpowiedziała, iż kwestie wskazane przez KNF, głównie dotyczące określania grup docelowych oraz onboardingu nowych klientów, zostały już dawno zmienione zgodnie z wytycznymi nadzoru. XTB zaznaczyło też, iż decyzja KNF nie jest ostateczna i iż będzie analizować jej uzasadnienie pod kątem dalszych kroków. W niedawnym raporcie rocznym zresztą spółka zapewniała, iż nie ma podstaw do zastosowania jakiejkolwiek sankcji, a jej działania były i pozostają zgodne z prawem.

Takich praktyk firma już tak czy inaczej nie stosuje, a Wy… po prostu tak czy inaczej nie korzystajcie z kontraktów CFD. Wpajam wam to regularnie od wielu wpisów….

Orlen, ropa naftowa i ryzyko podatku od nadzwyczajnych zysków

Problemy zbliżają się również do Orlenu. Koncern od lat publikował co miesiąc tak zwaną modelową marżę rafineryjną, czyli wskaźnik pokazujący, ile zarabia rafineria na przeróbce ropy naftowej na gotowe paliwa. Zwyczajowo dane za poprzedni miesiąc pojawiały się na stronie spółki najpóźniej do ósmego dnia miesiąca następnego. Tym razem jednak, mimo iż zbliżamy się do połowy kwietnia, danych za marzec przez cały czas nie ma.

Orlen odniósł się do tej sprawy na platformie X, tłumacząc, iż wstrzymują publikację w okresach rynkowych zawirowań. Co tak naprawdę kryje się za tym „zawirowaniem”? Chodzi o dramatyczny wzrost cen ropy naftowej.

Konflikt między Stanami Zjednoczonymi, Izraelem a Iranem oraz blokada cieśniny Ormuz – kluczowego szlaku transportowego dla surowca – wywindowały ceny ropy powyżej 100 dolarów za baryłkę. Mechanizm działania rafinerii jest w takich momentach prosty: spółka dysponuje zapasami ropy kupionymi wcześniej, po niższych cenach.

Przetwarza je i sprzedaje gotowe paliwo po aktualnych, bardzo wysokich cenach rynkowych. Efekt? Gigantyczne zyski. Taka koniunktura trwa zwykle do momentu, gdy tańsze zapasy się wyczerpią i trzeba kupować nowy surowiec już po wyższych cenach. Orlen odpuścił sobie publikację, prawdopodobnie żeby media nie rozkręcały gównoburzy, jak to zarabia na biednym Kowalskim.

Warto jednak rozumieć, czym tak naprawdę jest modelowa marża rafineryjna i dlaczego jej interpretacja bywa myląca. To wskaźnik teoretyczny, bo zakłada sprzedaż paliw w konkretnych portach zachodnioeuropejskich według z góry ustalonego koszyka produktów.

Nie bierze pod uwagę hedgingu, czyli zabezpieczania cen kontraktami terminowymi, ani rzeczywistych warunków podpisanych umów, kosztów logistyki czy zaawansowanych operacji handlowych. Globalne koncerny paliwowe rzadko w ogóle posługują się tym wskaźnikiem w komunikacji z inwestorami właśnie z tego powodu.

Obecny zarząd Orlenu ma też konkretne doświadczenie z przeszłości, które tłumaczy tę decyzję. Wiosną i latem 2022 roku, po wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie, modelowe marże stały się paliwem dla fali dezinformacji w mediach społecznościowych – ludzie interpretowali je błędnie, wyciągając daleko idące wnioski o „nadmiernych zyskach” koncernu. Obecne władze najwyraźniej chcą uniknąć powtórki tamtego scenariusza.

To wszystko nie zmienia jednak, iż zyski Orlenu są teraz najprawdopodobniej bardzo wysokie, a to oznacza rosnące ryzyko objęcia koncernu podatkiem od nadzwyczajnych zysków. Dziewiątego kwietnia minister finansów Andrzej Domański zapowiedział w Polsat News, iż projekt odpowiedniej ustawy zostanie opublikowany jeszcze w tym miesiącu. Tymczasem cena akcji Orlen beztrosko oscyluje w okolicy ATH. Mogą być z tego chwilowe problemy…

Grupa Pracuj – wyniki, dywidenda i rozwój segmentu HR tech

W przeciwieństwie do Orlenu, inna spółka – Grupa Pracuj ma za sobą o wiele cięższy rok. Kurs akcji osunął się od lokalnego szczytu o blisko 50%. W ostatnich tygodniach jednak cena akcji odbiła od dna i urosła o ponad 22%. Czy możemy tu liczyć na trwałą zmianę trendu?

W przypadku Grupy Pracuj to pytanie wydaje się dziś zasadne, bo z jednej strony mówimy o firmie działającej w wymagającym otoczeniu rekrutacyjnym, a z drugiej o biznesie, który właśnie pokazał rekordowe przychody, wyraźny wzrost zysku i rekordową dywidendę. W 2025 roku grupa zwiększyła skonsolidowane przychody o 5,4%, a zysk operacyjny urósł o 4%. Marże utrzymały się na wysokich poziomach w okolicy 40%.

Na pierwszy rzut oka nie wygląda to więc jak spółka w kryzysie. Mimo to cena akcji znajduje się w głębokiej korekcie. Głównym powodem była stagnacja na rynku niemieckim. Sama spółka przyznawała, iż otoczenie w Niemczech było wymagające, wzrost gospodarczy bardzo niski, a firmy ostrożniej uruchamiały nowe procesy rekrutacyjne. Efekt był taki, iż inwestorzy widzieli zagraniczną część biznesu jako hamulec, a nie miejsce wzrostu.

Najważniejsza pozostaje jednak Polska, bo to właśnie tutaj grupa generuje największą część przychodów i zysku operacyjnego. Sam serwis Pracuj.pl sukcesywnie zwiększa skalę działania. Spółka miała blisko 62 tys. aktywnych klientów, a grudniowa sprzedaż projektów rekrutacyjnych osiągnęła rekordowy poziom.

Do tego dochodzi rozwój segmentu systemu HR. To ta część biznesu, w której firmy płacą Grupie Pracuj za narzędzia wspierające rekrutację i zarządzanie pracownikami. eRecruiter umocnił pozycję lidera w Polsce, a inwestycja w Kadromierz poszerzyła obecność grupy w segmencie post-hire, czyli już po zatrudnieniu pracownika.

eRecruiter to system dla firm do prowadzenia rekrutacji. Pomaga zbierać aplikacje, porządkować kandydatów i zarządzać całym procesem zatrudniania w jednym miejscu. Działa w modelu SaaS, czyli jako usługa abonamentowa dostępna online. W tym miejscu można się domyślić, iż ostatnie spadki były dodatkowo napędzane obawami o to, iż z pomocą Claude firmy teraz same sobie zrobią podobne narzędzia.

Drugie narzędzie, Kadromierz, służy do planowania i zarządzania czasem pracy. Już nie tyle do samej rekrutacji, ile do obszaru po zatrudnieniu pracownika. Pomaga układać grafiki i lepiej organizować pracę zespołu.

Jednak w wynikach za 2025 roku kontrastem dla słabych Niemiec okazała się silna Ukraina. Tam przychody grupy wzrosły prawie o 22%, a poprawa wyników była na tyle mocna, iż wyraźnie wsparła rentowność netto całej grupy. Grupa Pracuj zwiększyła też zaangażowanie kapitałowe w ukraińskich platformach Robota.ua i Work.ua, dzięki czemu przypada jej większość zysków z tego rynku. Zarząd widzi tam ogromny potencjał, zwłaszcza iż popyt na usługi HR pozostaje wysoki. Tutaj możemy widzieć ogromny boom szczególnie w scenariuszu zakończenia wojny na Ukrainie, bo wtedy praca będzie się tam dosłownie palić w rękach. Warto w tym kontekście dodać, iż Ukraina generuje około 8% przychodów grupy. Nie jest to jej główny silnik, ale jest to już na tyle dużo, iż boom może być widoczny w wynikach i je wspierać.

Dopełnieniem obrazu najnowszych wyników jest dywidenda. Zarząd rekomenduje 3 zł na akcję, czyli 85% skonsolidowanego zysku netto za 2025 rok. To poziom znacznie wyższy niż deklarowane wcześniej „ponad 50%” i daje stopę dywidendy na poziomie 6,7%. Powód tak dużej wypłaty jest prosty. Spółka generuje dużo gotówki, przypominam: marża operacyjna w okolicy 40%, a jednocześnie nie widzi dziś przestrzeni do dużych przejęć i akwizycji.

Można więc na tę dywidendę patrzeć dwojako. Z jednej strony akcjonariusz otrzymuje przepływy dziś, ale z drugiej strony spółka wprost przyznaje, iż nie za bardzo wie, jak swoje zyski reinwestować i w jakim kierunku się rozwijać.

Polub nas na Facebooku!

Znajdziesz tam więcej wartościowych treści o inwestowani, giełdzie i rynkach.

DNA Rynków – merytorycznie o giełdach i gospodarkach

Banki w Polsce – rekordowe dywidendy i pierwsze sygnały spowolnienia

A na sam koniec – BANKI! Polskie banki ogłaszają co chwilę nowe rekordowe dywidendy. To w sumie ważne dla wszystkich, bo Twoja przyszła emerytura może zależeć od tego, ile te banki zarobią.

Brzmi abstrakcyjnie? A jednak tak właśnie działa system. Otwarte Fundusze Emerytalne i inne fundusze zarządzające polskimi oszczędnościami emerytalnymi lokują część pieniędzy w akcje spółek giełdowych – w tym banków. Kiedy bank wypłaca dywidendę, czyli część swojego zysku akcjonariuszom, te pieniądze trafiają m.in. do funduszy, które pomnażają składki milionów Polaków. Kiedy polskie banki dobrze zarabiają, zyskują też przyszli emeryci, jakkolwiek dziwnie by to dla was nie brzmiało.

Stopy dywidendy rzędu po 6–8% to poziomy, których próżno szukać na lokacie bankowej czy w obligacjach skarbowych. Dla funduszy emerytalnych, które zarządzają długoterminowym kapitałem i potrzebują regularnych, przewidywalnych przychodów, takie dywidendy są wyjątkowo wartościowe.

Skąd tak wysokie wypłaty? To efekt bardzo dobrych wyników banków w ostatnich latach, napędzanych przede wszystkim wysokimi stopami procentowymi. Komisja Nadzoru Finansowego, która musi wyrażać zgodę na wypłatę dywidend przez banki, pozwoliła w tym roku większości instytucji wypłacić do 75% zysku netto. To sygnał, iż regulator ocenia sektor jako stabilny i dobrze skapitalizowany.

Za tymi ponownie rekordowymi dywidendami kryje się jednak pierwszy sygnał normalizacji w sektorze. Według danych Narodowego Banku Polskiego zysk netto całego sektora bankowego w pierwszych dwóch miesiącach 2026 roku wyniósł 6,08 miliarda złotych – i był niższy o 25% w porównaniu z tym samym okresem rok wcześniej.

Przychody odsetkowe, czyli główne źródło bankowych zarobków, spadły o prawie 10%. To bezpośrednia konsekwencja obniżek stóp procentowych – gdy pieniądz tanieje, banki zarabiają mniej na kredytach. Jednocześnie koszty rosną: wydatki administracyjne wzrosły o 8,5%, a koszty pracownicze o 8,7%.

To oznacza, iż banki wypłacają teraz wysokie dywidendy z zysków wypracowanych w poprzednich, lepszych latach. jeżeli trend spadku zysku się utrzyma, w kolejnych latach dywidendy mogą być niższe. Chociaż rosnąca polska gospodarka daje nadzieję, iż banki poradzą sobie dobrze dzięki rosnącej ilości kredytów, która zastąpi większy zysk na pojedynczym kredycie. Niemniej jednak dynamika wzrostu z dużym prawdopodobieństwem wyhamuje.

Właśnie dlatego kolejne pomysły na nowe podatki bankowe, które co jakiś czas powracają w debacie publicznej, zasługują na poważną refleksję. Każda dodatkowa danina nałożona na banki uszczupla ich zysk, a mniejszy zysk to mniejsza dywidenda.

Zanim padnie kolejny populistyczny pomysł na „podatek od banków”, warto zapytać wprost: kto tak naprawdę za niego zapłaci? Odpowiedź może was zaskoczyć.

XTB – inwestuj długoterminowo i buduj kapitał na przyszłość
Załóż konta emerytalne IKE i IKZE i korzystaj z preferencji podatkowych.
Sprawdź szczegóły

Do zarobienia,
Piotr Cymcyk

Porcja informacji o rynku prosto na Twoją skrzynkę w każdą niedzielę o 19:00
Idź do oryginalnego materiału