Indeksy giełdowe w USA bezskutecznie walczą o utrzymanie pozytywnego sentymentu w piątek – po słabych danych PKB z gospodarki amerykańskiej i niższym, od prognoz odczytem PCE.
Dane ze Stanów Zjednoczonych wskazują, iż największa gospodarka świata ma problem z utrzymaniem silnego tempa wzrostu, które wydawało się całkiem prawdopodobne jeszcze w ostatnim kwartale roku. Pierwsza reakcja na niższy od prognoz inflacji PCE (kluczowej dla Fed) była optymistyczna, ale tu warto podkreślić, iż jeżeli wzrost PKB w USA w IV kwartale 2025 roku hamował gdy ceny ropy były relatywnie niskie – co stanie się, jeżeli miałyby istotne wzrosnąć? Ropa wróciła dziś ponad 100 USD za baryłkę, a Stany Zjednoczone i Izrael – choć deklarują taktyczne zwycięstwa w Iranie wciąż wydają się nie mieć przygotowanego, szybkiego sposobu na poradzenie sobie z blokadą Cieśniny Ormuz. Na konferencji prasowej Pete Hegseth nie podał dokładnego terminu w jakim moglibyśmy oczekiwać US Navy, eksortującej tankowce. To dla rynków może być sygnał, iż Stany Zjednoczone wciąż obawiają się 'blamażu’ jakim byłoby zatopienie tankowca eskortowanego przecież przez amerykański okręt wojenny. Przypomnijmy, iż sytuacja taka już raz zdarzyła się w historii – m.in. w październiku 1987 roku, podczas słynnej wojny tankowców.
Inwestorzy wchodzą w weekend mając przed sobą wciąż niepewny rozkład prawdopodobnych scenariuszy – zatem muszą być gotowi także na najgorsze. Wyceny akcji na giełdzie amerykańskiej pozostają historycznie wysokie, obawy o recesję skokowo wzrosły, a wzrost cen ropy wydaje się raczej kataliatorem globalnego spowolnienia gospodarczego, niż wyzwalaczem długoterminowych problemów inflacyjnych. Rezerwa Federalna staje przed trudnym zadaniem i choć niemal na pewno wstrzyma się z obniżką stóp w marcu, być może będzie chciała zachować 'gołębie karty’ w rękach i zasugeruje rynkom, iż jest gotowa to interwencji – jeżeli taka potrzeba się potwierdzi. Na razie jednak bankierów wstrzyma przed gołębią narracją rynek pracy – ten w USA pozostaje raczej zdrowy. Wnioski o zasiłki dla bezrobotnych pozostają niskie, a kolejne odczyty nie potwierdziły słabości z ostatniego raportu NFP.
Dalsza eskalacja napięć między Iranem a USA może nie tylko spowodować strach na rynkach, ale rzucić realny cień na produkcję kluczowych towarów na całym świecie. Oczy rynku zwrócone są w kierunku Tajwanu, który niemal w 100% polega na imporcie LNG – do niedawna z zatoki perskiej. Paraliż energetyczny wyspy oznaczałby prawdopodobne wstrzymanie fabryk TSMC i zaburzył światowe łańcuchy dostaw. To tylko jeden z kilkunastu scenariuszy 'ekstremum’, które mogą wydarzyć się, jeżeli Ormuz nie zostanie odblokowany w ciągu najbliższych kilkunastu dni. Okno czasowe wydaje się skracać, podczas gdy indeks S&P 500 spadł od szczytów o niespełna 5% i wydaje się wręcz przesadnie optymistycznie natawiony do tego, co czeka rynek akcji w krótkim horyzoncie czasowym.
Po wzrostowym otwarciu obserwujemy ponowny wzrost apetytu na hedging i porzucanie wzrostowych pozycji. Kluczowa walka kupujących ze sprzedającymi rozegra się prawdopodobnie w ostatnich godzinach sesji amerykańskiej. Jej rezultalt rzuciłby nam więcej światła na to, czy 'zdrowy rozsądek’ przeważa nad 'byczym nastawieniem’. Inwestorzy mogą nie chcieć zostawać z otwartymi pozycjami na potencjalnie 'zmienny weekend’. jeżeli jednak wzrosty na Wall Street rozpędzą się – niewykluczone, iż w nowy tydzień wejdziemy w nieco lepszych nastrojach. Tymczasem kontra podaży wydaje się wręcz nieuchronna tak długo, jak długo ropa kosztuje ponad 100 USD za baryłkę – rodząc uzasdanione obawy o koniunkturę (w długim terminie) i inflację (tu i teraz).
Źródło: XTB / Eryk Szmyd

18 godzin temu




