
Z prezydentem i przewodniczącym KC KPCh Xi Jinpingiem przyjadą do USA 24 września przedstawiciele najważniejszych chińskich firm i przedsiębiorstw. Według nieoficjalnych informacji Xi chce zaproponować prezydentowi USA i amerykańskim koncernom szereg „korzystnych dla obu stron” inicjatyw biznesowych. Ceną będzie złagodzenie stanowiska w sprawie ceł oraz polityki Pekinu w Azji Południowo-Wschodniej.
Ruch Xi Jinpinga oceniany jest przez analityków jako nietypowy ze względu na sceptycyzm USA wobec chińskich inwestycji i napięte relacje Pekinu z przedsiębiorstwami prywatnymi. Ponadto Xi rzadko podróżował za granicę z chińską kadrą zarządzającą największymi koncernami, jako iż w 2020 roku rząd na zlecenie Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Chin wprowadził restrykcyjne przepisy dotyczące sektora technologii, edukacji i nieruchomości, co spowodowało niełaskę wielu prominentnych biznesmenów.
Obecnie nie wiadomo kto odwiedzi USA, ale wiadomo, iż w trakcie wizyty Xi chce zaproponować amerykańskim gospodarzom pakiet „korzystnych dla obu stron umów handlowych” w zamian za złagodzenie stanowiska USA wobec polityki celnej i chińskich działań w Azji Południowo-Wschodniej. Moment został dobrze wybrany – podpisanie takich umów oznaczałoby zapewnienie Białemu Domowi potencjalne korzyści gospodarcze przed wyborami połówkowymi – midterms – w listopadzie br. Chiny liczą także na osłabienie kontroli swoich inwestycji i działalności biznesowej w USA.
Waszyngton nałożył bowiem 100% cło na importowane chińskie pojazdy elektryczne, zakazał importu dronów, routerów i robotów oraz wymusił sprzedaż aktywów TikToka w USA. Umieścił również duże chińskie firmy technologiczne na liście podmiotów uznanych za zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego oraz na czarnej liście Pentagonu.
Ostatni raz takie umowy były podpisywane 11 lat temu w 2015 roku, kiedy to Xi sprowadził do USA znaczną grupę największych chińskich biznesmenów, w tym założyciela Alibaby Jacka Ma, założyciela Tencenta Pony Ma oraz dyrektorów chińskich banków i firm państwowych. Niemal żaden z nich nie zachował do obecnej chwili swojego stanowiska czy pozycji – wszyscy padli ofiarą czystek.
Podczas tej wizyty Chiny podpisały umowę o wartości 38 mld dolarów na 300 samolotów Boeing, a Xi spotkał się z amerykańskimi dyrektorami technologicznymi, w tym Timem Cookiem z Apple, Markiem Zuckerbergiem z Meta i założycielem Amazona Jeffem Bezosem.
Z kolei prezydent Donald Trump od 2017 r. zabierał zwykle przedstawicieli top managementu z USA w czasie swoich wizyt w Pekinie. W czasie ostatniej majowej wizyty w Chinach razem z nim byli obecni m.in. prezes Nvidii, Jensen Huang i szef SpaceX i Tesli, Elon Musk.
„Mam wrażenie, iż Chińczycy… będą bardziej świadomie podchodzić do roli tych biznesmenów, zapraszając ich do delegacji” – powiedział Reuters Scott Kennedy, chiński ekspert ds. biznesu w Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych. Jak dodał, udział dyrektorów może okazać się „naprawdę cenny”.
Chińczycy jego zdaniem będą mieli w czasie tej wizyty więcej do powiedzenia niż amerykański top management w maju, który dowiedział się o swojej obecności w czasie rozmów w ostatniej chwili i pozostał „bardziej biernymi obserwatorami niż poważnymi uczestnikami”.
O randze wizyty Xi Jinpinga świadczy, iż po raz pierwszy USA zorganizują formalną kolację państwową na jego cześć. Jest to inicjatywa Donalda Trumpa, o czym powiedział on dziennikarzom 4 września bagatelizując jednocześnie napięcia między USA a Chinami dotyczące powiązań Pekinu z Iranem i Rosją.
„Będziemy mieli uroczystą kolację państwową i… zrobimy z Chinami wiele dobrego, układa nam się z nimi bardzo dobrze. To wspaniały dżentelmen, świetnie się dogadujemy, mamy bardzo dobre stosunki handlowe, no i wiecie, oni są konkurentami i tak dalej, ale mamy bardzo dobre stosunki z prezydentem Xi. Przyjeżdża ze swoją piękną żoną, piękną i wspaniałą kobietą, szanowaną na całym świecie, zbliżają się do siebie” – powiedział Trump w swoim niepowtarzalnym stylu. Jak dodał, w kwestii Iranu „powiedziałem prezydentowi Xi: proszę się nie angażować – mam bardzo dobre relacje – a oni tak naprawdę nie są zaangażowani”.
Tymczasem Chiny przez cały czas są głównym odbiorcą irańskiej ropy naftowej, a Pekin sprzeciwia się wezwaniom Trumpa do zerwania handlu z Iranem. Naciski Trumpa by osłabić więzy ekonomiczne z Teheranem nie robią wrażenia na Pekinie, zaś prezydent USA nie ma narzędzi by zwiększyć presję na Iran do tego stopnia, aby zmusić go do zawarcia umowy, która zakończyłaby trwający ponad sześć miesięcy konflikt.
Po spotkaniu Trumpa i Xi w maju br. Stany Zjednoczone i Chiny ustaliły formalne mechanizmy zarządzania relacjami handlowymi i inwestycyjnymi. Jednak według Bloomberg Rada ds. Inwestycji prawdopodobnie nie osiągnie znaczących rezultatów na szczycie ze względu na trudne warunki w USA dla chińskich inwestycji. Istnieje także podział w kwestii tego, które produkty powinny zostać uznane za „niewrażliwe” w ramach Rady Handlu. Omawiane jest włączenie około 10 kategorii towarów „niewrażliwych”, ale sytuacja ta może ulec zmianie bliżej terminu spotkania Xi i Trumpa.
Tymczasem osiągnięcie porozumienia w sprawie Rady Handlu jest jednym z głównych priorytetów USA na szczycie obok uzyskania większej liczby licencji na eksport pierwiastków ziem rzadkich dla amerykańskich firm. Administracja USA naciska także na Chińczyków, aby zaczęli przestrzegać porozumienia ogłoszonego w październiku w Pusanie, które zapewniło roczny rozejm handlowy wstrzymujący niektóre kontrole eksportu i cła.
Z kolei Pekin naciska na dalsze obniżenie ceł. Chińskie ministerstwo handlu poinformowało w lipcu, iż obie strony rozważają wzajemne obniżenie ceł na produkty o wartości 30 mld dolarów. Ale mimo iż Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych w lutym uchylił cła związane z Chinami nałożone na mocy ustawy o międzynarodowych nadzwyczajnych uprawnieniach gospodarczych, administracja Trumpa wprowadziła następnie 10% cło importowe.
Przedstawiciel USA ds. handlu Jamieson Greer powiedział w czwartek, iż oba kraje złożą „pewne oświadczenia dotyczące rolnictwa i barier pozataryfowych” podczas spotkania, ale bez podania szczegółów, być może dlatego, iż w ciągu kilku następnym dni spotkają się Sekretarz Skarbu USA Scott Bessent, Greer i wicepremier Chin He Lifeng, właśnie w celu omówienia tematyki szczytu.
Oczekiwania wobec szczytu w sensie politycznym pozostają więc skromne, choć biznesowo może on się okazać dużym sukcesem.
Istnieją jednak i w światowej infosferze gospodarczej opinie sceptyczne. Zdaniem analityków z Wall Street, szczyt może sprowadzić się do „oficjalnych spotkań, 2-3 dużych umów na pokaz i praktycznego ustalenia protokołu rozbieżności” w polityce obu państw. „Nikt – zarówno w USA, jak i w Chinach – nie jest w tej chwili zainteresowany, by ustąpić w fundamentalnych kwestiach” – zauważył jeden z analityków giełdy paryskiej.

1 godzina temu






