"Zagłosowałam i pojechałam rodzić". Tak radzą sobie sejmowi rodzice

6 miesięcy temu
Zagłosowałam, poszłam do przewodniczącego PO, oznajmiłam mu, iż rodzę i pojechałam do szpitala — opowiada Kinga Gajewska, mama trójki dzieci. Posłanki przychodzą do Sejmu z dziećmi, bo często nie mają innego wyboru — na głosowaniach muszą się stawić osobiście, a urlopy macierzyńskie im nie przysługują. Temat dzieci w Sejmie wraca jak bumerang od kilkunastu lat, a przez cały czas nie udało się formalnie uregulować sytuacji sejmowych rodziców.
Idź do oryginalnego materiału