Złoto i srebro po historycznym rajdzie wchodzi w fazę korekty. Eksperci wyjaśniają, co się stało

2 godzin temu

Ostatnie dni przyniosły na rynku metali szlachetnych wyjątkową zmienność. Po serii rekordowych notowań ceny złota i srebra gwałtownie spadły, wywołując nerwowość wśród części inwestorów. Jak podkreślają jednak eksperci, nie jest to sygnał odwrócenia trendu, ale klasyczna korekta po niezwykle dynamicznych wzrostach.


W styczniu ceny złota rosły w tempie nienotowanym wcześniej. W ciągu kilku dni kruszec ustanowił kilkanaście historycznych rekordów, osiągając poziomy powyżej 5,5 tys. dolarów za uncję. Po tak silnym rajdzie rynek wszedł jednak w fazę realizacji zysków, a notowania w krótkim czasie cofnęły się o kilkaset dolarów. W poniedziałek 2 lutego cena złota oscylowała wokół 4,7 tys. dolarów za uncję. I mimo iż krótkoterminowo kurs złota spadł w porównaniu do historycznych maksimów z końca stycznia, to przez cały czas znajduje się w zakresie wysokich notowań w długim trendzie.

Inwestorzy zrealizowali zyski


Jak zwraca uwagę Michał Tekliński, ekspert rynku złota Goldsaver i Goldenmark, gwałtowny spadek cen był w dużej mierze efektem mechanicznej reakcji rynku i zmienności, a nie pogorszenia fundamentów.


– Silny popyt inwestycyjny, zakupy banków centralnych oraz niepewność makroekonomiczna przez cały czas wspierają popyt na kruszec. Dzisiejsze notowania pokazują, iż rynek zaczął ochładzać krótkoterminową euforię. To naturalny element cyklu po serii rekordów, a nie sygnał trwałego odwrócenia trendu. Fundamenty przez cały czas przemawiają za realnym popytem i strategiczną rolą złota jako zabezpieczenia kapitału – mówi Tekliński.


Impuls do korekty wynikał przede wszystkim z uruchomienia zleceń sprzedaży oraz czynników psychologicznych. Po tak silnych wzrostach część inwestorów zdecydowała się na zamknięcie pozycji i realizację zysków, co spotęgowało skalę spadków. Jednak dla długoterminowych inwestorów, którzy mają fizyczne złoto, w zasadzie kilka się zmieniło.

Decyzje Fed i zmienność na rynku kruszców


Do zwiększenia zmienności przyczyniły się także wydarzenia w Stanach Zjednoczonych. Po konferencji Rezerwy Federalnej i ogłoszeniu decyzji personalnych w Fed zarówno złoto, jak i srebro zaczęły gwałtownie tracić na wartości.


Jak zwraca uwagę Marta Bassani‑Prusik, dyrektor ds. produktów inwestycyjnych i wartości dewizowych w Mennicy Polskiej, rynek metali szlachetnych jest w dużej mierze kształtowany przez tzw. papierowy obrót.


– Przy tak wysokich poziomach cenowych część inwestorów finansowych zdecydowała się na realizację zysków i wyjście z pozycji. To typowe zachowanie traderów i jeden z głównych powodów gwałtownej korekty – wyjaśnia Marta Bassani‑Prusik.


Ekspertka zwraca jednocześnie uwagę, iż spadkom cen złota i srebra nie towarzyszyło wyraźne umocnienie dolara. To sugeruje techniczny, a nie fundamentalny charakter korekty.


– Brak silnego wzrostu dolara przy jednoczesnym spadku cen kruszców sugeruje, iż mamy do czynienia raczej z korektą niż ze zmianą długoterminowego trendu – mówi Bassani-Prusik.

Fundamenty są mocne


Zdaniem analityków długoterminowy obraz rynku złota się nie zmienił. Wciąż działają czynniki, które w ostatnich miesiącach windowały ceny kruszcu do rekordowych poziomów. To m.in. niepewność geopolityczna, napięcia wokół polityki monetarnej USA, słabszy dolar oraz silny popyt inwestycyjny.


– Istotną rolę odgrywa również narracja o tzw. debasement trade, czyli celowym osłabianiu waluty. Komentarze prezydenta Donalda Trumpa sugerujące, iż słabszy dolar jest korzystny dla USA, wzmacniają obawy inwestorów o realną wartość pieniądza fiducjarnego. W takich warunkach złoto wraca do swojej podstawowej roli, czyli bezpiecznej przystani – dodaje ekspert.


Istotną rolę przez cały czas odgrywają także banki centralne, które w minionym roku kupiły rekordowe ilości złota. Według danych Światowej Rady Złota popyt na kruszec przekroczył 5 tys. ton, co było najwyższym wynikiem w historii. Same fundusze ETF zakupiły ponad 800 ton, a 863 tony złota powędrowały do banków centralnych. Te drugie są filarem popytu i ten trend się utrzyma w kolejnych kwartałach.


– Dodatkowym sygnałem niepokoju są pojawiające się w Niemczech głosy nawołujące do repatriacji złota przechowywanego w USA. Dyskusja o fizycznej kontroli nad rezerwami pokazuje, jak bardzo zmienia się postrzeganie bezpieczeństwa finansowego w świecie rosnących napięć politycznych – zwraca uwagę Tekliński.

Inwestorzy indywidualni przez cały czas aktywni


Pomimo gwałtownych wahań cen zainteresowanie metalami szlachetnymi wśród inwestorów indywidualnych nie słabnie. Dane Mennicy Polskiej pokazują, iż tylko w styczniu klienci zakupili ponad 300 kg złota oraz 1,7 tony srebra.


W warunkach dużej zmienności najważniejsze znaczenie ma zarządzanie ryzykiem. Jednym z rozwiązań jest rozkładanie zakupów w czasie i unikanie jednorazowych transakcji przy lokalnych szczytach cenowych.


Obecna korekta może potrwać jeszcze jakiś czas, ale – jak wskazują analitycy – nie musi oznaczać końca trendu wzrostowego. Rynek po rekordowym rajdzie potrzebował schłodzenia, a fundamenty wspierające złoto są nienaruszone.

Złoto podrożeje, srebro utrzyma cenę


Prognozy JP Morgan sugerują, iż złoto podrożeje do końca roku do choćby 6,3 tys. dolarów za uncję. Bank zakłada też, iż banki centralne w 2026 roku kupią łącznie ponad 800 ton kruszcu. To, wraz ze strukturalną dywersyfikacją rezerw i wysoką preferencją dla realnych aktywów nad papierowymi daje solidne fundamenty pod taki wzrost.


– jeżeli złoto znajdzie stabilne wsparcie w okolicach 5000 USD za uncję, kolejne miesiące mogą przynieść konsolidację lub stopniowy powrót do wzrostów – mówi Tekliński.


Jeśli chodzi o srebro, JP Morgan jest bardziej ostrożny. Historyczny rekord 121 dolarów za uncję nie będzie przebity; bank spodziewa się, iż po korekcie srebro będzie się utrzymywać na poziomie ok. 75-80 dolarów. W przeciwieństwie do złota jednak banki centralne nie skupują srebra. W efekcie trudno przewidzieć, jaką trajektorię obierze ten metal.




Przeczytaj także:



  • Branża turystyczna po trudnych latach. Zaległe długi topnieją, ale ostrożność zostaje

  • ERLI składa pozew przeciw Allegro. Chodzi o zawyżanie cen

  • Near-shoring miał napędzić BIZ. Dane pokazują chłodniejszą rzeczywistość

Idź do oryginalnego materiału