
Jednocześnie MKS PAMP prognozuje, iż w drugiej połowie roku cena złota może osiągnąć nowy rekord na poziomie 5800 dolarów za uncję.
Rynek złota działa dziś pod wpływem sprzecznych czynników. Z jednej strony na ceny kruszcu wpływają wysokie rentowności obligacji USA i jastrzębia polityka Rezerwy Federalnej. Z drugiej strony rośnie znaczenie Azji, która buduje własne mechanizmy obrotu i rozliczeń.
LBMA, czyli London Bullion Market Association, jest jednym z najważniejszych punktów odniesienia dla globalnego rynku złota. To właśnie Londyn, obok Nowego Jorku, od dekad pełni kluczową funkcję w wycenie i rozliczeniach metali szlachetnych.
Hongkong buduje własny system rozliczeń
Rząd Hongkongu zapowiedział uruchomienie pilotażowej fazy nowego centralnego systemu rozliczeniowego dla złota. Ma za niego odpowiadać państwowa spółka Hong Kong Precious Metals Central Clearing Company.
Projekt będzie wspierany technologicznie przez Shanghai Gold Exchange. Jego konstrukcja ma naśladować architekturę londyńskiego rynku LBMA, w tym rozliczenia oparte na rachunkach nieprzydzielonych (unallocated accounts). Rachunki nieprzydzielone oznaczają, iż inwestor ma roszczenie do określonej ilości złota, ale niekoniecznie do konkretnych, fizycznie wydzielonych sztabek. Taki model zwiększa płynność obrotu, ale różni się od posiadania przypisanego fizycznego metalu.
– Obserwujemy historyczny proces, w którym tradycyjna oś Londyn-Nowy Jork traci swoją pozycję monopolisty na rzecz Wschodu. [...] To bezpośrednia, zaplanowana przez Pekin próba stworzenia równoległego mechanizmu wyceny i rozliczeń w juanach, mająca na celu ostateczną dedolaryzację handlu surowcami w Azji, która już dzisiaj konsumuje aż 60% światowego złota. Co warte podkreślenia, w zarządzie tej instytucji zasiadają już giganci z Wall Street, tacy jak JP Morgan, HSBC czy UBS, co dowodzi, iż zachodni kapitał doskonale widzi, gdzie przesuwa się środek ciężkości globalnych finansów – komentuje Michał Tekliński, ekspert rynku złota Goldsaver i Goldenmark.
Dla rynku złota dedolaryzacja ma duże znaczenie, ponieważ kruszec jest tradycyjnie wyceniany globalnie w dolarach. jeżeli część obrotu będzie coraz mocniej przenosić się do systemów azjatyckich, może to stopniowo zmieniać układ sił między zachodnimi i wschodnimi centrami finansowymi.
Fed ciąży cenom złota w krótkim terminie
Krótkoterminowo rynek przez cały czas jest jednak pod wpływem polityki pieniężnej USA. Pod koniec maja giełdy towarowe odnotowały ochłodzenie nastrojów, a ceny złota oscylowały wokół poziomu około 4400 dolarów za uncję.
Powodem były obawy inflacyjne i rosnące rentowności obligacji USA. Dodatkowo uczestnicy rynku byli przekonani, iż strategia „higher for longer” w amerykańskiej polityce pieniężnej może utrzymać się dłużej. Oznacza to scenariusz, w którym stopy procentowe pozostają wysokie przez dłuższy czas.
Dla papierowego złota takie otoczenie bywa trudne, ponieważ kruszec nie wypłaca odsetek. Gdy rentowności obligacji rosną, część inwestorów może przesuwać kapitał w stronę aktywów dających bieżący dochód.
Jest szansa na nowy rekord
Mimo krótkoterminowej presji na ceny złota część instytucji analitycznych zakłada dalszy wzrost notowań. Według MKS PAMP, prestiżowej szwajcarskiej firmy, która jest światowym liderem na rynku metali szlachetnych, średnia cena kruszcu w 2026 roku ma wynieść 4500 dolarów za uncję.
Zdaniem Nicky Shiels, dyrektor ds. badań i strategii marketingowej w MKS PAMP, złoto może odnotować w tym roku 30-procentowy wzrost rok do roku. Według analiz tej instytucji nowy rekord wszech czasów na poziomie 5800 dolarów za uncję jest osiągalnym celem na drugą połowę roku.
ATH, czyli all-time high, oznacza najwyższy poziom ceny w historii. W przypadku złota taki rekord miałby odzwierciedlać nie tylko bieżący popyt inwestycyjny, ale też szersze czynniki.
Dług USA wraca do analiz rynku złota
Ważne są też wyliczenia dotyczące relacji amerykańskich rezerw złota do długu publicznego USA. Obecne rezerwy złota Stanów Zjednoczonych mają stanowić około 3 proc. długu rządu federalnego. W czasie II wojny światowej było to około 50 proc.
Według analiz MKS PAMP, gdyby złoto miało dziś zabezpieczać 10 proc. długu federalnego USA, jego cena musiałaby wzrosnąć do 15 tys. dolarów za uncję. Z kolei przy odniesieniu wartości amerykańskiego złota do zagranicznego długu USA wycena mogłaby sięgać 18 tys. dolarów za uncję.
Takie scenariusze są jednak skrajne. MKS PAMP traktuje poziom 10 tys. dolarów za uncję do 2030 roku jako tzw. scenariusz ogona – czyli mało prawdopodobny, ale możliwy w ekstremalnych warunkach.
– Tego typu wyliczenia, łączące wartość złota z astronomicznym długiem Stanów Zjednoczonych, pojawiają się w raportach coraz częściej. Podobną argumentację przytaczał niedawno chociażby szanowany w branży Ole Hansen z Saxo Banku. Musimy jednak podchodzić do tej rynkowej „numerologii” z dużym dystansem. Dla inwestorów, którzy czują chwilowe rozczarowanie obecną korektą cenową do 4400 dolarów, wizje złota po kilkanaście tysięcy dolarów brzmią dzisiaj zbyt abstrakcyjnie i nie rezonują z ich bieżącymi potrzebami. Zamiast szukać magii w wielkich liczbach, warto skupić się na twardych fundamentach: Azja tworzy własny system obrotu poza dolarem, fizyczny metal znika ze skarbców, a długoterminowy trend wzrostowy pozostaje niezagrożony – podsumowuje Michał Tekliński.
Państwa chronią rezerwy i ograniczają odpływ kapitału
Tekliński dodaje, iż fizyczne złoto staje się dla wielu państw elementem strategii bezpieczeństwa. Część państw próbuje ograniczać odpływ kapitału w stronę kruszcu albo kontrolować import metali szlachetnych.
Na przykład Indie podniosły cło do 15 proc., a w Malezji wprowadzono 10-proc. cło na sztabki LBMA. Te działania mają ograniczać drenaż dewiz, czyli odpływ walut obcych z gospodarki.
Tymczasem Rosja sprzedała kolejne 5,7 tony złota i tym samym obniżyła swoje rezerwy do najniższego poziomu od 24 lat.
Rynek złota w punkcie zwrotnym
Globalnie złoto znalazło się między krótkoterminową presją ze strony Fed a długoterminowymi zmianami strukturalnymi. Zachodni inwestorzy reagują na wysokie stopy procentowe i rosnące rentowności obligacji, ale Azja buduje własną infrastrukturę finansową dla handlu kruszcem.
Co jeżeli system rozliczeniowy w Hongkongu zacznie działać zgodnie z planem? To może wzmocnić znaczenie juana w handlu złotem i zwiększyć rolę azjatyckich instytucji w wycenie metali szlachetnych.
Dla inwestorów oznacza to rynek bardziej złożony niż kilka lat temu, bo ceny złota zależą już nie tylko od decyzji Fed i kursu dolara. Równie ważne są geopolityka, polityka fiskalna Stanów Zjednoczonych, popyt fizyczny w Azji oraz zmiany w globalnych systemach rozliczeń.
Przeczytaj także:
- Fed trzyma złoto na krótkiej smyczy. Srebro ma swoje pięć minut
- Wymarzony zawód dla dziecka to lekarz. Prestiż nie zawsze wystarcza
- Duże przetasowanie w bankowości. VeloBank zamyka przejęcie detalu Citi Handlowego

1 godzina temu









