Uncja złota spadła we wtorek 15 września do 4 262 USD – najniższego poziomu od ponad pięciu tygodni. To kolejna sesja wyprzedaży na rynku kruszcu, który od styczniowego rekordu wszech czasów na poziomie 5 608 USD stracił już blisko 24%. Za spadkami stoi splot kilku potężnych sił: rosnące prawdopodobieństwo podwyżki stóp przez Fed, rentowności 10-letnich obligacji USA testujące psychologiczną barierę 5% oraz uporczywie drogi dolar. A w tle – paradoks: ta sama eskalacja na Bliskim Wschodzie, która winduje ceny ropy, zamiast napędzać złoto, de facto mu szkodzi.
Co się dzieje z ceną złota?
Złoto spot straciło we wtorek 0,86% w stosunku do poniedziałkowego zamknięcia, schodząc do 4 262 USD za uncję trojańską – wynika z danych Trading Economics. W skali miesiąca cena spadła o 3,48%, choć w ujęciu rocznym kruszec wciąż notuje 15,45% zysku.
To kontynuacja trendu, który nabrał rozpędu pod koniec sierpnia. 29 sierpnia złoto straciło ponad 3% w ciągu jednej sesji – najostrzejszy dzienny spadek od czerwca – po tym, jak przewodniczący Rezerwy Federalnej Kevin Warsh na sympozjum w Jackson Hole zasugerował, iż dalsze podwyżki stóp mogą być konieczne, jeżeli inflacja nie wróci w kierunku celu 2%. Według danych CME FedWatch Tool, szanse na wrześniową podwyżkę skoczyły wówczas z 36% do 64% i od tego momentu konsekwentnie rosły.
Fed na horyzoncie – rynek wycenia podwyżkę
Kluczowym czynnikiem ciążącym na złocie jest jutrzejsze (16 września) zakończenie dwudniowego posiedzenia FOMC. Główna stopa funduszy federalnych wynosi w tej chwili 3,50-3,75% i nie zmieniła się od lipca. Jednak jak wskazuje Reuters, w poniedziałek 14 września Goldman Sachs, J.P. Morgan, HSBC i Deutsche Bank – niemal jednocześnie – opublikowały prognozy zakładające podwyżkę o 25 pb. na wrześniowym posiedzeniu. Rynki wyceniają teraz ok. 90% prawdopodobieństwa takiego ruchu.
Przesunięcie oczekiwań ma solidne podstawy w danych. Sierpniowy indeks CPI wzrósł o 0,4% m/m i 3,4% r/r, a inflacja bazowa utrzymała się powyżej celu Fed. Przy cenach ropy Brent powyżej 107 USD za baryłkę i cenie diesla w USA przekraczającej 6 USD za galon perspektywa dalszego przyspieszenia inflacji jest realna.
Dla złota podwyżka stóp to podwójny cios. Po pierwsze, wyższe stopy podnoszą koszt alternatywny trzymania kruszcu, który nie generuje odsetek ani dywidend. Po drugie, zacieśnienie polityki monetarnej umacnia dolara i podnosi rentowności obligacji – dwa dodatkowe czynniki negatywne dla wyceny złota.
Rentowności przy 5%, dolar w natarciu
Rentowność 10-letnich amerykańskich obligacji skarbowych (Treasuries) dotknęła w poniedziałek okrągłych 5,00% – poziomu najwyższego od października 2023 r. We wtorek utrzymywała się w okolicach 4,99-5,00%. Jeszcze rok temu wynosiła nieco ponad 4%. Wzrost o pełny punkt procentowy w skali roku to poważna zmiana otoczenia dla aktywów, które nie przynoszą bieżącego dochodu.
Indeks dolara (DXY) wynosił we wtorek ok. 99,54 – niewiele, ale w kontekście ostatnich tygodni to poziom bliski lokalnym szczytom. Silniejszy dolar sprawia, iż złoto staje się droższe dla nabywców posługujących się innymi walutami, co ogranicza globalny popyt.
Paradoks ropy – dlaczego eskalacja nie pomaga złotu?
W klasycznym podręczniku eskalacja geopolityczna napędza złoto jako „bezpieczną przystań”. Jednak w 2026 roku mechanizm działa inaczej.
Jak wyjaśniał Ole Hansen, dyrektor ds. strategii surowcowej w Saxo Bank, zamiast wywołać klasyczną ucieczkę do bezpiecznych aktywów, wyższe ceny energii nasiliły obawy inflacyjne, podniosły rentowności obligacji, umocniły dolara i ograniczyły oczekiwania na obniżki stóp. Wszystkie te czynniki razem stworzyły poważne trudności dla aktywów nieprzynoszących dochodu – takich jak złoto.
Innymi słowy, droga ropa generuje inflację, inflacja wymusza jastrzębią politykę banków centralnych, a jastrzębia polityka uderza w złoto. To nietypowy łańcuch przyczynowo-skutkowy, w którym tradycyjna korelacja „kryzys = drogie złoto” przestaje działać, bo dominującą siłą staje się polityka monetarna, a nie sentyment risk-off.
Hansen dodaje jeszcze jeden element. Kilka państw importujących energię, zmagających się z rosnącą presją fiskalną, zdecydowało się na sprzedaż części rezerw złota w celu wsparcia krajowych walut lub złagodzenia skutków wyższych kosztów energii. To dodatkowa podaż, która wcześniej nie występowała.
Skala korekty – perspektywa historyczna
Aby zrozumieć obecny spadek, warto cofnąć się do stycznia 2026 r., gdy złoto ustanowiło rekord wszech czasów na poziomie 5 608 USD za uncję. Rajd napędzały obawy o dług USA, agresywne zakupy banków centralnych (przede wszystkim Chin, które zwiększały rezerwy przez sześć kolejnych miesięcy) oraz globalny popyt na aktywa zabezpieczające przed inflacją.
Od styczniowego szczytu cena spadła o ok. 24% – do obecnych 4 262 USD. Jak zauważa portal Kitco, korekta rzędu 28% (liczona od intraday high do czerwcowego dołka ok. 3 900 USD) była bolesna, ale historycznie nie jest anomalią w ramach wieloletnich cykli hossy złota. Poprzednie wielkie hossy – lata 1970-1980 i 2001-2011 – zawierały korekty sięgające 30-45%, po których trend wzrostowy był kontynuowany.
Analitycy Goldman Sachs i J.P. Morgan podtrzymują prognozy wzrostowe na dłuższy termin. Goldman widzi złoto na poziomie 4 900 USD do końca 2026 r., J.P. Morgan mówi o średniej 6 000 USD w IV kwartale 2026 r. – choć ta druga prognoza wygląda w tej chwili odlegle od rzeczywistości rynkowej. Trading Economics prognozuje cenę ok. 4 370 USD na koniec bieżącego kwartału i 4 775 USD za 12 miesięcy.
Co dalej? Trzy scenariusze
Najbliższe 48 godzin rozstrzygną krótkoterminowy kierunek. Jutro (16 września) o 14:00 czasu wschodniego poznamy decyzję FOMC, a przede wszystkim komunikat i projekcje dot plot.
- Scenariusz pierwszy: Fed podnosi stopy o 25 pb., ale komunikat jest umiarkowany – sugeruje „jednorazową korektę”, nie początek cyklu. Złoto może chwilowo spaść na reakcji, ale gwałtownie odrobić straty w ramach realizacji „kupuj fakty”. To scenariusz najbardziej sprzyjający krótkoterminowemu odbiciu.
- Scenariusz drugi: Fed podnosi stopy i sygnalizuje gotowość do kolejnych podwyżek, jeżeli inflacja nie wyhamuje. Rentowności i dolar rosną dalej, złoto testuje wsparcie w okolicach 4 100-4 150 USD, a być może choćby czerwcowy dołek przy 3 900 USD.
- Scenariusz trzeci: Fed zaskakuje brakiem podwyżki (ok. 10% szans wg rynku). Gwałtowna wyprzedaż dolara, spadek rentowności, złoto może odreagować w kierunku 4 400-4 500 USD w ciągu kilku sesji.
Inwestorzy rozważający zakup złota powinni mieć świadomość, iż najbliższe sesje przyniosą podwyższoną zmienność. Decyzja Fed, ewentualne zaskoczenie komunikatem, a także dalszy rozwój sytuacji na Bliskim Wschodzie – każdy z tych elementów może wygenerować ruchy rzędu 50-100 USD na uncji w ciągu jednego dnia.

1 godzina temu




