
Ceny złota spot przekroczyły 5100 dolarów za uncję, zaś srebra 107 dolarów. Przyczyny to strach inwestorów przed światową wojną handlową, intensywne zakupy ze strony banków centralnych i rekordowy napływ środków do funduszy ETF.
Maksimum wyniosło 5110 dolarów za uncję, potem nastąpił niewielki spadek do o 2,2% do poziomu 5089,78 dolarów. Amerykańskie kontrakty terminowe na złoto z dostawą w lutym również zyskały tyle samo – do 5086,30 dolarów za uncję. Z kolei w Singapurze złoto wzrosło o 1,5% do 5063,82 dolara za uncję, zaś srebro zyskało 4,5%, osiągając 107,78 dolara. Jednak najwyższy poziom uzyskały notowania srebra w USA dochodząc do 109 dolarów za uncję. Srebro nazywane czasem „złotem biednych” rośnie wraz z nim bowiem wzrost wspierany jest przez silny popyt inwestycyjny, w tym ze strony nabywców detalicznych od Szanghaju po Stambuł.
Platyna na rynku spot wzrosła o 3,4% do 2861,91 dolara za uncję po osiągnięciu rekordowego poziomu 2891,6 dolara na początku sesji, podczas gdy pallad na rynku spot wzrósł o 2,5% do 2060,70 dolara osiągając ponad trzyletnie maksimum.
Złoto wzrosło o 64% w 2025 roku bijąc tym samym rekordy z najlepszego jak dotąd dla niego 1979 roku. Ceny w ostatnim tygodniu były rekordowe, zaś w tym roku – a jeszcze nie skończył się styczeń – złoto zanotowało 18% wzrost.
Słabość dolara jest według analityków w tej chwili ewidentna. Indeks Bloomberg Dollar Spot spadł o 0,4% po spadku o 1,6% w zeszłym tygodniu. Sytuację amerykańskiej waluty pogarszają spekulacje, iż USA mogą pomóc Japonii w staraniach o wzmocnienie jena, w dodatku do obaw dotyczących niezależności Rezerwy Federalnej i efektów nieobliczalnej polityki Trumpa. Tak więc inwestorzy handlują deprecjacją wycofując się z walut i obligacji skarbowych. Masowa wyprzedaż na japońskim rynku obligacji w zeszłym tygodniu to kolejny przykład takich działań, a sytuację pogarszają nieoficjalne informacje, iż kraje UE wyprzedają amerykańskie obligacje w swoistym odwecie za politykę administracji USA.
Złoto jest odwrotnością zaufania. To zabezpieczenie przed nieoczekiwanymi wzrostami inflacji, nieoczekiwanymi spadkami na rynku i gwałtownym wzrostem ryzyka geopolitycznego” – powiedział w Bloomberg TV Max Belmont, zarządzający portfelem w First Eagle Investment Management.
Rzeczywiście, zeszły tydzień i weekend były gorące gospodarczo i politycznie. Najpierw prezydent USA gwałtownie wycofał się w środę z gróźb nałożenia ceł na europejskich sojuszników jako dźwigni do przejęcia Grenlandii. Potem zagroził Kanadzie 100% cłem na cały eksport do USA, jeżeli Ottawa zawrze umowę handlową z Chinami. Później zagroził także nałożeniem 200% ceł na francuskie wina i szampany, najwyraźniej próbując w ten sposób wywrzeć presję na prezydenta Francji Emmanuela Macrona, aby dołączył do jego inicjatywy „Board of Peace”. Analitycy polityczni stwierdzili potem, iż jest to sposób na praktyczną „eradykację Organizacji Narodów Zjednoczonych jako głównej globalnej platformy rozwiązywania konfliktów”, choć Trump zapowiedział, iż będzie współpracować z ONZ. Rosjanie wyśmiali całą inicjatywę stwierdzając, iż Trump chce „reaktywować Leninowską Nagrodę pokoju na Świecie, ale ZSRR było tu pierwsze”.
W Senacie USA lider Demokratów Chuck Schumer zapowiedział zablokowanie ogromnego pakietu wydatków, chyba iż Republikanie pozbawią Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego funduszy, co oznaczałoby zablokowanie ogromnego naboru do ICE i konieczność zrewidowania strategii tej formacji.
Dalej rosnący jen spowodował znaczne osłabienie dolara, a rynki są w stanie gotowości na interwencję w jenie. Także inwestorzy zmniejszają pozycje w dolarach przed posiedzeniem Rezerwy Federalnej w tym tygodniu. Słabszy dolar sprawia, iż złoto wyceniane w dolarach jest bardziej przystępne cenowo dla posiadaczy innych walut.
Następnym problemem staje się coraz bardziej rosnący dług publiczny w krajach rozwiniętych, czemu sprzyja gwałtowny wzrost wydatków obronnych ze strony Zachodu jako reakcja na agresywne działania Rosji i Chin. Niektórzy inwestorzy długoterminowi przekonani, iż inflacja stanie się jedyną drogą do wypłacalności państwa zainwestowali w złoto, aby zachować siłę nabywczą.
„W ciągu ostatnich trzech lat ludzie znacznie bardziej martwili się długoterminową trajektorią zadłużenia. Argumenty dotyczące deprecjacji i zadłużenia najczęściej pojawiały się w firmach rodzinnych. Myślą one o ochronie majątku kolejnych pokoleń, a nie o perspektywie krótkoterminowej” – powiedział John Reade, główny strateg Światowej Rady Złota.
Jak powiedzieli jeszcze w 2025 roku w Bloomberg TV dyrektor generalny Citadel, Ken Griffin, i założyciel Bridgewater Associates, Ray Dalio, sami będący ważnymi inwestorami na rynku „wzrost cen złota jest sygnałem ostrzegawczym dla całej światowej gospodarki”.
„Najnowszym katalizatorem jest w rzeczywistości kryzys zaufania do administracji USA i aktywów USA, który został wywołany przez niekonsekwentne decyzje administracji Trumpa w zeszłym tygodniu. Administracja Trumpa spowodowała trwałe zerwanie z dotychczasowym sposobem działania i teraz wszyscy w pewnym sensie uciekają się do złota jako jedynej alternatywy” – powiedział Reuters Kyle Rodda, starszy analityk rynku w Capital.com.
Analitycy zapytywani jak będzie wyglądał w następnych tygodniach i miesiącach rynek złota i metali odpowiadają krótko „jeszcze więcej tego samego”. Spodziewają się bowiem dalszego wzrostu cen złota zbliżającego się do 6000 dolarów w tym roku, bo popyt ze strony banków centralnych i inwestorów indywidualnych nie ustanie, a polityka światowa robi się coraz bardziej nieprzewidywalna.
„Spodziewamy się dalszego wzrostu (cen złota – red.). Nasza obecna prognoza sugeruje, iż ceny osiągną szczyt na poziomie około 5500 dolarów w dalszej części roku. Okresowe spadki są prawdopodobne, ponieważ inwestorzy realizują zyski, ale spodziewamy się, iż każda korekta będzie krótkotrwała i spotka się z dużym zainteresowaniem kupujących” – napisał w nocie dla inwestorów Philip Newman, dyrektor w Metals Focus.
Według danych rządu USA fundusze hedgingowe i inni wielcy spekulanci zwiększyli długie pozycje netto w tym metalu do najwyższego poziomu od 16 tygodni w tygodniu kończącym się 20 stycznia.
Przyczyny to oczekiwanie inwestorów na wyjaśnienie sytuacji w sprawie potencjalnych amerykańskich ceł handlowych oraz na to kim będzie kandydat Trumpa na stanowisko przewodniczącego Rezerwy Federalnej. Prezydent USA bowiem poinformował, iż zakończył rozmowy kwalifikacyjne z kandydatami, powtarzając, iż ma już kogoś na to stanowisko. jeżeli kandydat będzie trumpistą, czyli prezentował „miękkie” stanowisko w sprawie stóp procentowych, to wzrosłyby zakłady na dalsze obniżki stóp procentowych w tym roku – co jest korzystne dla kruszców niedochodowych, jak złoto – po trzech kolejnych redukcjach stóp procentowych.
„Wiele z obecnych, wywołanych przez Trumpa niepewności geopolitycznych prawdopodobnie nie zniknie w najbliższym czasie. Złoto może pozostać w grze w nadchodzących miesiącach, a choćby latach, chociaż inwestorzy muszą przygotować się na okresowe spadki po silnych wzrostach w ciągu ostatnich 12 miesięcy” – powiedział Vasu Menon, dyrektor zarządzający ds. strategii inwestycyjnej w Oversea-Chinese Banking Corp.

2 godzin temu







