Złoto powyżej 4300 USD, srebro przebija 64 USD – co napędza rajd metali szlachetnych?

1 dzień temu

Pierwszy tydzień sierpnia przyniósł gwałtowne przyspieszenie na rynku metali szlachetnych. Złoto w czwartek 7 sierpnia wyceniane jest na 4320 USD za uncję – najwyżej od połowy czerwca. Srebro utrzymuje się blisko 64 USD. To efekt splotów kilku czynników naraz: nadziei na otwarcie Cieśniny Ormuz, rozczarowującego raportu ADP i rosnącego napięcia przed dzisiejszą publikacją danych Nonfarm Payrolls.

Liczby mówią same za siebie

Skala ruchu z ostatnich dni jest imponująca. Jeszcze w poniedziałek 3 sierpnia złoto handlowane było w okolicach 4050 USD za uncję. W czwartek rano kontrakty grudniowe otworzyły się na poziomie 4307 USD, a w ciągu dnia cena spot przebiła 4320 USD. To wzrost o ponad 6% w zaledwie cztery sesje. W ujęciu rocznym złoto zyskuje 25,3%.

Srebro podąża tym samym szlakiem. Cena spot na 7 sierpnia wynosi 64,00 USD za uncję. 5 sierpnia biały metal przebił barierę 62 USD po raz pierwszy od 6 lipca. Tydzień wcześniej uncja kosztowała niespełna 58 USD.

Geopolityka gra główne skrzypce

Głównym paliwem dla wzrostów obu metali są sygnały o postępach w negocjacjach dotyczących częściowego otwarcia Cieśniny Ormuz. Strategiczny szlak wodny, przez który przed konfliktem amerykańsko-irańskim przepływała jedna piąta światowej ropy i gazu LNG, pozostaje zamknięty od lipca, kiedy porozumienie z połowy czerwca (memorandum of understanding) rozpadło się po incydentach z udziałem statków handlowych.

4 sierpnia sekretarz skarbu USA Scott Bessent powiedział w rozmowie z CNBC, iż istnieje szansa na zawarcie porozumienia „dziś lub jutro”. Katar, Pakistan i Oman pełnią rolę mediatorów. Jak informuje The Guardian, katarski rzecznik MSZ Majed al-Ansari określił kontakty dyplomatyczne jako będące na „bardzo zaawansowanym etapie”. Iran i Oman negocjują tymczasowy system tranzytowy: statki miałyby wpływać do Zatoki Perskiej szlakiem bliskim irańskiemu wybrzeżu, a wypływać trasą wzdłuż wybrzeża omańskiego.

Dlaczego perspektywa otwarcia Ormuz napędza ceny złota i srebra? Mechanizm jest pośredni, ale potężny. Udrożnienie cieśniny oznaczałoby spadek cen ropy i gazu, co przełożyłoby się na obniżenie presji inflacyjnej. To z kolei oddala widmo kolejnych podwyżek stóp procentowych przez Fed – a niższe stopy to klasyczny czynnik proinflacyjny dla złota i srebra, które nie generują odsetek.

Rynek pracy z problemami? Fed pod presją

Drugi motor napędowy sierpniowego rajdu to wyraźne pogorszenie danych z amerykańskiego rynku pracy. Raport ADP opublikowany 5 sierpnia pokazał, iż sektor prywatny utworzył w lipcu zaledwie 44 tysiące nowych miejsc pracy – znacznie poniżej rynkowego konsensusu na poziomie 75 tysięcy i drastycznie mniej niż 95 tysięcy w czerwcu.

Te dane natychmiast przełożyły się na rynkowe oczekiwania. Przed publikacją raportu ADP rynek wyceniał około 68% prawdopodobieństwa podwyżki stóp Fed o 25 punktów bazowych we wrześniu. Po publikacji te szanse istotnie spadły. Słabszy rynek pracy to argument za pauzą w cyklu zacieśniania – a to scenariusz jednoznacznie korzystny dla metali szlachetnych.

Dziś, 7 sierpnia, o godzinie 14:30 czasu polskiego pojawi się najważniejszy test tygodnia – oficjalny raport Nonfarm Payrolls za lipiec. Konsensus rynkowy zakłada 80-88 tysięcy nowych miejsc pracy po rozczarowujących 57 tysiącach w czerwcu. jeżeli dane wypadną słabo, złoto i srebro mogą kontynuować rajd. jeżeli zaskoczą na plus – nie można wykluczyć realizacji zysków.

Dolar w defensywie

Trzecim elementem układanki jest zachowanie dolara amerykańskiego. Indeks DXY utrzymuje się tuż poniżej poziomu 100 punktów – na 6 sierpnia wynosił 99,96. To wciąż blisko psychologicznej bariery, ale miesiąc do miesiąca dolar traci. Słabsza waluta amerykańska mechanicznie podwyższa ceny surowców denominowanych w dolarach – w tym złota i srebra.

Warto przy tym pamiętać, iż dolar przeszedł w 2026 roku potężną huśtawkę. Na początku roku gwałtownie tracił (co napędzało styczniowe rekordy metali), potem umocnił się w ślad za jastrzębimi sygnałami z Fed. Teraz ponownie słabnie pod wpływem kiepskich danych makro i nadziei na deeskalację na Bliskim Wschodzie.

Srebro z silną dynamiką wzrostu

Srebro zasługuje na osobny akapit, bo jego rajd ma dodatkowe fundamenty, których złoto nie posiada. Biały metal to nie tylko aktywo „safe haven” – to przede wszystkim surowiec przemysłowy. Ponad 60% rocznego popytu na srebro pochodzi z zastosowań przemysłowych: paneli fotowoltaicznych, pojazdów elektrycznych, infrastruktury 5G i elektroniki.

Jak wyjaśnia Gregory Shearer, szef działu metali szlachetnych i bazowych w J.P. Morgan, w podcaście Making Sense, rynek srebra pozostaje w strukturalnym deficycie od 2021 roku. Roczny popyt przewyższa podaż o 100-250 milionów uncji, podczas gdy wydobycie wynosi około 850 milionów uncji rocznie. Zapasy naziemne topnieją rok po roku.

J.P. Morgan prognozuje średnią cenę srebra na poziomie 81 USD za uncję w 2026 roku – ponad dwukrotność ubiegłorocznej średniej. Obecne 64 USD to wciąż istotnie poniżej tej prognozy, co sugeruje, iż analitycy widzą przestrzeń do dalszych wzrostów.

Warto dodać, iż w 2025 roku srebro zyskało ponad 130% – z 29 USD na początku roku do blisko 72 USD na koniec grudnia. Styczniowy skok do 121 USD i późniejszy krach nie zmieniły fundamentalnego obrazu: popyt przemysłowy rośnie, podaż nie nadąża.

Co obserwować w najbliższych dniach

Dziś wszystkie oczy skierowane są na piątkowy raport NFP (publikacja o 14:30 polskiego czasu). To on zdecyduje, czy obecny rajd ma szansę na kontynuację. Równolegle najważniejsze znaczenie mają negocjacje ws. Cieśniny Ormuz. Porozumienie oznaczałoby spadek cen ropy, mniejszą presję inflacyjną i mniejszą presję na Fed, by podnosić stopy.

Idź do oryginalnego materiału