Rozpoczęcie czwartego tygodnia konfliktu w Iranie, zainicjowanego przez Izrael oraz Stany Zjednoczone, przynosi kolejne turbulencje na rynkach finansowych. Ropa naftowa kontynuuje trend wzrostowy, choć dynamika dzisiejszych wzrostów jest ograniczona, a cena oscyluje w granicach 110 dolarów za baryłkę. Znacznie gwałtowniejsze ruchy obserwujemy na rynku metali szlachetnych, które reagują na rosnące ryzyko powrotu do polityki podwyżek stóp procentowych. w tej chwili głównym rozgrywającym na rynkach pozostaje dolar amerykański, który po kilku latach osłabienia odzyskuje inicjatywę, pełniąc rolę głównej bezpiecznej przystani w obliczu powracającego na rynki strachu.
Choć złoto od dawna uchodzi za aktywo chroniące przed niepewnością i inflacją, w rzeczywistości rzadko stanowi ono skuteczną barierę przed gwałtownym wzrostem cen. Przekonanie o jego antyinflacyjnych adekwatnościach jest mitem utrwalonym w latach 70. i 80. XX wieku, kiedy zbieg specyficznych czynników doprowadził do jednoczesnego osłabienia dolara i gwałtownego skoku wyceny kruszcu. Złoto najlepiej radzi sobie w okresach niskiej lub umiarkowanej inflacji, gdy inwestorzy nabywają je w oczekiwaniu na nadejście kryzysu. Obecna sytuacja skłania jednak uczestników rynku do realizacji zysków na złocie oraz innych kruszcach i transferu środków w stronę gotówki. Rolę tę pełnią przede wszystkim amerykańskie obligacje skarbowe, oferujące atrakcyjne oprocentowanie w obecnych warunkach. Ten masowy przepływ kapitału umacnia dominację dolara, mimo iż jego notowania wciąż pozostają relatywnie niskie w ujęciu historycznym.
Cena złota spadła już o jedną czwartą, licząc od historycznych szczytów ze stycznia do dzisiejszych minimów w okolicach 4100 dolarów za uncję. Srebro z kolei osunęło się w pobliże 60 dolarów za uncję, osiągając najniższe poziomy od połowy grudnia. Można przyjąć, iż wzrosty cen metali do przełomu listopada i grudnia ubiegłego roku wynikały z zakupów banków centralnych oraz funduszy ETF, natomiast późniejsze zwyżki miały charakter czysto spekulacyjny. Obecnie trwa gwałtowna wyprzedaż tych pozycji, co potwierdzają dane o redukcji zasobów złota przez fundusze ETF. Sugeruje to, iż fundusze hedgingowe, które budowały silne pozycje pod koniec 2025 roku, teraz całkowicie się ich wyzbywają. Istotnym czynnikiem pozostaje również widmo powrotu inflacji oraz ewentualne wznowienie cyklu podwyżek stóp procentowych. Pojawiają się także spekulacje o możliwej wyprzedaży rezerw złota przez państwa arabskie w celu załatania luk budżetowych powstałych po wstrzymaniu handlu w regionie Zatoki Perskiej, choć doniesienia te nie znajdują na razie potwierdzenia w twardych danych.
Silny dolar wywiera presję na osłabienie globalnych walut. Dzisiejsza sesja przynosi jednoprocentową przecenę korony szwedzkiej oraz norweskiej, mimo silnego powiązania tej drugiej z cenami ropy. Wyraźnie tracą także waluty państw o wyższych stopach procentowych, takie jak dolar nowozelandzki czy australijski. W tym otoczeniu polski złoty traci głównie względem dolara amerykańskiego, podczas gdy jego przecena wobec pozostałych głównych walut utrzymuje się na umiarkowanym poziomie.
Chwilę po godzinie 10:00 za dolara płacimy 3,7200 zł, za euro 4,2848 zł, za franka 4,6967 zł, za funta 4,9480 zł.
Źródło: Michał Stajniak, CFA, XTB

4 godzin temu





