Złoto znów na krzywej wznoszącej

2 godzin temu

Złoto znowu zyskuje na wartości po serii spadków. Rok 2025 był rekordowy dla tego metalu – punkty obrotu metalami szlachetnymi i banki, które miały w ofercie transakcje złotem oraz ETF-y odnotowały największe zyski od dekad. Mimo obecnych spadków rok 2026 też powinien być dobry dla złota, a jego wartość przez cały czas może rosnąć.

Ceny złota spot wzrosły 1 kwietnia do 4784,22 dolara za uncję, co jest najwyższą wartością od 19 marca. Kontrakty terminowe na złoto w USA zamknęły się po wzroście o 2,9% na poziomie 4813,10 dolarów. Złoto rosło drugi dzień z rzędu wskutek utraty wartości dolara – kruszec wyceniany w dolarach stał się bardziej atrakcyjny dla posiadaczy innych walut.

„Ceny złota mogą ponownie przekroczyć 5000 dolarów za uncję, jeżeli będziemy zmierzać w kierunku deeskalacji, ponieważ oczekiwania dotyczące obniżek stóp procentowych mogą powrócić. Nacisk kładziony jest na Iran i Cieśninę (Ormuz) – na to, jak rozwinie się ten konflikt i jaka będzie dalsza droga” – powiedział Reuters Bob Haberkorn, starszy strateg rynkowy w RJO Futures.

Nie jest rzeczywiście jasne jaki obrót przyjmie wojna Iranu z koalicją amerykańsko-izraelską, ale wiele sygnałów wskazuje na to, iż Amerykanie mogą po prostu wycofać się z walki, choć Iran nie zamierza kapitulować. Portal Axios informował wcześniej o trwających dyskusjach na temat zawieszenia broni.

„Zakończenie konfliktu może okazać się mieczem obosiecznym (dla złota). Z jednej strony, trwałe porozumienie pokojowe usunęłoby geopolityczną bezpieczną przystań, która wspierała ceny w okresie poprzedzającym konflikt” – stwierdził w nocie analityk rynku IG, Tony Sycamore. Jak dodał, z drugiej strony niższe ceny ropy naftowej i spadająca inflacja mogą ożywić oczekiwania na obniżki stóp procentowych przez Fed w 2026 roku, a to mogłoby pomóc cenom złota.

Suki Cooper analityczka Standard Chartered stwierdziła w analizie dla „Financial Times”, iż „status złota pozostaje nienaruszony”, mimo iż jego ceny spadły o 12% od początku konfliktu na Bliskim Wschodzie. Należy się jednak spodziewać, iż jego wycena będzie rosła.

Stanie się tak, bowiem w czasie kryzysu „inwestorzy rotują między aktywami, a straty na giełdzie wywołują popyt na większe zabezpieczenie depozytowe”. Złoto tymczasem jest jednym z niewielu aktywów, które można wykorzystać do zapewnienia płynności bez ponoszenia strat. W okresach poprzednich kryzysów takie zapotrzebowanie na płynność było zaspokajane przez złoto w okresie do 6 tygodni po zakończeniu sytuacji kryzysowej. Cały proces będzie trwał dłużej, jeżeli kryzys się będzie przedłużał, na przykład podczas globalnego kryzysu finansowego zajęło to ponad cztery miesiące.

Cooper twierdzi, iż obecne ruchy cen złota pokazują, iż istnieje ciągłe zapotrzebowanie na płynność, co oznacza, iż „rynki pozostają niepewne co do czasu trwania konfliktu”.

„Dowodem na to jest wzrost implikowanej zmienności na rynkach złota do poziomów ostatnio obserwowanych podczas pandemii” – dodała, zauważając, iż ponadto złoto kieruje się sygnałami dotyczącymi oczekiwań zmian stóp procentowych w USA i niepewnością jak Rezerwa Federalna ostatecznie zareaguje na obecny kryzys.

Ceny złota zaczynają spadać, jeżeli rosną oczekiwania na podwyżki stóp procentowych. Dzieje się tak, bowiem podwyżki oznaczają wzrost kosztów posiadania złota, jako iż nie daje ono dywidendy ani odsetek. Mieszane sygnały płyną też od banków centralnych, które mogą zacząć wyprzedaż rezerw zgromadzonych w ostatnich latach. W 2025 roku zakupy netto banków spadły z 1000 ton do 863 ton. Wspomina się też o programie „SAFE 0%” prezydenta Polski Karola Nawrockiego, jako „wspieranym przez prezesa polskiego Banku Centralnego Adama Glapińskiego”, zauważając, iż wyprzedaż złota przez NBP „uwolniłaby największe zapasy złota w regionie”, co na pewno wpłynęłoby na ceny. Jednak jak zauważyła „to pojedyncze sygnały nie pokazujące trendu”.

Tymczasem punkty obrotu metalami szlachetnymi na całym świecie odnotowały w zeszłym roku najlepsze wyniki w swojej historii, jako iż gwałtowne zmiany cen i rosnące wolumeny obrotu, napędziły, jak nigdy dotąd, przychody.

Łącznie działy metali szlachetnych w bankach, według danych firmy analitycznej Crisil Coalition Greenwich, osiągnęły w ubiegłym roku przychód szacowany na 3,9 mld dolarów, najwyższy od ponad dekady.

Przy bardzo burzliwym cenowo roku 2025, notowania złota i srebra rosły najszybciej od 1979 roku. Przyczyną był program „ceł Trumpa” zaczynający się w początkach drugiej kadencji tego prezydenta oraz próby niezależności Rezerwy Federalnej.

Dzień Wolności Donalda Trumpa oznaczał zarazem początek roku nieoczekiwanych zysków dla banków, jako iż obawy, iż metale szlachetne zostaną objęte cłami importowymi, spowodowały, iż wzrosła premia za metale w Nowy Jorku w porównaniu z centrum obrotu metalami spot w Londynie. Traderzy znaleźli więc okazję do arbitrażu, zwłaszcza iż mogli wysyłać złoto i srebro do USA. Według Angada Chhatwala, dyrektora ds. instrumentów o stałym dochodzie, walut i towarów w Coalition, banki w dużej mierze wykorzystały wzrost różnicy cen między Londynem a Nowym Jorkiem.

Nieco inaczej było z rynkiem srebra, którego wyceny spadły gwałtownie w Londynie, co obniżyło notowania kontraktów terminowych w USA. Ale pojawiło się wielkie zapotrzebowanie na fizyczne srebro w Indiach i wzrósł popyt ze strony Chin, zwłaszcza pod koniec roku. W efekcie banki, które dysponowały Londynie srebrem miały spore zyski z tego tytułu, bo indyjski i chiński rynek wchłonęły ten metal. Jak stwierdzili analitycy Bloomberg największy gracz na rynku metali szlachetnych, JPMorgan Chase & Co., zarobił w 2025 roku około 1 mld dolarów właśnie na złocie i srebrze.

Analitycy Crisil Coalition Greenwich widzą podobieństwo zeszłorocznej sytuacji do roku 2020, kiedy to wybuch pandemii uziemił loty i uniemożliwił niektórym traderom skorzystanie z podobnych różnic cenowych. W efekcie te banki które miały fizyczne zapasy metali, zwłaszcza złota i poradziły sobie z takim wyzwaniem logistycznym, odnotowały ogromne zyski.

W zeszłym roku pojawił się też silny popyt na metale szlachetne ze strony funduszy hedgingowych i dużych firm zarządzających aktywami. Wolumen obrotu w Londynie, czyli na największym rynku spot gwałtownie wzrósł w ciągu roku, zaś banki i fundusze inwestycyjne, jak Nomura Holdings i Deutsche Bank, poszerzyły swoją ofertę o metale szlachetne.

„Wydaje się, iż to lukratywna okazja, z której inni chcą skorzystać. Wiele banków próbuje wejść na rynek metali szlachetnych lub do niego wrócić. Obserwowaliśmy znaczny wzrost opcji na metale szlachetne. Dotyczy to zwłaszcza kilku banków, które potrafią to wykorzystać” – skomentował Chhatwal, dodając, iż inwestorzy coraz częściej sięgali po opcje chcąc zyskiwać na zmianach cen. W ten sposób zarabiali też dealerzy.

Analitycy z Coatlion zauważyli także, iż największe fundusze ETF inwestujące w złoto i srebro, SPDR Gold Shares i iShares Silver Trust, odnotowały wysoki poziom nierozliczonych kontraktów opcyjnych w ciągu roku.

Suki Cooper powołując się na ich dane stwierdza, iż w tej chwili ceny złota przez cały czas powinny rosnąć, choć może nie w takim tempie jak w 2025 roku. jeżeli nastąpiłaby recesja, to przykłady historyczne wskazują, iż jego wycena rosła w takich przypadkach średnio o 15%. Podobnie działoby się w przypadku stagflacji. Wszystko też wskazuje na to, iż jeżeli choćby wojna pomiędzy Iranem a amerykańsko-izraelską koalicją zakończy się w czasie 1-2 dni, ceny ropy prawdopodobnie pozostaną wysokie przez dłuższy czas, co gwałtownie zaowocuje wzrostem inflacji. Tymczasem złoto jest w okresie zwiększonej inflacji idealnym środkiem tezauryzacji, bo dobrze przechowuje wartość, zwłaszcza jeżeli ta inflacja jest nieoczekiwana i długotrwała.

Dodatkowym czynnikami napędzającymi wzrost cen złota w tym roku będą obawy dotyczące wysokiego zadłużenia USA i świata, możliwa deprecjacja walut fiducjarnych, niepewność związana z taryfami celnymi i handlem oraz ryzyka geopolitycznego. „Kompas dla rynku złota przez cały czas wskazuje północ” – podsumowuje swoją analizę Cooper.

Idź do oryginalnego materiału