Złoty łapie oddech przez ropę. Stopy bez zmian na nieco dłuższy czas [Komentarz walutowy]

4 godzin temu

Po tygodniu, w którym złoty testował ponad roczne minima, dzisiejsza sesja przynosi wyraźną ulgę. Para USDPLN cofa się wyraźnie poniżej 3,90, oddalając się od ustanowionego w środę lokalnego szczytu (3,9065). Z drugiej strony para EURPLN utrzymuje się powyżej 3,3750, co oznacza, iż oddech na złotym to głównie efekt dolarowy. Co stoi za ostatnimi ruchami na polskim złotym?

Źródło poprawy nastrojów jest tym razem jednoznaczne i leży poza Polską. Brent potaniał do 103,5 USD po deklaracji Donalda Trumpa, iż Stany Zjednoczone nie zaatakują Iranu przed wyborami połówkowymi 3 listopada. Zdjęcie z rynku premii za ryzyko natychmiastowej eskalacji przełożyło się na osłabienie dolara wobec niemal wszystkich walut G-10. Para EURUSD odbiła powyżej poziomu 1,12 z wczorajszego minimum 1,1171. Dla złotego, waluty importera energii, działa to podwójnie: tańsza ropa to niższa presja inflacyjna i lepsze terms of trade.

Prof. Glapiński studzi oczekiwania, ale nie zamyka drzwi

Wczorajsza konferencja prezesa NBP okazała się punktem zwrotnym dla wyceny stóp. Profesor Adam Glapiński zadeklarował wprawdzie gotowość do pierwszej od czterech lat podwyżki. „jeśli ryzyka inflacyjne będą dalej narastać, RPP jest gotowa działać”, ale najważniejsze było jego stwierdzenie, iż jak dotąd nie ma oznak rozlewania się szoku paliwowego na szerszą gospodarkę. Zapytany wprost o możliwość podwyżki już w listopadzie, odpowiedział: „Tak, choć tego nie przewiduję”.

Rynek odczytał to jednoznacznie. Kontrakty FRA na przyszłe stopy procentowe spadły, ale wciąż wskazują na podwyżki w perspektywie najbliższych miesięcy. FRA 6×9 spadł do 4,62% z poziomów przekraczających 4,88% pod koniec września, a FRA 3×6 do 4,23% z 4,41%. Wobec tego przy WIBOR 3M na poziomie 3,86% rynek wciąż wycenia zacieśnienie, ale jego skala i tempo zostały zredukowane. Ścieżka przesuwa się z listopada w stronę przełomu roku i początku 2027 r. Warto zaznaczyć, iż wiele teamów analitycznych wskazywało na podwyżkę jeszcze w tym roku, a niektórzy mówili choćby o październiku. W tym momencie te oczekiwania przesuwają się choćby z grudnia na przyszły rok, a konkretnie na marzec, kiedy poznamy pierwszą projekcję inflacyjną z 2027 roku.

Warto jednak podkreślić, iż nie oznacza to gołębiego zwrotu Rady. Ludwik Kotecki w dzisiejszym wywiadzie dla PAP stwierdził, iż RPP była w październiku znacznie bardziej jastrzębia niż miesiąc wcześniej, choć ostatecznie nie była gotowa na podwyżkę. Przedstawił przy tym czytelny warunek: jeżeli listopadowa projekcja pokaże powrót inflacji w okolice 2,5% w IV kwartale 2027 r. lub na początku 2028 r., Rada może się wstrzymać. jeżeli nie może być potrzebny wniosek o podwyżkę. Kotecki dodał, iż bilans ryzyk dla inflacji jest wyraźnie przechylony w górę.

Dla złotego oznacza to układ, który na krótką metę teoretycznie jest korzystny, ale kruchy: stopy pozostają bez zmian na nieco dłuższy czas, ale z zachowaniem jastrzębiej opcji. Wczorajsze wystąpienie profesora Glapińskiego można nazwać wzorowym. Wysłał jasny komunikat do rynku, iż Rada nie zawaha się zainterweniować, jeżeli wystąpi taka potrzeba, choć jednocześnie optymistycznie patrzy w przyszłość. Listopadowa projekcja NBP będzie więc rozstrzygająca.

Tło globalne: Fed wciąż zacieśnia, rynki pracy stygną powoli

Za oceanem Fed nie rezygnuje z walki z inflacją, a utrzymująca się presja cenowa zwiększa prawdopodobieństwo kolejnej podwyżki. Rynek wskazuje w tej chwili na grudzień, po tym jak wrześniowe minutes FOMC nie pokazały pilności przed posiedzeniem 28 października.

Na rynkach akcji wczorajsza przecena wywołana obawami o przychody OpenAI znalazła dziś przeciwwagę. Według doniesień spółka spodziewa się osiągnąć lub przekroczyć 70 mld USD zannualizowanych przychodów do końca roku, co podniosło kontrakty na amerykańskie indeksy. Risk-on widać też w metalach: złoto zbliża się do 4200 USDza uncję, a srebro przebiło 60 USD.

Wnioski

Dzisiejsza poprawa notowań złotego ma charakter ulgi importowanej z rynku ropy, nie zmiany lokalnych fundamentów. Te pozostają wymagające: trwające pierwsze czytanie budżetu na 2027 r. z deficytem 281,2 mld zł, potrzeby pożyczkowe netto rzędu 316 mld zł, obniżony przez Moody’s rating i rentowności dziesięciolatki, która wróciła poniżej 6,30%.

Wczoraj odbyło się pierwsze czytanie ustawy budżetowej i wniosek o jej odrzucenie nie został przegłosowany. W tym momencie praca nad projektem przeszła do komisji, a kolejne czytanie ma odbyć się 2 grudnia. Pojawia się jednak wątek wskazujący na to, iż prezydent mimo, iż jest do tego zobligowany, może nie podpisać ustawy w styczniu, gdyż w projekcie nie znalazły się zapisy o finansowaniu Trybunału Konstytucyjnego. Jak widać, napięcie dla polskich aktywów może ponownie pojawić się w grudniu.

Po godzinie 09:30 za dolara płacimy dokładnie 3,8978 zł, za euro 4,3772 zł, za funta 5,1611 zł, a za franka 4,6925 zł.


Autor: Michał Stajniak, CFA, Szef Działu Analiz XTB

Idź do oryginalnego materiału