Sytuacja na globalnych rynkach pozostaje napięta a napływające informacje są sprzeczne. To sprawia, iż na wielu rynkach mamy atmosferę wyczekiwania. Dolar jednak próbuje przeć do przodu, a to nie jest dobra wiadomość dla złotego.
Zacznijmy od tego, iż ceny ropy wczoraj spadały i w tej chwili kontrakt na gatunek Brent jest już ok. 10% niżej względem szczytu z pierwszej połowy września. To efekt fizycznego powrotu eksportu ropy z Bliskiego Wschodu. Po pierwsze, faktycznie rozpoczął się załadunek przez Saudi Aramco na Morzu Czerwonym, co świadczy o stopniowym przywracaniu zniszczonego rurociągu. Po drugie, wbrew oficjalnym danym szacuje się, iż eksport przez cieśninę Ormuz wynosi już 7 mbd, a sparaliżowany (amerykańską blokadą) pozostaje jedynie Iran. Z globalnej perspektywy to są dobre informacje.
Jednak mimo to przez cały czas obserwujemy umocnienie dolara. Wczoraj para EURUSD przebiła się przez strefę wokół 1,14 i znalazła w okolicach 1,1315 – na poziomie niewidzianym od czerwca 2025, czyli od początku obecnej konsolidacji. To najpoważniejsze próba opuszczenia jej w tym roku i rynek może szukać ostatniego ratunku w szczycie z lipca 2023 (1,1285) i maksimach sprzed dwóch lat (1,1210). Warto odnotować, iż ten ruch nastąpił pomimo koszmarnych danych odnośnie nastrojów konsumenta. Indeks Conference Board odnotował spadek z 88,6 do 81,9 pkt. i była to wartość niższa choćby niż w najgorszym momencie COVIDu. Wraca zatem problem „gospodarki K”, gdzie boomowi związanemu z inwestycjami w sztuczną inteligencję towarzyszą fatalne nastroje konsumenta. Oznacza to realne ryzyko osłabienia się popytu u firm, które finalnie są klientami technologii.
Pod presją pozostaje też dług. Rentowności 10-latek są powyżej 5,2% i tu również spadki cen ropy nie przyniosły na razie zauważalnej ulgi, tak jakby rynek nie wierzył, iż może to być proces trwały.
W efekcie złoty pozostaje w rozkroku. Po wybiciu górą z wielomiesięcznej konsolidacji kurs EURPLN zatrzymał się na granicznym poziomie 4,37. Dalszy globalny wzrost rentowności i spadki EURUSD grożą silniejszymi wzrostami na EURPLN. Z tej perspektywy dzisiejsze dane z USA (raport ADP 14:15) będą ważniejsze niż nasza lokalna publikacja wstępnych danych o inflacji (9:30, oczekiwania 4-4,1% wobec dalszego wzrostu cen paliw). Mocny rynek pracy w USA byłby ostatnią rzeczą jakiej inwestorzy teraz potrzebują ponieważ stawiałby Fed w sytuacji bez wyjścia. Raport ADP jest preludium przed piątkowym raportem rządowym NFP.
Autor: dr Przemysław Kwiecień CFA, Główny Ekonomista XTB

4 godzin temu







