Złoty w cieniu wysokich cen paliw i politycznych zwrotów Trumpa (Komentarz walutowy)

2 godzin temu

Dzisiejsza sesja przynosi ulgę na rynkach akcji po najgorszym dla Nasdaqa tygodniu od kwietniowego „Liberation Day”, ale dla złotego i krajowego konsumenta najważniejszy wątek rozgrywa się gdzie indziej: na stacjach paliw. Rządowy pakiet osłonowy, ograniczający ceny paliw trwa, ale jest oparty na czynnikach rynkowych. Ropa naftowa jest wyraźnie droższa po piątkowym mocnym wzroście i choćby pomimo dzisiejszej porannej przeceny, bliżej nam do 110 dolarów za baryłkę niż do spadku do poziomów dwucyfrowych. Wobec tego ceny na stacjach paliw ponownie wzrosną, choć i tak pozostaną ponad 1 zł niższe niż bez pakietu paliwowego. Jak sytuacja na rynku paliw oraz zawirowania geopolityczne wpływają na złotego i czego oczekiwać w najbliższych dniach?


Najważniejsze wnioski:

  • Ceny ropy Brent utrzymują się blisko 110 USD za baryłkę po wcześniejszych wzrostach.
  • Cena benzyny 95 na stacjach w Polsce może niedługo ponownie przekroczyć 7 PLN za litr.
  • Rosnące ceny paliw utrudniają obniżkę inflacji i komplikują perspektywy dla polityki RPP.
  • Para USD/PLN zbliża się do poziomu 3,90 PLN przy osłabieniu polskiej waluty wobec dolara.

Ropa: dziś tańsza o 2%, ale wciąż bliżej 110 niż 100 USD

Brent traci dziś ok. 2%, cofając się po piątkowym, gwałtownym skoku, ale to tylko kosmetyczna korekta na tle szerszego obrazu. Baryłka ropy wciąż notowana jest bliżej 110 niż 100 USD. To właśnie ten wyższy poziom cen niż w zeszłym tygodniu będzie składał się na ceny paliw, a nie dzisiejsza chwilowa ulga. Gdyby nie pakiet osłonowy, za benzynę zapłacilibyśmy przynajmniej 8,10-8,15 zł. Cena popularnej 95 z weekendu, która obowiążuje również w poniedziałek, to maksymalnie 6,95 zł. Biorąc pod uwagę mocny wzrost cen ropy jutro najprawdopodobniej zapłacimy ponownie powyżej 7 zł za litr. Warto jednak zwrócić uwagę, iż nieco odpuszczają wysokie marże na światowych giełdach surowców, dlatego przełożenie drożejącej ropy na paliwa w najbliższym czasie może być mniej oczywiste niż w ostatnich miesiącach. Warto jednak wspomnieć, iż od początku CPN 2.0 paliwa niemal nieustannie drożeją, więc wpływ na obniżenie inflacji będzie ograniczony. To oczywiście może komplikować retorykę strony Rady Polityki Pieniężnej przed listopadową projekcją.

Iran dalej proponuje deal, ale Trump ma dziś inne priorytety

Paradoksalnie, czynnikiem, który mógłby uspokoić rynek ropy, jest oferta Iranu. Teheran sygnalizuje gotowość do rozmów i deeskalacji, wskazując, iż plan otwarcia Cieśniny Ormuz z września w dalszym ciągu leży na stole. Problem w tym, iż administracja Trumpa wydaje się w tej chwili skupiona na kampanijnej retoryce przed listopadowymi wyborami połówkowymi, nie na realnym domykaniu bliskowschodniego konfliktu. Warto również wspomnieć, iż ropa przez Ormuz płynie, tylko jest obciążona dodatkowymi kosztami. Co więcej, Waszyngton wyraźnie zbliża się w tym samym czasie do Rosji. Jest to ruch, który stanowi jaskrawe zaprzeczenie wieloletniej linii polityki USA wobec Moskwy i spotkał się z krytyką choćby ze strony Mike’a Pence’a, wiceprezydenta z pierwszej kadencji Trumpa. Taka rozbieżność priorytetów: kampania wyborcza i Rosja zamiast Iranu oznaczają, iż realna szansa na szybkie wygaszenie premii za ryzyko geopolityczne w cenie ropy pozostaje ograniczona. Warto podkreślić, iż deal między USA i Rosją nie zmieni układu sił na rynku ropy naftowej, nie tylko ze względu na niewielkie ilości diesla wysyłanego do USA, ale również ze względu na to, iż nie są to dodatkowe baryłki, tylko w dużej mierze zabrane komuś innemu.

Wall Street: wyprzedaż oddaje pole odbiciu, ale ryzyka nie znikają

Miniony tydzień był dla Nasdaqa najgorszy od kwietnia 2025 r. Dziś kontrakty terminowe na amerykańskie indeksy mocno odrabiają straty, a inwestorzy przestawiają uwagę na wtorkowe i środowe wyniki kwartalne: najpierw Netflix oraz ostatni debiutant SpaceX, a następnie Tesla, Meta i IBM. Warto jednak pamiętać, iż dzisiejsze odbicie to w dużej mierze techniczna realizacja zysków po przesadzonej przecenie, a nie zamknięcie tematów, które ją wywołały: wątpliwości wokół finansowania boomu AI, podwyższona zmienność na rynku długu oraz wspomniana już droga ropa.

Złoty: paliwowy zegar tyka szybciej niż globalny sentyment

Dla krajowej waluty i konsumenta liczy się dziś przede wszystkim cena paliw, która ma ogromy wpływ na inflację oraz nastroje konsumentów. Choć paliwo nie waży tak mocno w portfelu Polaka jak Amerykanina, to jednak w dużej mierze może to wpływać na późniejsze decyzje przy urnach wyborczych. choćby jeżeli globalny sentyment poprawia się dzięki odbiciu na Wall Street, lokalny impuls inflacyjny z rynku paliw będzie najważniejszy dla dalszych decyzji. Choć inflacja za październik spadnie, to możę to jednak nie być tak mocny spadek, jak początkowo oczekiwano, co może utrzymać RPP w gotowości w przypadku jeszcze większego kryzysu energetycznego. Niemniej warto wspomnieć, iż ostatnie komentarze ze strony członków Rady nie sugerują, aby ta miała się skłaniać ku podwyżkom w najbliższym czasie. Niemniej z perspektywy strategii na najbliższe miesiace, kluczowa będzie listopadowa projekcja inflacyjna. Każdy spadek cen ropy naftowej na rynkach i większy spokój na giełdach powinny działać na korzyść złotego, ale dzisiaj choćby pomimo spadku cen ropy, sytuacja na walutach wciąż pozostaje nerwowa.

Dzisiaj polski złoty traci na wartości do dolara i para USD/PLN zbliża się ponownie do 3,90 zł. Z drugiej strony widać stabilizację do euro. Konkretnie, za dolara na godziną 09:30 płacimy 3,8983 zł, za euro 4,3705 zł, za funta 5,1920 zł, za franka 4,7286 zł.

Źródło: Michał Stajniak, CFA, XTB

Idź do oryginalnego materiału