Poseł Janusz Kowalski postanowił zapytać polski rząd, czy zamierza iść z duchem czasu i tokenizować polskie obligacje. Okazuje się, iż nie ma na to szans. Dlaczego? Odpowiedź pokazuje mentalność ludzi, którzy nami rządzą.
Kowalski pyta rząd
Poseł Janusz Kowalski postanowił zapytać polski rząd o to, czy planuje tokenizować obligacje Skarbu Państwa.
Tokenizacja obligacji mogłaby stanowić narzędzie otwarcia rynku długu publicznego na nowe grupy inwestorów – w szczególności tzw. pokolenie cyfrowe oraz inwestorów „crypto-native”. Dodatkowo zastosowanie nie tylko mechanizmu tokenizacji, ale również wykorzystanie samej technologii blockchain w połączeniu z tzw. mechanizmami “oracle” i warunkami kontraktowymi typu escrow ustrukturyzowanymi w ramach smart contractów mogłoby ułatwić rozliczenia transgraniczne w sektorach zwłaszcza takich jak commodity trading. Ekonomiczny sens takich rozwiązań jest bezsporny – wymaga jednak zapewnienia odpowiedniego poziomu pewności prawnej i zgodności z przepisami w tym – AML/CFT
– argumentował (podkreślenia redakcji).
Interpelacja w sprawie tokenizacji obligacji Skarbu Państwa.
Koncepcja tokenizacji obligacji Skarbu Państwa stanowi interesujące połączenie klasycznego i regulowanego instrumentu finansowego z technologią blockchain, która z natury rzeczy funkcjonuje w środowisku otwartym,… pic.twitter.com/QcYmkf8NoD
Rząd jest na „nie”
Okazuje się jednak, iż polski rząd (dokładnie: Ministerstwo Finansów) nie jest zainteresowany innowacjami:
Ministerstwo Finansów w tej chwili nie przewiduje wdrożenia projektu tokenizacji w zakresie oszczędnościowych obligacji Skarbu Państwa.
Powód? Wiceminister Jurand Drop odpowiedział posłowi, iż „system rejestracji instrumentów finansowych w infrastrukturze, o której mowa w rozporządzeniu Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2022/858 z dnia 30 maja 2022 r. w sprawie systemu pilotażowego na potrzeby infrastruktur rynkowych opartych na technologii rozproszonego rejestru, a także zmiany rozporządzeń (UE) nr 600/2014 i (UE) nr 909/2014 oraz dyrektywy 2014/65/UE (…), musi być wyodrębniony od systemu rejestracji instrumentów finansowych w KDPW S.A.” (podkreślenia redakcji).
Do prowadzenia jakiejkolwiek infrastruktury w technologii rozproszonego rejestru konieczne jest stosowne zezwolenie wydane przez Komisję Nadzoru Finansowego. Brak jest informacji publicznej, aby podmioty prowadzące działalność na rynku kapitałowym w Polsce posiadały takie zezwolenia. Zatem rozważanie kwestii tokenizacji obligacji skarbowych w reżimie w/w rozporządzenia w istocie jest bezprzedmiotowe
– czytamy w odpowiedzi na interpelacje.
Na tym jednak argumenty pana wiceministra się nie kończą:
Niezależnie od powyższego, nie jest zasadne prowadzenie procesu tokenizacji, tj. nadanie obligacjom skarbowym cyfrowej formy, czy też w innej formule, ze względu na specyficzny charakter obligacji oszczędnościowych oraz koszty związane z wprowadzaniem rozwiązania opartego na infrastrukturze w technologii rozproszonego rejestru.
Przy projektowaniu detalicznych instrumentów oszczędnościowych i kanałów ich dystrybucji istotną kwestią, którą należy wziąć pod uwagę jest fakt, iż inwestorzy
detaliczni, a zwłaszcza gospodarstwa domowe, preferują bezpieczne i proste produkty finansowe. To są najczęściej detaliczni inwestorzy, którzy zwykle inwestują mniejsze kwoty i nie posiadają specjalistycznej wiedzy na temat rynków finansowych. W związku z powyższym, zarówno produkty oszczędnościowe, jak i system ich dystrybucji powinny być bezpieczne i nieskomplikowane
Jak widać, nie ma co liczyć na tokenizowane obligacje. Smuci jednak odpowiedź wiceministra: poseł Kowalski jasno napisał w swojej interpelacji, iż jego celem byłoby poszerzenie grupy inwestorów, którzy kupują obligacje, o osoby młode. Po prostu chodziło o poszukiwanie nowych grup, które inwestowałyby w polskie obligacje. Drop odpowiedział, iż nie ma to sensu, gdyż obecni inwestorzy nie byliby zainteresowani takim rozwiązaniem. To zachowanie prezesa firmy z wąskimi horyzontami, który nie chce poszerzać bazy swoich klientów.

1 miesiąc temu














